
Strona główna / Bezkrwawe ofiary Brooklyny / Transfuzja manipulatorstwa...
Tematyczny spis wszystkich artykułów
Świadkowie Jehowy zrobią wszystko, by nie dać przetoczyć zarówno sobie krwi, jak też swoim współwyznawcom (poprzez Komitet Łączności ze Szpitalami który wywiera psychiczny nacisk na Świadków będących w szpitalach oraz na personel medyczny o czym będzie niżej), a także niepełnoletnim dzieciom Świadków. I właśnie ta kwestii będzie tematem przodującym tegoż artykułu.
Ukazując opinii publicznej mechanizmy jakimi posługują się Świadkowie, by, jak to sami określają, ''ustrzec'' swoje dzieci przed krwią, mam nadzieję, że pomogą one wypracować środki profilaktyczne, które uchronią proces decyzyjny lekarzy i Sądów przed manipulacją Świadków. Wywód mój będzie w głównej mierze oparty na artykule ,,Chrońcie swe dzieci przed nadużywaniem krwi'' opublikowanym w wewnętrznym biuletynie Świadków Jehowy Nasza Służba Królestwa (w tekście zastosowano skrót NSK) z września 1992 roku. Kierując się dobrem społecznym umieszczam także skan całego artykułu do wglądu tutaj.
''NIE'' krwi to pogląd WYŁĄCZNIE religijny!
Decyzje Świadków Jehowy dotyczące odmowy transfuzji są kierowane wyłącznie pobudkami religijnymi. Jest to jedyny powód dla którego nie przyjmują krwi. Inne wymienione powody są zwykłymi próbami wyszukania dodatkowych argumentów na potrzeby ludzi z zewnątrz i to do nich są one skierowane. Mam tu na myśli uwypuklane przez Świadków niebezpieczeństwa związane z transfuzją (np. choroby ze sztandarowym AIDS na czele).
Także dzieciom Świadków od samego początku wszczepia się wyżej wymieniony pogląd religijny na temat krwi. NSK pisze:
''Powinniście głęboko przemyśleć, jak mocno sami jesteście przekonani o słuszności prawa Bożego co do krwi. Czy i pod tym względem wszczepiacie dzieciom posłuszeństwo wobec Jehowy (...)?'' - s.3
Taka w kółko i wielokrotnie powtarzana indoktrynacja sprawia, że już małe dzieci, które nie mają odpowiednio ukształtowanego myślenia krytycznego, na pierwszy rzut oka wprawiają w osłupienie personel medyczny, gdy odmawiają transfuzji. Świadkowie określają to jako dojrzałość, tymczasem w gruncie rzeczy dzieci w takich momentach są tylko maszynami powtarzającymi wyuczone regułki, umotywowane dodatkowo chęcią sprawienia ''radości'' swym rodzicom - Świadkom Jehowy. Stają się ich nieświadomymi ofiarami.
U Świadków Jehowy nie ma miejsca na wątpliwości, ''nie'' krwi oznacza ''nie'' dla nich sami i dla swoich dzieci:
''Lekarz może twierdzić, że krew może pomóc waszemu dziecku, ale zanim przytrafi się jakiś wypadek, musicie powziąć nieugięte postanowienie, że zarówno wy sami, jak i wasze dzieci nie przyjmiecie transfuzji, bo wyżej sobie cenicie więź z Jehową, niż ewentualne przedłużenie życia kosztem złamania Jego prawa'' - tamże
Tak brzmi wyrok Brooklynu: macie mieć nieugięte postanowienie, że nie przyjmiecie krwi, macie mieć nieugięte postanowienie, że także wasze dzieci jej nie dostaną, dzieci bez względu na ich wiek! Lekarze, a także Sądy winny mieć świadomość, że właśnie z taką postawą trafiają do nich Świadkowie oraz ich dzieci.
W Strażnicy z 15 czerwca 1991 (na którą powołuje się też NSK) radzi się Świadkom, jak wyuczyć dzieci odpowiedniej postawy, także przed Sądem (sic!)
