
Jean Paul,
''Zagubiona Drachma'', Złoty Wiek nr 9/1925
''Albo która
niewiasta mając dziesięć drachm, jeśliby zgubiła jedną, izali nie
zapala świecy i nie umiata domu, a nie szuka z pilnością, ażby
znalazła? A znalazłszy zwołuje przyjaciółki i sąsiadki, mówiąc:
Radujcie się ze mną, albowiem znalazłam, którąm była zgubiła.” —
Ew. Łukasza 15:8-9.
Tę przypowieść o zgubionej drachmie, która zajmuje tylko dwa wiersze
w Słowie Pańskiem i na którą ogół chrześcijan prawie nie zwraca
uwagi, poznajemy w świetle teraźniejszej Prawdy jako naukę nader
doniosłą, przedstawia ona bowiem ze specjalnego punktu widzenia
dzieje chrześcijańskiego kościoła od początku aż do końca Wieku
Ewangelji.
Badając Pismo Św., widzimy, że prawdziwy Kościół przedstawiony jest
jako panna lub klasa panien, kościelnictwo jako cudzołóstwo, a
chrześcijaństwo jako niewiasta. To posłuży nam za klucz do naszej
przypowieści: niewiasta oznacza tu tak zwany kościół podczas Wieku
Ewangelji.
Podanie niesie, że podczas żydowskich uroczystości zaręczynowych
ojciec narzeczonego dawał narzeczonej 10 srebrnych pieniędzy, które
ona winna była przechować, by w dniu ślubu na życzenie pana swego
mogła mu je okazać. Sądzimy, że zwyczaj ten Pan miał na myśli, dając
tę przypowieść
Srebro według słowa Bożego oznacza Prawdę. Z tego wynika, że Ojciec
Niebieski dał Kościołowi czyli Oblubienicy Swego Syna Swoją
drogocenną Prawdę. Na doniosłe znaczenie tej Prawdy apostołowie
stale kładli nacisk. Dla tejże przyczyny apostoł Paweł napomina
Tymoteusza w drugim liście (2:5): „Staraj się, abyś się
doświadczonym stawił Bogu robotnikiem, któryby się nie zawstydził i
któryby dobrze rozbierał słowo prawdy.”
Apostoł Piotr w drugim liście swoim (1:12) mówi o utwierdzeniu w
teraźniejszej prawdzie, a Pan, modląc się za Swoimi uczniami, prosił
Boga: „Poświacie je w prawdzie Twojej; słowo Twoje jest prawdą.”
Stąd widzimy, że uzbrojenie się w Prawdę jest dla prawdziwego
chrześcijanina rzeczą nader ważną, a mianowicie w Prawdę, która jest
na czasie czyli w tę, którą według postanowienia Bodego Kościół Boży
wyrozumiewa we właściwym czasie. W wiekach przeszłych Prawda nie w
takiej mierze była jasna jak dziś, lecz Bóg objawiał Kościołowi
zawsze tyle, ile potrzeba było do jego rozwoju.
Ponieważ w przypowieści jest mowa o 10 drachmach czyli 10 srebrnych
pieniądzach, sądzimy, że to znaczy, iż Prawda, dana Kościołowi na
początku Wieku Ewangelji, składa się z 10 następujących nauk
fundamentalnych.
1. Stworzenie.
2. Okazanie Sprawiedliwości.
3. Obietnica Abrahamowa.
4. Narodzenie Jezusa.
5. Okup.
6. Zmartwychwstanie.
7. Objawiona Tajemnica.
8. Powrót Naszego Pana.
9. Uwielbienie Kościoła.
10. Naprawienie Wszystkich Rzeczy.
Te fundamentalne nauki stanowią oczywiście 10 głównych rysów
Boskiego planu wieków. Pan wspomina też o niewieście, posiadającej
te srebrne pieniądze. Niewiasta ta przedstawia kościół
chrześcijański w Wieku Ewangelii, który otrzymał 10 srebrnych
pieniędzy w dniu swoich zrękowin z Panem podczas wylania Ducha Św.
Gdybyśmy rozpatrzyli pierwsze 9 nauk, przekonalibyśmy się, że zawsze
je uznawano i że zawsze o nich nauczano bądź mniej bądź więcej
mylnie. Lecz cóż stało się z dziesiątą nauką — dziesiątą monetą?
Tę
zgubiono — zgubiono naukę o restytucji, o naprawieniu wszystkich
rzeczy.
O tamtych 9 naukach zawsze pouczano, choć je bardzo zeszpecono i
wykoślawiono, lecz restytucję stracono zupełnie z oczu. W ciągu
wielu wieków wcale jej nie głoszono. Nikt o niej nie wspominał, aż
nadszedł czas żniwa.
„Albo która niewiasta mając dziesięć drachm, jeźliby zgubiła jedną,
izali nie zapala świecy i nie umiata domu, a nie szuka z pilnością,
ażby znalazła?”
Jakże się stało, że niewiasta zauważyła zgubę jednego pieniądza?
Jakże się stało, że chrześcijanie poznali, że ta fundamentalna nauka
została zgubiona? Stało się to przez wieść: „Oto Oblubieniec!”
