Prezes
Rutherford jako ''smakosz''
(''Ruthi w
akcji'' cz. 2)
Wśród
historyków zajmujących się Świadkami Jehowy dominuje opinia, że prezes
Rutherford, drugi prezes Towarzystwa Strażnica, był zwykłym alkoholikiem.
Nie chcąc snuć własnych wizji, ograniczmy się do zaprezentowania
posiadanych przez nas danych w tej materii, podając minimum komentarza i
interpretacji do całej sprawy, aby czytelnik mógł sobie wyrobić opinię we
własnym zakresie.
JAN LEWANDOWSKI
ames Penton,
kanadyjski historyk z Uniwersytetu w Toronto, w swej wydanej w 1985 roku w
Toronto anglojęzycznej książce pt. Apocalypse delayed tak oto napisał o
Rutherfordzie w oparciu o posiadane przez siebie dokumenty:
„Używał
wulgarnego języka, cierpiał na alkoholizm, a raz został nawet
oskarżony publicznie przez jednego ze swych najbliższych współpracowników
o to, że uczestniczył w pewnym rozbieranym pokazie o charakterze
komediowym, na którym byli obecni także dwaj zaprzyjaźnieni z nim starsi i
jedna młoda Badaczka Pisma Świętego, w dodatku całe to wydarzenie miało
miejsce w środę wieczór, tuż przed mającą się tego dnia odbyć
uroczystością Pamiątki Wieczerzy Pańskiej” (James Penton, Apocalypse
delayed, Toronto 1985, str. 48).
W innym miejscu
swej cytowanej wyżej książki Penton kontynuuje ten wątek:
„Chociaż
Świadkowie Jehowy zrobili wszystko co było możliwe, żeby ukryć doniesienia
na temat alkoholowego nałogu sędziego, to niewiele to pomogło, bo sprawa
ta była już zbyt znana. Byli członkowie nowojorskiej kwatery głównej
Towarzystwa Strażnica opowiadają o jego pijaństwie i pijackim odrętwieniu
w jakie często popadał. Inni opowiadają historie o tym, że często z
powodu trwania w transie alkoholowym dochodziło do tego, że ciężko było
nakłonić go do wejścia na mównicę na konwencjach. W San Diego w
Kaliforni, gdzie spędzał on wiosny od roku 1930 aż do swej śmierci, pewna
starsza pani ciągle opowiada o tym jak sprzedawała mu ogromne ilości
likieru wtedy gdy przychodził do jej drogerii. Ale chyba najbardziej
obciążająca relacja na temat jego nałogu alkoholowego znajduje się w
liście otwartym napisanym do Rutherforda przez Walter’a Salter’a, byłego
nadzorcę z kanadyjskiego oddziału Towarzystwa Strażnica. (...) Salter
relacjonował, że nabył ‘whisky za cenę 6000 dolarów za skrzynkę’ dla
prezesa Towarzystwa Strażnica, ‘a ponadto skrzynki brandy i innych
likierów, nie mówiąc o niewypowiedzianej ilości skrzynek piwa’, i
wszystko to za pieniądze Towarzystwa” (Penton, jak wyżej, str. 72-73).
Inny historyk,
zajmujący się Świadkami Jehowy niezależnie od Pentona, również podaje o
Rutherfordzie, że:
„Znany był ze
swej skłonności do trunków. Pewnego razu po Wieczerzy Pańskiej użył
sakralnego wina do uczty z kilkoma swymi kompanami” (Julian Grzesik,
Historia Ruchu Badaczy Pisma Świętego, Lublin 1999, str. 435).