''Jeśli masz dzieci, czy jesteś pewien, iż zgadzają się z biblijnym poglądem na krew i potrafią go wyjaśnić? Czy naprawdę wierzą, że taka jest wola Boża? Czy są przekonane, że pogwałcenie Jego prawa byłoby czymś tak poważnym, iż mogłoby przekreślić ich nadzieję na życie wieczne? Mądrzy rodzice omawiają takie sprawy ze swymi dziećmi bez względu na to, czy są małe, czy już prawie dorosłe. Mogą wspólnie odgrywać scenki, w których każde dziecko odpowiada na pytania zadawane przez sędziego lub pracownika szpitala.'' strona 18
Lekarzu, kłam!
| Brooklyn zdaje sobie dobrze sprawę z tego, że gdyby przedstawił właśnie tak sprawę lekarzom, Ci nie mieliby innego wyjścia jak tylko popatrzeć z politowaniem (i zgrozą) na takich bogobojnych rodziców i zająć się tym, czym winni - ratowaniem ich dziecka. Brooklyn wypracował więc, opierając się na interpretacji prawnej schemat postępowania. Brooklyn wie, że w przypadku niemowląt wszelkie ewentualne sprawy sądowe są nie do wygrania, a także ujemnie odbijają się na opinii o Świadkach. W tym wypadku wizerunek Brooklynu jest ważniejszy niż jego ideologia. Brooklyn radzi iść w takich przypadkach na swego rodzaju kompromis (choć w wytycznych umieszczonych na stronie 2 NSK każe prowadzonemu zebranie zapewnić, że to nie jest kompromis): |
![]() |
''Może się jednak zdarzyć, iż bez zgody na transfuzję lekarze nie zechcą leczyć małych dzieci, zwłaszcza niemowląt. (...) Jak więc postąpić, gdy szukając odpowiedniego lekarza dla swego dziecka, znajdziecie specjalistę, który dotąd szanował nasze życzenia (...) ale uważa, że prawo nie pozwala mu na udzielenie pełnej gwarancji, że nie zastosuje krwi? (...) Możecie ocenić, że jest to najlepsza z dostępnych możliwości, i dojść do wniosku, iż w tej sytuacji można zgodzić się na operację'' - tamże
Brooklyn dla swojego dobra wie, gdzie nie warto być zasadniczym, gdzie nie warto lansować ''nieugiętego postanowienia'' za wszelką cenę. Jest to pierwsza furtka dla lekarzy. Lekarz zdający sobie sprawę z manipulacji, a także przedmiotowości z jaka Brooklyn każe podchodzić do problemu transfuzji, nie powinien - dla ratowania życia - obawiać się stosowania tej samej metody w stosunku do ,,kochających rodziców''. Powinien okłamać, że nie zastosuje przetoczenia krwi, a w razie konieczności bez obaw ją przetaczać i być pewnym, że Brooklynowi nie będzie opłacało się ciągać szpitala po sądach, gdyż dobrze wie, że stoi na straconej pozycji, a dodatkowo takim ruchem przyczyniłby się do negatywnego rozgłosu, na który niechybnie byłby skazany.
zwróćmy uwagę na to, że w takim przypadku Brooklyn nawet nie wspomina o Komitecie Łączności ze Szpitalami, który już w potocznym języku dorobił się miana ,,Szwadronu Śmierci''.
Łapówka?
![]() |
Wiadomym jest, że w Polsce
szpitale borykają się z ogromnymi problemami finansowymi. Brooklyn wie o tym
także i tu widzi także możliwość wywierania nacisku na szpital, by operował bez
użycia krwi. Jest to ohydna metoda, którą jednak Brooklyn proponuje zastosować.
