Strona główna / Wasza Służba... spis / Wasza... nr 10

Tematyczny spis wszystkich artykułów


 

Numer 10/2003 - numer dziesiąty i ostatni, bo Armagedon

Wszelkie teksty powstały na podstawie

''Naszych Służb Królestwa''

Występniak

3 dni w... 40 minut

Wow! To już 10-ty nr WSB! Gdzie ten cholerny Armagedon? ''Czekam trzy dni i ani chwili dłużej!'' - jak niegdyś śpiewał Kazik Staszewski - i już od następnego numeru WSB znika słowo 'ostatni' w podtytule. Zawsze możemy się jednak pocieszyć meteorytem, który może uderzyć w Ziemię w... 2014 roku. Co prawda prawdopodobieństwo jest jak 1 do iluś tam dziesiątek tysięcy, ale i tak jest wyższe niż ta ''obiecanka - cacanka'' o Armgedonie.

Zresztą i samo CK, podobnie jak ja, mało wierzy w ten Armagedon, bo oprócz dalekosiężnych inwestycji, raczy nas w NSK programem na cały rok do teokratycznej Szkoły Służby Kaznodziejskiej. Zatem albo w roku 2004 na arnagedony liczyć nie możemy, albo kanał łączności między Bogiem a ludźmi umiejscowiony w Nowym Jorku się zapchał (lub ma inne problemy techniczne).

Jakby tam nie było, my robimy swoje. Kolejny raz z rzędu dzięki Wam - Drodzy Czytelnicy, witryna Brooklyn bije rekord odwiedzin. W miesiącu wrześniu postanowiono wejść na nią 3986 razy! Serdecznie dziękujemy! I tradycyjnie: tak trzymać i miłej lektury 10-tego numeru WSB.

SRN - Iszbin


Tytuł odzwierciedla chyba wszystko. Po 20-tym października (wg NSK nr 10/2003) przewidziano powtórkę z Kongresu 2003. Powtórka będzie trwała całe 40 minut. Głosiciele 3 dni prażyli się na słońcu, a tu okazuje się, że sens Kongresu można zawrzeć w 16-tu pytaniach i 40 minutach.

Jednak przekaz Kongresu jest i tradycyjny, i monotematyczny: jeden wielki doping do głoszenia. Wyjątek może stanowić hasło, że cele ONZ są w sumie fajne, chłopaki się starają ino im nie wychodzi. Kiedyś ONZ był wymysłem samego Szatana, który chciał tworzyć coś na kształt ''Królestwa Bożego'', a przez co oszukiwać ludzkość, bo wszak to sam Bóg zaprowadzi porządek na ziemi.

Podsumowując, życzymy ambitnych odpowiedzi, rzecz jasna na zasadzie ''kopiuj - wklej'' i jedynie słusznych zarazem. Wszak na Kongresie były same ''wspaniałe pouczenia duchowe'' i niechby ktoś spróbował pomyśleć inaczej!

PS. Co prawda CK zachęca, aby głosiciele przygotowali się do powtórki z własnych notatek. Jednak ci, którzy ich nie zrobili, w tym roku nie mają problemu. Dzięki naszej witrynie można spokojnie przygotować ''słuszne'' odpowiedzi i zabłysnąć na zebraniu.


Szkoła Teokracji

Przedmiotowe traktowanie (artykuł główny)

W NSK 10/2003 podano już program Teokratycznej Szkoły Służby Kaznodziejskiej na 2004 rok. Oprócz tradycyjnego już podania źródeł (różnych publikacji), celów, sposobu prowadzenia itd. podano rzecz jasna tematy oraz zakres np. czytania Biblii. W 2004 roku Świadkowie zaczynają czytać Biblie od początku i wg planu ma się im udać (albo i nie udać, bo omawiane są wszakże tylko fragmenty) doczytać ją do 15 rozdziału Jozuego. Czyli około 5 i 1/2 ksiąg.

Jednak dla nas ciekawsze są tytuły niektórych tzw. tematów do ćwiczeń. I tak np. na dwóch kolejnych szkołach w styczniu, głosiciele będą ćwiczyć, jak przekonać niepokornych słuchaczy, że w Łukasza 23:43 Jezus mówi o raju, który nie będzie ''dziś'', ale ''kiedyś tam'', i w dodatku, rzecz jasna, o raju ziemskim.