Nadszedł czas, w którym Oblubienica [Kościół] winna zakończyć swe
przygotowania, by połączyć się z Oblubieńcom. Poczęła więc oglądać
pieniądze, wiedząc, że nie może wyjść na spotkanie Oblubieńca, jeśli
nie będzie miała wszystkich. Winna mieć ich dziesięć, lecz licząc
zauważyła, że jeden zgubiła. Cóż ona wtedy uczyniła? Zapaliła
świecę. Myśl w tem zawarta jest ta, że od czasu gdy rozległ się zew
„oto Oblubieniec — wynijdźcie przeciwko niemu” w domu Bożym
zajaśniało światło, przyczem „dom” oznacza tu dom Pański, świątynie
Bożą. Światło Słowa Bożego w ciągu ostatnich 50 lat rzeczywiście
świeciło w najciemniejsze kątki domu tego, wobec czego można było go
dobrze przeszukać.
Cóż uczyniła niewiasta, zapaliwszy świecę? Umiatała dom, a więc
zajęła się sprzątaniem. W okresie żniwa Pańskiego istotnie odbyło
się gruntowne sprzątanie domu tego. Niewiasta czyściła i czyści go,
wymiatając wszelki kurz i brud.
Niektórzy sprzeciwiają się temu sprzątaniu mówiąc: „Wolelibyśmy,
żebyś tego nie czyniła. Kurzysz tak okropnie, że jest tu bardzo
nieprzyjemnie. Dobrze było bez tego. Zawsze nas tak nauczano. Nasz
dziad i pradziad żył i umarł w tej wierze. Pocóż mamy przewracać
wszystko do góry nogami? Wolimy pozostać przy starem.” Inni
powiadają: „Czemu nie zachowujesz się spokojnie? Jeśli wyznania
nawet są błędne, dajże im pokój. Co ci z tego przyjdzie, że robisz
tyle kurzu?” Jeszcze inni oświadczają: „Aczkolwiek wiemy, że wiele
rzeczy, w które wierzyliśmy, nie są prawdą, to jednakże nie jest
powodem, byśmy wszystkim ludziom o tem opowiadali i ich o błędach
tych uświadamiali. Pocóż to czynicie?” Odpowiedź, dawana takim
przeciwnikom, brzmi: „Bo nadszedł czas oczyszczenia domu Bożego.
Świątynia Pańska musi być całkiem oczyszczona.”
Niewiasta tak długo szukała zgubionej drachmy, aż ją znalazła. Stało
to się szczególnie w roku 1881, kiedy zaczęto głosić naukę o
naprawieniu wszystkich rzeczy. Prawdziwi chrześcijanie radują się z
odnalezionej zguby, z tej cudownej nauki, która zapowiada ludzkości
i całej Ziemi powrócenie do doskonałości.
Obaczmy, co niewiasta uczyniła potem. Może założywszy ręce rzekła;
„Dzięki Bogu pieniądz znalazłam. Praca moja jest skończona. Mogę już
pójść do mego pana!” Nie, tego Pismo Św. nam nie powiada.
Przeczytajmy jeszcze raz ten wiersz. „A znalazłszy zwołuje
przyjaciółki i sąsiadki, mówiąc: Radujcie się ze mną; albowiem
znalazłam drachmę, którąm była zgubiła.” To właśnie czyni też
prawdziwy Kościół w czasie żniwa. On oznajmia sąsiadom i
przyjaciołom: „Radujcie się z nami, znaleźliśmy zgubioną drachmę!
Znaleźliśmy ten dziesiąty pieniądz, który tak długo był zagubiony!
Lecz nietylko to! Patrzcie, pozostałe dziewięć oczyszczone są z
brudu i kurzu! Czy nie są ładne? Radujcie się z nami! Znaleźliśmy,
co było zginęło!”
Co prawda przyjaciele i sąsiedzi prawdziwych chrześcijan nie zawsze
się z nimi radują, lecz ci nie biorą im tego za złe. Oni nadal
ogłaszają swą wesołą wieść, starając się korzystać z każdej
nadarzającej się sposobności stosownie do oświadczenia Pańskiego:
„Jąć muszę sprawować sprawy onego, który mię posłał, pokąd dzień
jest; przychodzi noc, gdy żaden nie będzie mógł nic sprawować.” Oni
zapraszają wszystkich, by brali udział w ich wielkiej radości z
okazji odnalezienia wspaniałej nauki o odrodzeniu całego rodzaju
ludzkiego. Gdy zatem Oblubienica będzie miała połączyć się z Panem,
będzie w stanie okazać mu 10 srebrnych pieniędzy, 10 kosztownych
nauk. które Bóg dał chrześcijaństwu i jako nagrodę usłyszy słowa:
„Dobrze, sługo dobry wierny, wnijdź do radości pana twego.”
H. B.
Czemu człowiek na wąskim pyłku słońca, jakim jest Ziemia i na którym
on się rozgrzewa, umie jeszcze robić różnice miedzy znajomymi i
nieznajomymi, podczas szybkich chwil, które on zlicza na swoim
pulsie miedzy błyskawicą życia i udarem śmierci? Czemu te małe
istoty o jednakowych ranach, które czas też jednako sprowadza do
grobu, bez wahania nie padają sobie w objęcia z westchnieniem:
„Jesteśmy do siebie podobni i znamy się!”
* wszelkie wyróżnienia
tekstu pochodzą od nas - red.
Opublikowano na Brooklyn Sp.
B.O., czerwiec 2004