Brooklyn delikatnie radzi, by zapłacić legalnie (np. urzędową opłatę, albo
całkowitą za leczenie) szpitalowi za leczenie pod warunkiem, że
odbędzie się be użycia krwi. Pisząc wprost: proponuje kupić sobie
szacunek dla ich przekonań religijnych. NSK:
|
Mało kto nieobeznany z tematem zdaje sobie nawet sprawę, że takie metody są akceptowane i niewątpliwie wykorzystywane przez Świadków. Mogę wyrazić tylko nadzieję, że nie w Polsce. Lecz czy mogę wykluczyć, że jakiś lekarz (czy szpital) nie przyjmie zapowiedzianych podziękowań (także finansowych) za to, że opiekował się zgodnie z wolą rodziców małym pacjentem? Pozostawiam to osądowi Czytelników.
''Szwadrony Śmierci''
Już wyżej wspomniałem o Komitetach Łączności ze Szpitalami. Oni to wyszukują, tylko im wiadomymi sposobami, szpitale i lekarzy, którzy gotowi są operować bez krwi. O ile Brooklyn pozwala de facto na transfuzję u małych dzieci i niemowląt, o tyle w przypadku dzieci starszych i dorosłych wprowadził tę ,,instytucję'' by nadzorowała ''bogobojność Świadków Jehowy'' w kwestii krwi. Później Brooklyn chwali się na łamach swych czasopism takimi dziećmi, które dochowały wierności aż do śmierci (zobacz na http://www.watchtower.org.pl/ajwrb.phtml ). Świadek w gruncie rzeczy nie ma wyboru, czy chce jednak przyjąć krew czy nie, jest nieustannie ,,dopingowany'' przez starszych by tego nie robił, a w razie potrzeby ,,pilnowany'' przez 24 godziny na dobę:
''W krytycznej sytuacji starsi mogą uznać (starsi, nie rodzice!!! - przyp. autora) za słuszne wprowadzenie 24 - godzinnych dyżurów w szpitalu; najlepiej gdyby pełnił je starszy z jednym z rodziców chorego dziecka lub innym członkiem rodziny. Krew często podaje się wtedy, gdy rodzina i najbliżsi idą na noc do domu'' - s. 4
Manipulowanie Sądem
Lekarz nie powinien bać się leczyć. Tym niemniej czasami by zabezpieczyć się przed sprawami sądowymi, którymi są zastraszani przez Świadków (takie sprawy mają miejsce, że po przetoczeniu krwi Świadkowie kierują sprawę do Sądu) wolą ubezpieczyć się i sami występują w tej kwestii do sądu opiekunczego. Świadkowie dobrze potrafią tutaj grac przysłowiowym ,,kijem i marchewką'': Z jednej strony są gotowi podpisywać wszelkie oświadczenia zwalniające lekarzy z winy, gdy będą operowali bez krwi, a z drugiej szantażują ich odszkodowaniami na które narażony będzie szpital w wypadku nieuszanowania woli pacjenta i leczenie go nie zgodnie z jego wolą. Warto dodać, że wielu lekarzy w tym momencie już kapituluje i, wybierając mniejsze zło, woli przeprowadzić operację bez użycia krwi i bez odpowiedzialności, niż ratować życie za cenę wieloletnich rozpraw sądowych. Brooklyn boi się takich spraw i związanych z nimi rozgłosu. Radzi:
(by nie doszło do rozprawy, którą wyżej opisał:) ''Powyższe realia prawne uświadamiają, jak ważne jest znalezienie lekarza uwzględniającego nasze poglądy. współpracujcie z nim. Razem z braćmi z Komitetu Łączności ze Szpitalami pomóżcie mu leczyć wasze dziecko bez transfuzji lub skierować je do lekarza czy szpitala, który takie leczenie zapewni. Ale gdyby coś wskazywało, iż lekarz, dyrektor lub inna osoba nosi się z zamiarem wystąpienia do sądu, nie wahajcie się o to zapytać. Niekiedy załatwia się taką sprawę potajemnie przez telefon'' - s. 5
Dlaczego lekarze wolą robić to potajemnie? Wynika to z doświadczenia i strachu, że dziecko zostanie zabrane (wypisane) ze szpitala bez udzielenia mu właściwego leczenia gdyby wyszło na jaw, że szpital chce wyjść na drogę sądową.
