Strona główna / Bieżący świat Ś.J. / Świadkowie Jehowy...

Tematyczny spis wszystkich artykułów


 

Świadkowie Jehowy - zdelegalizowana sekta?

autor: ISZBIN

 

''Witryna Brooklyn Spółka Bez Odpowiedzialności stanowczo odcina się także od wszelkich pomysłów niektórych ludzi, którzy niczego innego nie pragną, jak tylko delegalizacji w Polsce działalności Świadków Jehowy. Jedyną ,,bronią’’ przeciwko ideom Strażnicy jest informacja. Sztuczne zakazy niczego nie zmienią, Świadkowie pokazali, że potrafią przetrwać i powiększać się liczebnie także pod rządami totalitarnymi. Co więcej, taka delegalizacja stworzyłaby ,,męczenników’’ – prześladowanych Świadków, a także zmieniłaby ,,klientelę’’ tej grupy, na osoby młode, zbuntowane, lubiące łamać zakazy.  Nie interesuje Brooklyn Spółka Bez Odpowiedzialności ani udział w tym swoistym lobbingu, ani agitacja na rzecz takiego prawnego ,,rozwiązania'' problemu Świadków Jehowy.''

 

 

Powyższe stwierdzenia zostały wyartykułowane w ''Historii witryny Brooklyn Spółka Bez Odpowiedzialności''. Te skondensowane, aczkolwiek wyraziste stanowisko piszących było nieodzowne, gdyż systematycznie otrzymywaliśmy e-maile z pomysłami, odezwami i apelami związanymi z postulatem zdelegalizowania sekty Świadków Jehowy. Rozumowanie artykułujących takie stanowisko jest dość proste: Jeżeli świadkowie Jehowy są sektą, to należy bronić społeczeństwo przed ich działaniem, a co za tym idzie trzeba przyjąć takie prawodawstwo, które uniemożliwi świadkom działalność na terenie Polski. Chciałoby się rzec: rozwiązanie proste, klarowne tylko... czy skuteczne? Tylko czy najrozsądniejsze i zgodne z prawem? Spróbujmy prześledzić poszczególne człony stwierdzenia i zastanowić się wspólnie, jak to wygląda (lub miałoby wyglądać w praktyce).

 

Świadkowie Jehowy sektą.

 

W ''Archiwum Brooklynu'' znajduje się tekst mgr Dariusza Kuncewicza (''Czy Świadkowie Jehowy są sektą?'') dowodzący, iż tym mianem można określić także świadków Jehowy. Rzecz jasna sami świadkowie zaprzeczają, iż ich działalność jest destrukcyjna dla społeczeństwa, a tych, którzy odważają się określać ich mianem sekty straszą samym Jehową:

"Ludzie pozbawieni skrupułów szkalują Świadków Jehowy nazywając ich "niebezpieczną sektą" . Bóg zna takie poczynania i nie puści tego płazem."  (Strażnica 4/2001 strona 20)

Brooklyn broniąc swych praw nie waha się także występować przed Europejską Komisją Praw Człowieka, czy też Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Mało kto jednak wie, że właśnie Europejska Komisja Praw Człowieka w swych decyzjach używała słowa sekta na określenie Świadków Jehowy. (Nawiasem pisząc, trudno nie zauważyć w działaniu Towarzystwa adekwatnej sprzeczności: z jednej strony Świadkowie występują przed w.w. instytucjami, mimo, że te określają ich mianem ''sekty'', z drugiej strony, Jehowa ,,nie puści tego płazem'' ) Poniżej fragmenty decyzji Europejskiej Komisji Praw Człowieka, gdzie w oficjalnym tekście użyto wyrażenia ''sekta'' w stosunku do Świadków Jehowy:

''Zważywszy, że skarżący twierdził, iż jako członek sekty Świadków Jehowy (...).; (...) jako kapłan sekty był on ofiarą traktowania dyskryminacyjnego (...) '' (Skarga nr 2299/64 - Decyzja z 2 kwietnia 1965)

''Komisja stwierdza zatem, że członkostwo takiej sekty religijnej, jak Świadkowie Jehowy (...)'' (Skarga nr 10410/83 - Decyzja z 11 października 1984)