Ambitnym tematem, z serii ''Czy coś jest białe? Uzasadnij, że to białe'', jest temat do ćwiczeń (po 5 lipca) pt. ''Ufaj organizacji Jehowy.'' Co się tam będą szczypać sformułowaniami typu: dlaczego ufać, czy można zaufać itd. Eee tam, po co się rozdrabniać, wszak każdy wie, że... ''Słowacki wielkim poetą był.''

Na koniec bardzo ciekawy temat, tym bardziej, że nie podano źródła odpowiedzi: ''Jak rozpoznać ludzi, których popiera Bóg.'' To jest ćwiek dopiero! Szczerze powiedziawszy, to my nie wiemy. Może po odpowiednim charakterze pisma, albo linii papilarnych, może już trzeba robić w tym celu badanie DNA? A może i prościej: po specyficznym chodzie, ubiorze, czy też trzymaniu w torbie jakiegoś konkretnego czasopisma... dobra, dobra, z tym czasopismem przesadzamy, ale się filmów szpiegowskich naoglądaliśmy. Wskazówką może być artykuł w brukowej części tegoż numeru WSB.


Wiemy doskonale, że Świadkowie Jehowy opierają swe wierzenia (czasem lepiej, czasem gorzej, czasem zupełnie nie wiadomo jakim cudem) wyłącznie na Biblii.

Wg NSK (10/2003) na jednym z zebrań głosiciele przypomną sobie materiał ze stron 143-144 podręcznika do Teokratycznej Szkoły*. Będzie tam właśnie mowa o Biblii.

Zatrzymajmy się tylko na jednym fragmencie. Mowa jest o tym, jak wprowadzać do użytku... Biblię. Nie, nie, seryjnie tak stoi jak byk. Książka zwraca uwagę na to, żeby głosiciele dostosowali sposób podejścia do Biblii do... podejścia rozmówcy (s. 144). Najwyraźniej - kto by się spodziewał - liczy się cel (czytaj: stworzenie kolejnego miłośnika produktów pewnego wydawnictwa), a niżeli własne przekonania religijne głosicieli! Kto by sobie zawracał zresztą głowę ich przekonaniami...

Zatem, jeśli np. głosiciel trafi na kogoś, kto nie ma ''szacunku do tej Księgi'', niczym kameleony, ich Biblie zmieniają się w ''pewne'' (niesprecyzowane zatem) ''starożytne proroctwo.'' Poważnie. Biblia w tym wypadku ma być traktowana, niczym proroctwa królowej Saby, Azteków, czy jeszcze inne.

Ba, mało tego! Książka do Szkoły Teokratycznej  doradza, żeby potraktować Biblię, jako pewną ''Książkę, którą można nazwać bestsellerem wszech czasów.'' I tak to Biblia ląduje wśród innych bestsellerów (co prawda nie wszech czasów) takich jak:

''Paragraf 22'' J. Hellera, ''Król szczurów'', czy choćby wspomnień Moniki Lewyński z zabaw pewną częścią ciała - żeby zachować styl 'informacyjny' Brooklynu -   pewnego prezydenta, pewnego kraju.

Celem wykładu ma być to, żeby głosiciele za każdym razem, gdy rozmawiają z nami, wprowadzali jakiś werset biblijny. Rzecz jasna mają uwzględnić swego rozmówcę, aby to on odniósł ''jak największe korzyści'' (podręcznik s. 144). Niestety nie napisano, co to są te ''korzyści.'' Nasza wybujała i wypaczona wyobraźnia nasunęła nam kilka takich pomysłów.  No bo może zdarzyć się tak, że głosiciel natrafi na swej drodze np. oszusta. I co wtedy? Ha! W NSK nie znajdą w takiej sytuacji żadnych wskazówek, ale wszak od czego my? Skoro Biblię należy traktować przedmiotowo, dlaczego nie ma być... podręcznikiem dla oszusta? Pamiętajmy jednak, że zadaniem głównym, jest wprowadzenie wersetu jakiegoś, no i to, żeby rozmówca, w tym wypadku oszust, miał ''jak najwięcej korzyści.'' W przypadku korzyści dla oszusta musi być... oszustwo. Wprawny głosiciel mógłby powiedzieć: ''Cieszymy się z pana sukcesów na tym polu, a czy wie pan, że w pewnym bestsellerze dla oszustów, ukazano kant wszech czasów? Pozwól się wypowiedzieć rozmówcy. Odczytaj Rodzaju 27:35 akcentując słowo ''podstępnie.'' Potem wyjaśnij, że nadejdą takie czasy, że nie trzeba będzie oszukiwać, bo wszyscy będą mieć wszystkiego pod dostatkiem.''

