| |
Z łam
'Strażnicy' do Opozycji
Przedstawiamy krótką autoprezentację Rado
Vleugela, który swego czasu na tyle był zagorzałym Świadkiem Jehowy, iż
miał zaszczyt zostać wyróżnionym wzmianką w ''Strażnicy'', aby potem stać
się ''Opozycjonistą Jej Brooklynskiej Mości'' i stworzyć serwis
internetowy, z którego także i my korzystamy.
Rado Vleugel
(Tłumaczenie: Jan
Lewandowski*)
Nazywam
się Rado Vleugel. Urodziłem się w Amsterdamie 1 stycznia 1973 podczas
wystrzałów sylwestrowych petard. Po moich narodzinach przyszły na świat
następne dzieci. Jestem najstarszy z całej rodziny, poza tym mam jeszcze
sześć sióstr i brata.
Żeby dać pewne wyobrażenie o tym, jak wszedłem ''w
związek'' z Biblijnym i Traktatowym Towarzystwem Strażnica, warto będzie
przytoczyć w tym miejscu "Strażnicę" z 15 stycznia 1994, s. 21 i
22 (tekst przytaczam z wydania polskiego - przyp. tłum.):
''Młody pionier
imieniem Rado wyjaśnił: 'Dla młodej osoby nie ma nic wspanialszego niż
pamiętanie o Jehowie i chodzenie drogą prawdy'. (..) Wspomniany wcześniej
Rado miał sześć lat, kiedy jego rodzice zaczęli studiować Biblię z dwoma
pionierami. Już jako mały chłopiec regularnie towarzyszył tym
pełnoczasowym kaznodziejom w służbie polowej. W wieku 17 lat sam został
pionierem.''
Rok po tym jak
zostałem pionierem starsi mianowali mnie na sługę pomocniczego. W wieku
lat 18-tu prowadziłem już zebrania studium książki. Bracia mieli wielkie
plany co do takiego 'utalentowanego' brata. Chociaż byłem lojalnym
Świadkiem Jehowy (dalej: ŚJ - przyp. tłum.), który był pokazywany jako
przykład dla innych młodych, tak do końca nie byłem stereotypowym
przykładem dobrego ŚJ.
W czasie
głoszenia rozwinąłem bowiem w sobie zainteresowanie dla Sztuki, zostając w
końcu artystą. Moje obrazy posiadały głębokie znaczenie symboliczne,
porównywalne w swej wymowie z surrealistycznymi obrazami Rene
Margritte'a. Idee, jakie czasami tworzyłem były, choć nie bezpośrednio
przeciwne nauczaniu Strażnicy, w mniemaniu starszych i nadzorców
obwodowych były zbyt filozoficzne. Starsi przestrzegali mnie przed
'niezależnym myśleniem'. Słuchałem więc tych przestróg, starając się być
posłusznym Organizacji. Kiedy miałem jakiekolwiek wątpliwości, tłumiłem
je, doznając poczucia winy.
Wiosną 1998
roku moje wątpliwości stawały się coraz silniejsze. Nie dało się już wtedy
dalej chować tych tłumionych wcześniej rozterek za którymi szły konkretne
pytania: odnośnie roku 1914, potopu, stworzenia,
kwestii krwi. Powiedziałem o swych wątpliwościach niektórym z moich
najbliższych przyjaciół. Wszyscy oni bali się jednak odważnie stawić czoła
tym pytaniom i prosili mnie, żebym nie próbował omawiać z nimi tych
kwestii, które mogłyby podkopać ich wiarę.
Jesienią 1998
roku kupiłem sobie nowy komputer z wbudowanym modemem gotowym na
surfowanie po Internecie. Nie minął tydzień a znalazłem stronę
Zjednoczenie Świadków Jehowy na Rzecz
Reformy Krwi.
Od kilku lat już miałem wątpliwości odnośnie kwestii
krwi. Przykładowo, zaniechałem roznoszenia "Przebudźcie się!" z 22
maja 1994, które zawierało artykuł pt. "Młodzi, którzy dali pierwszeństwo
Bogu". Artykuł ten dotyczył młodych dzieci ŚJ, które zmarły, ponieważ
odmówiły transfuzji krwi. Na stronach AJWRB (wspomnianego wyżej
Zjednoczenia Świadków Jehowy na Rzecz Reformy Krwi - przyp. tłum.)
znalazłem list pt. "Powstrzymaj szaleństwo". Poczułem wtedy, że mam
obowiązek przetłumaczyć ten list z angielskiego na holenderski. W
listopadzie 1998 roku tłumaczenie było już gotowe i wstawione na stronę
AJWRB. Aby szerzej poinformować braci i siostry w Holandii, że na
Internecie jest już dostępna tak ważna informacja, przeprowadziłem
anonimowe rozmowy z kilkoma dziennikarzami.
W końcu główne
holenderskie gazety opublikowały artykuł o AJWRB, wraz z moim apelem o
reformę. W jednej z tych gazet, Ruben van den Heuvel, rzecznik
holenderskiego Biura Oddziału, w ten oto sposób skomentował moją akcję
informacyjną:
"Na szczęście
mamy wolność wypowiedzi, a zatem mogę powiedzieć: niech ci ludzie się
najpierw ujawnią, a wtedy my będziemy mogli zacząć jakąkolwiek dyskusję".