Widzimy zatem, że nie tylko ''ludzie pozbawieni skrupułów'' tak określają Świadków, ale także szanujące się instytucje międzynarodowe (może po prostu nie wiedzieli czym ryzykują?:)) ). Niestety, nadużywanie wyrażenia ''sekta'' w stosunku do różnych ugrupowań religijnych, spowodowało, że znaczenie tego pojęcia odbiegło od słownikowej definicji (o czym pisze także Dariusz Kuncewicz w w.w. artykule). Dzisiaj w użyciu występuje raczej wyrażenie ,,nowy ruch religijny'' (wyrażenie spod znaku ''politycznej poprawności'') czy też bardziej wyrazistsza w wymowie  ''grupa psychomanipulacyjna''. Jeśli chodzi o drugie wyrażenie, jak samo ono wskazuje, by daną grupę religijną nazwać psychomanipulacyjną, musi ona w swym działaniu wykorzystywać metody psychomanipulacji. To, że śJ istotnie wykorzystują w przekonywaniu psychomanipulację, wykazał tekst Gandalfa (także dostępny w Archiwum Brooklynu) ''Psychomanipulacja stosowana wobec nowych członków świadków Jehowy''.

Reasumując, można przyznać rację tym wszystkim, którzy widzą w działaniu Świadków ''sekciarstwo'' i (potocznie) określają ich mianem ''sekty''. Nie ulega także wątpliwości, iż Towarzystwo posługuje się (i uczy posługiwania się, nieświadomych niczego głosicieli) psychomanipulacją jako jedną z metod pozyskania i utrzymania w swych szeregach nowych członków.

Jak bronić społeczeństwo?

Zwolennicy ''twardego kursu'' wskazują delegalizację Świadków Jehowy jako podstawową metodę powstrzymania ekspansji  tej sekty na terenie Polski. W tym rozumowaniu występują dwie nieścisłości. Po pierwsze, już można stwierdzić, że dzisiaj nie może być mowy o żadnej ekspansji Świadków na terenie RP. Gwałtowny rozwój, który miał miejsce po roku 1989, został zatrzymany, a wg statystyk samych Świadków okazuje się, że w Polsce (patrząc na najwyższą liczbę głosicieli) ubyło Brooklynowi między 2000 a 2001 rokiem około 1000 osób (zobacz: Świadkowie Jehowy w 2001 roku - artykuł dostępny w Archiwum Brooklynu). Zatem wszelkie twierdzenia o raptownym i ciągłym rozroście Świadków są nieprawdziwe. Oczywiście nie można zapominać o rotacji w szeregach Świadków, tj., że wiele osób rezygnuje z pozostawania w objęciach Brooklynu, a na ich miejsce przychodzą nowi członkowie - w Polsce w 2001 roku ochrzczono 3 478 osób. Widać zatem, że można zahamować rozwój Świadków bez potrzeby odwoływania się do rozwiązań prawnych. Najlepszą metodą, nie budzącą żadnych kontrowersji (o tym niżej), pozostaje zatem jak najszersza informacja o Świadkach Jehowy. Negatywne skutki delegalizacji opisałem we wstępie, zatem nie będę się już do tego problemu odnosił. W uzupełnieniu należy dodać, że jednym z tych negatywnych skutków byłoby de facto pozbawienie się państwa (i to na własne życzenie) wszelkiej kontroli nad poczynaniami i działalnością Brooklynu na terenie Polski. Skoro oficjalnie w Polsce nie byłoby Świadków, to trudno oddziaływać prawnie na coś, co nie istnieje. Widać zatem, że delegalizacja byłaby formą ucieczki od odpowiedzialności państwa za społeczeństwo, chociaż mogłaby zostać wprowadzona pod sztandarem ''ochrony społeczeństwa''. Trudno dziś oszacować ostateczne zyski i szkody takiego rozwiązania, jednak wyraźnie widać, iż zwolennicy delegalizacji powinni jeszcze raz przemyśleć, czy nie okaże się, że delegalizacja spowoduje więcej szkód niźli przyniesie społeczeństwu zysku, bo przeważnie tak jest, że ucieczka od problemu automatycznie go nie rozwiązuje. Natomiast informacja idąca w parze z edukacją przynosi w dłuższej perspektywie lepsze i trwalsze rezultaty. Niżej przekonamy się także, że społeczność międzynarodowa dawno wypracowała podobne stanowisko i tylko od Polski (i rządu) zależy, na ile jej zalecenia zostaną wprowadzone w czyn.