atthew
Singleton, z którym przeprowadzono wywiad na temat działalności Świadków
Jehowy, powołał się na żonę pewnego starszego z Glasgow, zwanego „brat
Boote”. Ona to opowiedziała mu historię pewnego związanego z Rutherfordem
nieprzyjemnego wydarzenia, którego była świadkiem. Singleton opowiedział o
tym, co usłyszał od żony Boote o Rutherfordzie:
“(….) tego
wieczoru, kiedy przyjechał żeby wygłosić przemówienie do zboru w
Glasgow, przeszedł obok wraz ze swoimi współpracownikami, po czym
zaszedł do małego pokoju na uboczu i zamknął drzwi. Ludzie czekali i
czekali, ale on ciągle nie wychodził. W końcu brat Boote wszedł do tego
pokoju..... i on tam był, nieprzytomny, z butelką whisky, którą
kurczowo trzymał pomiędzy swymi nogami. Jeden z jego współpracowników
powiedział wtedy: „Brat Rutherford nie czuje się dziś najlepiej, zatem
ktoś musi go zastąpić i wygłosić przemówienie za niego”. Wszystko
skończyło się więc w ten sposób, że zakłopotany brat Boote wygłosił to
przemówienie, na dodatek musiał wszystkich dyskretnie przeprosić za to co
się stało. Każdy bowiem wiedział co się stało, to oczywiste. Tego typu
historii słyszałem wiele i problem nałogu Sędziego był sprawą dość dobrze
znaną”
Singleton
powołał się też na inne znane mu wypowiedzi świadków tyczących się
wydarzeń odnoszących się do alkoholowego nałogu Rutherforda:
“Inny brat
powiedział mi o tym jak pracował w starej kwaterze głównej Towarzystwa
Strażnica na Craven Terrace, zanim Towarzystwo przeniosło się do nowych,
większych pomieszczeń (co miało miejsce w 1959 roku – por. Przebudźcie
się! nr 24 z 2000 roku, str. 18; por. też Julian Grzesik, Historia
Ruchu......., dz. cyt., s. 410 - dopisek JL). Pewnego dnia, gdy
wszyscy czekali na przybycie Sędziego, który miał przybyć w celu
wygłoszenia serii przemówień, pod naszą siedzibę zajechała duża dostawa
alkoholu. Jeden z braci, który otworzył drzwi powiedział do kierowcy:
„Pan wybaczy, ale jesteśmy organizacją chrześcijańską. Sądzę, że zaszła
jakaś pomyłka!” Po czym dodał: „Na co miałby być nam potrzebny cały ten
alkohol?” I w tym samym momencie, w którym kierowca samochodu dostawczego
powiedział, „Jestem pewien, że adres się zgadza”, stanął tam jeden z
pochodzących z USA członków „gwardii przybocznej” Sędziego. W końcu
podszedł i rzekł: „On ma właściwy adres, to wszystko jest dla brata
Rutherforda....”Więc, czy to można nazwać małym problemem alkoholowym?
On miał raczej bardzo duży problem z alkoholem (...)”.
(Angielski oryginał z jakiego dokonałem tłumaczenia na język polski
powyższych wspomnień Singletona możesz znaleźć w sieci pod adresem:
http://watchtower.observer.org/apps/pbcs.dll/article?Date=20020408&Category=
HISTORY2&ArtNo=111180009&Ref=AR )
utherford nigdy oficjalnie nie przyznał się, że jest alkoholikiem.
Istnieje jednak w publikacjach Towarzystwa Strażnica coś, co można
traktować jako pośrednią wskazówkę w tej kwestii. Otóż w Strażnicy z 1
listopada 1924 Rutherford w artykule pt. „Prohibition” zwalczał prohibicję
jako dzieło Szatana. Oto mówiący sam za siebie fragment wspomnianego
tekstu Rutherforda:
„Diabeł popiera każde zło. Jest idealnym ucieleśnieniem niegodziwości.
Jak zatem zakaz spożywania likieru może być dziełem diabła? Św. Paweł
odpowiada: Ponieważ sam szatan podaje się za anioła światłości. Nic
zatem wielkiego, że jego słudzy podają się za czyniących
sprawiedliwość”.
(Kompletny tekst Rutherforda z wspomnianej Strażnicy możesz znaleźć w
sieci pod adresami:
http://www.picknowl.com.au/homepages/rlister/jw/jwbooze.htm
Istnieje też zdjęcie Rutherforda, zrobione podczas jednej z jego
libacji alkoholowych z San Diego, które zamieściliśmy powyżej. Możesz
je obejrzeć w sieci pod adresem:
http://watchtower.observer.org/apps/pbcs.dll/article?Date=20020408&Category=H
ISTORY2&ArtNo=111180009&Ref=AR )
lin Moyle, wcześniej członek nowojorskiego Betel Świadków Jehowy, o
którym wiadomo, że jest również autorem zbioru złożonych pod przysięgą
zeznań sądowych tyczących się wysokich urzędników Towarzystwa Strażnica
(za: David Reed, Index of Watchtower errors, Grand Rapids 1990,
str. 136-137), napisał do Rutherforda list, w którym wypomina mu, że ten
publicznie piętnował abstynentów jako „świętoszków” (prudes). Z
treścią listu Moyle’a możesz się zapoznać w sieci pod adresem
http://www.geocities.com/osarsif/moyle.htm
Przedstawione dane mogą okazać się pomocne przy wyrobieniu sobie opinii na
wyżej omówiony temat.
Jan Lewandowski; kwiecień 2003