Jednak gdy już sprawa trafia na wokandę Brooklyn odradza, by rodzice Świadkowie umotywowali swoje stanowisko wierzeniami! To nie bluff. Tak właśnie radzi Brooklyn:
,,Co byście odpowiedzieli, gdyby adwokat lub sędzia zapytał, dlaczego nie chcecie ''ratować życia'' dziecka przez krew? Może w pierwszym odruchu chcielibyście wyjaśnić, że wierzycie w zmartwychwstanie i jesteście przekonani, iż Bóg je wskrzesi, ale wtedy sędzia, zainteresowany głównie jego dobrem fizycznym, uznałby was za fanatyków i doszedłby do wniosku, że musi zainterweniować i wziąć dziecko w obronę'' - s. 8
Co w tym zdaniu radzi Brooklyn? Radzi ukrywać prawdę, że w istocie Świadkowie wierzą w zmartwychwstanie itd. Nie, Świadkowie nie mogą zdradzać swoich pełnych i zasadniczych motywów, w tym wypadku mają wykazać motywy dodatkowe, czyli drugorzędne:
''Sędzia powinien dostrzec, że choć ze względu na przekonania religijne nie zgadzacie się na transfuzję, to nie jesteście przeciwni opiece lekarskiej. (...) Po prostu nie zgadzacie się z tym, jakoby rzekome korzyści transfuzji były warte związanych z nimi powikłań (...)'' - tamże
![]() |
Tak wygląda zachęta do manipulacji Sędzią! Rodzice mają uwypuklać medyczną a nie religijną kwestię swojej decyzji jakoby to ona była jej powodem. Jest to zwykłe kłamstwo. Powtarzam, świadkowie nie zgadzają się na transfuzję wyłącznie ze względów religijnych a nie medycznych. Niech Sąd nie daje sobie nawijać makaronu na uszy, tylko wprost zapyta, czy jeżeli transfuzja nie niosłaby ze sobą żadnego ryzyka, czy Świadkowie zgodziliby się na jej przeprowadzenie? Na tak zadane pytanie, odpowiedź może być tylko jedna: NIE. |
Gdy sprawa trafia do sądu, ''Szwadrony Śmierci'' nie próżnują - są zajęci szybkim wyszukaniem lekarza, który przeprowadzi taką operację bez krwi i zrobią wszystko, by chociaż telefonicznie, skontaktował się ze Sędzią i w ten sposób wpłynął na wyrok. Brooklyn pisze o tym be ogródek:
''Zależnie od sytuacji moglibyście powiedzieć sędziemu, że tylko jeden lekarz twierdzi, iż krew jest potrzebna (...). Być może przy pomocy Komitetu Łączności ze Szpitalami znaleźliście już lekarza, który podjął się leczyć wasze dziecko bez transfuzji i poświadczy to w sądzie, choćby telefonicznie'' - tamże
Gdy i to nie pomaga, Brooklyn odwołuje się do sprawdzonego już chwytu - na tzw. gwałt. Świadkom i ich dzieciom wszczepia się pogląd, że winni traktować transfuzję jako gwałcenie ich ciała (!!!), w broszurze są zawarte gotowe rady i zwroty jak przedstawiać mają ten pogląd rodzice i, jeżeli są na tyle duże, same dzieci. Są to wyuczone regułki, które nie koniecznie odpowiadają autentycznym odczuciom:
''Wmuszanie (krwi) (...) waszemu dziecku - (traktujecie - iszbin) za równoznaczne z gwałtem. Wspólnie z dzieckiem (jeśli jest na tyle dojrzałe, by mieć własne przekonania) możecie wyjaśnić, że czujecie odrazę do takiego naruszania nietykalności cielesnej (...)'' - tamże.