Zalecenia Rady Europy

Pierwszym poważnym dokumentem traktującym o sektach był ''Raport Cottrella'' z 1984 roku. Zawierał on oprócz rezolucji dotyczącej niektórych ruchów religijnych, wyjaśnienie motywów (na które m.in. składały się przykłady działania niektórych sekt) oraz wnioski. W tych ostatnich czytamy:

'' 3.2. W naszym projekcie Rezolucji wskazujemy na rozwiązanie, które pozwoli uniknąć niedopuszczalnej w każdym przypadku ewentualności restrykcyjnej.''

Raport Cottrella był podstawą do wydania Rekomendacji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy w Sprawie Sekt i Nowych Ruchów Religijnych, która wyszła w 1992 roku. Treść rekomendacji można podzielić na dwie części: stanowisko  Zgromadznia Rady Europy w sprawie sekt i zalecenia.

W stanowisku Zgromadzenia Rady Europy w sprawie sekt znalazło się wyraźne stwierdzenie, że:

(5.) Uważa ono, że wolność sumienia i religii gwarantowana przez art. 9 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka czyni niepożądanym zasadnicze ustawodawstwo w sprawie sekt, ponieważ ustawodawstwo takie stwarza ryzyko ingerencji w to fundamentalne prawo i wyrządzenia szkody religiom tradycyjnym.

Następnie Zgromadzenie zaleca Komitetowi Ministrów, aby ci wezwali państwa członkowskie by przyjęły one następujące środki:

Widać zatem wyraźnie, że w zaleceniach dwa podstawowe punkty odnoszą się do potrzeby  informacji i edukacji na temat sekt i ich działalności. Kolejna Rekomendacja (z roku 1999 ''Nielegalna Działalność Sekt'') poszła w tym właśnie kierunku. Po potwierdzeniu słuszności stanowiska, że szczegółowe rozwiązania prawne skierowane przeciw sektom są niewłaściwe, w osobnym punkcie (a nie wśród innych wymienionych zaleceń) wskazuje właśnie na informacje, jako podstawowe antidotum:

7. Pierwszorzędne znaczenie ma dysponowanie godną zaufania informacją o tych grupach, która nie pochodzi wyłącznie od samych sekt (...), jak również szerokie jej upowszechnienie w społeczeństwie, zapewniając też osobom zainteresowanym szansę komentowania obiektywizmu tego rodzaju informacji.

Idąc dalej niż w Rekomendacji z 1992 roku, Zgromadzenie wezwało Rządy do:

10.1. Utworzenia bądź wsparcia - tam gdzie jest to konieczne - niezależnych krajowych lub regionalnych ośrodków informacyjnych dotyczących grup o charakterze religijnym, ezoterycznym lub duchowym

a także:

10.5. Do otaczania troską - tam, gdzie to konieczne - utworzenia organizacji pozarządowych na rzecz ofiar bądź rodzin ofiar grup religijnych (...), zwłaszcza w krajach wschodnio- i środkowoeuropejskich.

Oprócz tego Zgromadzenie wezwało aby Rządy natychmiast reagowały, gdyby jakaś sekta w którymkolwiek momencie łamała prawo, oraz aby Rządy te pilnie przestrzegały ''obowiązku posyłania dzieci do szkoły''. Zgromadzenie kończąc swą Rekomendację zaleca komitetowi Ministrów utworzenie Obserwatorium Europejskiego dotyczącego sekt, które ułatwiałoby wymianę informacji między poszczególnymi krajami.

Zakończenie

Artykuł ten miał na celu uzmysłowienie Czytelnikowi, że nie zawsze najprostsze rozwiązania są najlepsze i najskuteczniejsze. Miał także pokazać, że w przypadku postulatu głoszącego potrzebę delegalizacji Świadków Jehowy istnieje wiele poważnych ''przeciwwskazań'', które praktycznie czynią ten krok niemożliwym. Oprócz wyraźnego anty - delegalizacyjnego stanowiska Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, pokazałem, że skutki delegalizacji (wbrew intencji) przyniosą więcej szkód niż pożytku. Z drugiej strony, artykuł ten ukazał podstawowy kierunek działania, związany z edukacją i informacją, który pozwoli nie tylko zahamować rozwój Świadków Jehowy (co też już się stało), ale spowoduje, że liczba zarówno chętnych by się stać głosicielami idei Brooklynu jak i aktywnych Świadków z roku na rok będzie maleć, czego sobie i Czytelnikom życzę.


Iszbin; sierpień 2002