Ale może być i tak, że trafi się głosicielom... prostytutka. I znowu mają problem. Ale od czego WSB? Głosiciel mógłby powiedzieć: ''Na pewno się pani zgodzi, że wygląd zewnętrzny w pani profesji jest najważniejszy. Pozwól się wypowiedzieć. Czy wie pani, że pewna książka już kilka tysięcy lat temu opisała, jak wygląda piękna kobieta? Proszę uważnie posłuchać, ten opis na pewno przyda się pani w pracy. Odczytaj Pieśń nad Pieśniami 7:2-6, po czym dodaj, że niedługo nadejdą takie czasy, że każda kobieta będzie równie doskonale piękna.''

Jesteśmy przekonani, że wprawni głosiciele poradzą sobie z zarówno przedmiotowym traktowaniem Biblii, jak i wprowadzaniem korzystnych dla słuchaczy wersetów.

* Chodzi o podręcznik: ''Odnoś pożytek z teokratycznej szkoły służby kaznodziejskiej'' wydanej w 2002r.


Brukowy fragment WSB(3)

'Piękne postępy'

Od 13-tego października, 1 punkt będzie miał na celu ukazanie, jak dzięki studium biblijnemu, ludzie robią piękne postępy. NSK każe omówić kilka przykładów takich 'postępów' opublikowanych w materiałach Brooklynu. Szkoda, że wśród nich nie ma Strażnicy z 1 stycznia 1990 roku (s.6). Jest tam klasyczny przykład 'postępów'. Objawia się w pierwszej kolejności... przystrzyżeniem długich włosów. Tak, długie włosy to straszne zepsucie duchowe jest, horror wprost! Noszący długie włosy - jak nic - Królestwa Bożego nie odziedziczą! Jednak z drugiej strony, to może właśnie krótkie włosy, to jest to, po czym się poznaje ludzi, których Bóg popiera (patrz art. 'Szkoła Teokracji') . Jeśli tak, to po wykonaniu eksperymentu, polegającego na spojrzeniu w lustro stwierdzam, że poparcie boskie dla mnie jest bardzo, bardzo duże. Niestety nie znam wskaźnika poparcia, zatem nie potrafię tego wyrazić. Gdyby miało się je wyrażać w milimetrach (od długości kłaków), to byłoby to ok. 100. Kończąc, życzymy jak najkrótszego wymiaru włosów podczas Waszego pomiaru. (Artykuł sponsoruje literka F, jak fryzjer)


Mamy pomysła!

Interesując się tym, co się dzieje w naszym kraju, zauważyliśmy pewien problem. Otóż kolejni nasi premierzy (skąd by się nie wywodzili) zapadli na dziwne schorzenie, polegające na ''wklejaniu się w stołek.''

Jak na brukowy fragment przystało, mamy rozwiązanie! Wystarczy dopisać w Konstytucji jeden paragrafik i będzie po kłopocie. Mianowicie, należałoby napisać, że każdy premier po maxymalnie roku jest zobligowany do tego, aby zostać... głosicielem. A konsekwencje są nam znane: głosiciel nie może uczestniczyć w polityce, więc taki premier, chcąc nie chcąc... co o tym myślicie?

ZAGŁOSUJ

Jako, że jesteśmy zwolennikami demokracji 'brooklynskiej' w każdym calu, mamy dla naszych Czytelników proste głosowanie, polegające na wyborze jednej opcji z dwóch zaprezentowanych. Wyniki pokażą, co Wy myślicie o tak przewspaniałym, cudownym pomyśle.


WASZA SŁUŻBA BROOKLYNOWI
Nr 10/2003; Oczywiście:
Nr ostatni bo Armagedon