
''Zmartwychwstanie - zobaczenie się'' (Złoty Wiek nr 3/1925)
Z cudownym blaskiem
wschodzi słońce i pędzi purpurowe obłoczki na błękitną paszę nieba.
Jest to poranek pięknego dnia w Królestwie Bożym na ziemi. Mężczyźni
o silnych i szlachetnych postaciach, miłe niewiasty, dziewice i
młodzieńcy pilnie pracują; wszystkich zajmuje jedno wzniosłe
zadanie: służyć sobie wzajemnie i pracować dla dobra bliźnich.
Grzech już nic narusza jedności i pokoju doskonałego społeczeństwa,
już niema nawet śladu jego. Niema już złych myśli, niemiłych
spojrzeń, przykrych słów. Miłość płynie z serc i znajduje wzajemność
we wszystkich innych sercach. Życzliwość cechuje każdy czyn. Niema
już choroby; niema smutku, ani bólu, ani żadne i oznaki upadku,
nawet obawy, że on może nastąpić, już niema. Zachwycone oko widzi
niezrównane zdrowie i piękno ludzkich postaci i twarzy. Doskonali
ludzie o nadzwyczajnej uprzejmości napełniają ziemię. Wewnętrzna
czystość i umysłowa i moralna doskonałość znamionują każde promienne
oblicze. Już otarte są łzy wszystkich płaczących, bo dzieło
zmartwychwstania już jest dokonane (Objawienie 21:4).
Dotąd na wszystkich placach, zwłaszcza na polach w pobliżu
cmentarzy stały domki; ich miły wygląd i troskliwe urządzenie
opowiadały z jaką pieczołowitością je przygotowywano. Była to
pierwsza pomoc dla zmartwychwzbudzonych. Były otwarte we dnie i w
nocy i zawierały wszystko, co jest pierwszą potrzebą wyzwolonego ze
śmierci. Wszystkie ściany byty ozdobione ornamentami z kwiatów i
z słów czczi i uwielbienia dla Tego, który śmierć pozbawił mocy i
zdawało się, że nie tylko werset nad drzwiami „Błogosław, duszo
moja, Panu!” zaraz wskazywał wracającym ze śmierci drogę, po której
mieli kroczyć, lecz że z woni kwiatów, z promieni słońca, z szumu
drzew, z koncertu setek skrzydlatych śpiewaków brzmiało: „I nie
zapominaj wszystkich dobrodziejstw jego.”
A oto obrazek pierwszych chwil przywróconego do życia. W jednym z
tych domków szuka schronienia naga postać mężczyzny. Pod wpływem
mnóstwa działających nań wrażeń siada oszołomiony na podłodze, a w
pytających oczach jego maluje się dziecince pragnienie zrozumienia.
Tak, on słyszał o wzbudzeniu umarłych, lecz choć pragnął, by było
prawdą, jak i wielu innych nie mógł w nie wierzyć, bo nienaturalność
śmierci była dla niego naturalna. Usiłuje przypomnieć sobie
przeszłość. Prawda, ostatnie wspomnienia jego to łoże boleści. Gdy
na małą chwilkę obudził się z maligny, ujrzał kochaną, zmartwioną
twarz drogiej matki swojej nad sobą i usłyszał słowa lekarza: „Niema
żadnej nadziei.” Potem usnął śród jej nieutulonego płaczu. Ona wpiła
się w usta jego, a tętno jej zbolałego serca było dlań uderzaniem
młota. Resztą sił ginącej świadomości położył jedną rękę ukochanej
matce na szyi — drugą do połowy podczas wojny mu od—je———co? Czy on
śni? Miał znów dwie ręce? Wciąż znów trwożliwie lewą ręką dotyka się
prawej jak w obawie przerwania pięknego snu. Lecz nie, nie, to nie
był sen, to rzeczywistość: Wielkanoc, zmartwychwstanie! I światłość
wstępuje w oblicze jego, święta światłość poznania Najwyższego, a
serce w niewysłowionej czci korzy się przed wielkością Jehowy. On
teraz bez objaśnień rozumie stare, mądre słowa starej, mądrej księgi
(psalm 139:14-18):
„Wysławiam cię dlatego,
że się zdumiewam strasznym
i dziwnym sprawom twoim,
a dusza moja zna je wybornie.
Nie zataiła się żadna kość moja przed tobą.
chociażem był uczyniony w skrytości
i misternie złożony w niskościach ziemi.
Niedoskonały płód ciała mego widziały oczy twoje;
w księgi twoje wszystkie członki moje wpisane są
i dni, w których kształtowane były.
gdy jeszcze żadnego z nich nic było.
Przetoż o jakie drogie są u mnie myśli twoje, Boże!
a jaka ich jest wielka liczba!
Jeżlibym je chciał zliczyć.
nad piasek rozmnożyły się.
Ocucali się, jeszczemci ja z tobą.”
Jak we śnie uśmiechem szczęścia i pokoju ubiera się — oblicze jego
to pieśń chwały, a serce hymn wdzięczności — i biegnie — — do matki!
Co za powrót!
Na drodze ukłonem uprzejmie witają o pogodne twarze; odzież z domku
pomocy mówi im, że dopiero co wrócił i z wdzięcznością podnoszą oczy
w górę. Każdy powrót do życia potwierdza, co wyrażała wszystkie
oblicza, co śpiewa blask słońca, co głosi ogólny dobrobyt i
porządek.
Jubileusz,
wolność i pokój wszystkim mieszkańcom ziemi!
Wielkanoc! Zmartwychwstanie!
Opublikowano na Brooklyn
Sp.B.O. styczeń 2004