Jak może wyglądać to w praktyce? Wyżej opisałem, że Świadkom radzi się uczyć swoje dzieci ''odgrywania scenek przed sądem'', gdy przychodzi do rozprawy, zbombardowane ''śmiertelną ideologią'' i dobrze wyuczone dzieci potrafią przekonać sądy do tego, że to są własne przekonania dzieci, które wykazują niebywałą dojrzałość. Takimi dziećmi chwali się sam Brooklyn:
''Pewna 12-letnia dziewczynka (nie pomyliłem się, dwunastoletnia - iszbin) leczyła się na białaczkę. Z inicjatywy instytucji opiekuńczej wystąpiono do sądu z wnioskiem o zezwolenie na podanie krwi wbrew woli dziecka. Sędzia (po wysłuchaniu dziewczynki - iszbin) orzekł: - L. zapowiedziała jasno i bez ogródek, że w razie próby podania krwi będzie ze wszystkich sił stawiać opór. Oświadczyła - a wierzę, że tego dotrzyma - iż będzie się szarpać i krzyczeć, wyrwie sobie z żyły igłę i postara się zniszczyć pojemnik z krwią zawieszony nad łóżkiem.'' Strażnica z 15 czerwca 1991 roku, strona 16
W tym samym numerze Strażnicy opisano inne ''własne wypowiedzi'' dzieci przed sądami, łącznie z tą, w której ,,młodociana chrześcijanka'' (14-letnia dziewczynka) przyrównała transfuzję do gwałtu:
''Sędzia napisał: - D.P. oświadczyła, że wszelkimi możliwymi sposobami będzie przeciwstawiać się transfuzji. Uznała ją za naruszenie nietykalności cielesnej i przyrównała ją do gwałtu'' tamże
Postanowienie sądu miejcie głęboko w d...
|
Każdy szanujący prawo obywatel przyjmuje i wypełnia wyroki sądu, chociażby się z nimi nie zgadzał. To elementarna zasada prawa oraz filar jakiejkolwiek praworządności. Brooklyn jednak ma ją, jak w tekście Voo Voo, ''dokładnie tam''. Brooklyn nakazuje rodzicom Świadków, by mimo wyroku sądu, który nakazuje przeprowadzić operację, a zatem daje wolną rękę do działania lekarzowi, nie poddawać się i wbrew wyrokowi, nadal naciskać na lekarza, by ten działał nie w zgodzie z prawidłami swego zawodu oraz z wyrokiem sądu, lecz po myśli Brooklynu:
|
![]() |
Niewątpliwie gdyby sąd wiedział o takim rozporządzeniu Brooklynu, w wyroku wyraźnie zabroniłby dalszego wytrącania się rodziców w poczynania lekarza. Jednak mało który lekarz (o ile jakikolwiek) wie o tym artykule, który był rozprowadzany wyłącznie wewnątrz organizacji, który sędzia miał do niego dostęp, by móc samemu zobaczyć jakimi metodami posługują się Świadkowie by nie przetoczyć krwi swojemu dziecku, metodami, w których zakres wchodzi manipulatorstwo, szantaże, naciski i wreszcie kłamstwo oraz zupełne nie liczenie się z prawem. Jeśli za złamanie wyroku sądu Świadkowie mieliby iść do więzienia, to nie stanowi dla Brooklynu żadnego problemu, ba Świadek Jehowy powinien się takim wyrokiem chlubić, bo ''cierpi ze względu na swą sprawiedliwość'' - jest zwykłym ''męczennikiem'' dla słusznej sprawy:
''Kto usilnie stara się nie naruszyć prawa Bożego co do krwi, może być uznany przez władzę za przestępcę lub być postawiony przed sądem. Gdyby został ukarany, może to uważać za cierpienie ze względu na sprawiedliwość (por. 1 Piotra 2:18-20)'' - Strażnica z 15 czerwca 1991 strona 31
Dlatego postanowiłem ujawnić pełen tekst tegoż artykułu, by społeczeństwo nie stało bezradne patrząc, jak rodzice przyczyniają się do śmierci własnych dzieci, które z natury powinni chronić. Pełen tekst - KLIKNIJ
* Fotografie pochodzą ze strony www.watchtower.org.pl