Kilka dni później wyszła na
jaw moja tożsamość. Stało się to po tym, gdy nieco wcześniej
wystąpiłem w telewizji publicznej, ze zmienionym głosem i ukrytym
wyglądem, mówiąc o kwestii krwi. Niestety, okazało się, że telewizja w
sposób nie wystarczający uniemożliwiła zidentyfikowanie mojej
tożsamości. Starsi w moim zborze zostali powiadomieni przez Świadków
Jehowy z całego kraju, że to właśnie ja brałem udział w tym
wystąpieniu. Starsi zadzwonili do mnie mówiąc mi, że zostałem
rozpoznany. Bałem się wykluczenia, więc zaprzeczyłem, że to byłem ja.
Potem żałowałem, że skłamałem, nawet bardziej niż tego, że wzywałem
wcześniej publicznie do reformy w kwestii krwi.
Dzień później po tym gdy zaprzeczyłem, że to właśnie ja wystąpiłem w
publicznej TV, starsi znów zadzwonili, mówiąc mi: "Rado, posłuchaj,
jedziemy właśnie do twoich rodziców z taśmą video na której mamy
nagrany ten program, żeby zobaczyć, czy oni cię rozpoznają". Teraz już
nie miało sensu zaprzeczać dalej. Zanim starsi zdążyli dojechać do
moich rodziców, zadzwoniłem do mojego ojca i przyznałem mu się, że to
właśnie ja wystąpiłem w tym programie. Moi rodzice byli zszokowani.
Starsi potem odtwarzali moim rodzicom tę taśmę, mimo iż wcześniej
wziąłem już na siebie odpowiedzialność za wystąpienie w tym programie.
ak można się było spodziewać, powołano w mojej sprawie komitet
sądowniczy. Oskarżono
mnie o odstępstwo i współuczestnictwo w pomocy przy tworzeniu podziałów.
Prosiłem o pozwolenie na przyprowadzenie swego świadka przed Komitet. Nie
zezwolono mi na to. Dzięki Bogu, wielu trzeźwo myślących i otwartych na
reformy starszych, którzy udzielali się również w Internecie,
wspierało mnie podczas Komitetu. Komitet składał się z 4 starszych.
Wszyscy z nich byli moimi dobrymi przyjaciółmi.
Atmosfera jaka panowała
podczas Komitetu była nieco dziwna. Czasem nawet żartowaliśmy. Starsi
spytali mnie, czy choć przez chwilę myślałem, że to Jehowa mną kieruje w
tym co robię. Odpowiedziałem: "Jeśli Jehowa użył do swych celów nawet
oślicy Balaama, czemu miałby nie użyć mnie?". Śmieliśmy się z tego
wszyscy. Chociaż atmosfera nie była aż tak chłodna, to jednak nie
chciano słuchać przemyśleń ani moich argumentów. Kiedy chciałem poznać
ich zdanie na temat tego co mówię, odpowiedzieli: "Nie będziemy
komentować tych spraw, mamy zamiar podporządkować się Ciału
Kierowniczemu". Jeden z użytych przeze mnie przykładów ilustrujących
pozostał bez odpowiedzi. Przykład ten pokazywał niekonsekwencję w
zakazie tyczącym się plazmy, przy jednoczesnym zezwalaniu na używanie
jej poszczególnych składników, za wyjątkiem wody.
J. Zilustrowałem to w ten sposób:
''Lekarz zabrania
pacjentowi jeść zupę składającą się z następujących składników: woda
źródlana, kurczak, czosnek i mąka kukurydziana. Jednocześnie, lekarz ten
pozwala temu samemu pacjentowi spożywać te składniki oddzielnie; istnieje
tylko jedno ograniczenie: zamiast wody źródlanej musi on używać kranówki
(woda źródlana = woda z plazmy, kurczak = albumina, czosnek -
immunoglobina, mąka kukurydziana = faktor VIII i IX). ''
Po kilku
godzinach dyskusji poproszono mnie o opuszczenie pokoju, tak aby starsi
mogli zdecydować, co ze mną zrobić. Kiedy przywołali mnie z powrotem ich
twarze były bardzo smutne. Powiedzieli mi, że zdecydowali się mnie
wykluczyć. Gdybym żałował tego co zrobiłem, nie wykluczono by mnie. Jako,
że Towarzystwo Strażnica nie może być panem sumień ludzkich zdecydowałem,
że już nigdy nie będę szedł za nimi ślepo popierając ich szaleństwo i
nieludzką politykę. Jednocześnie nie chciałem być wykluczony!
|

POWSTRZYMAJ SZALEŃSTWO
PROSIMY ŚWIADKÓW JEHOWY I CZŁONKÓW ICH RODZIN O
ROZESŁANIE PONIŻSZEGO LISTU DO WSZYSTKICH ZAPRZYJAŹNIONYCH ŚWIADKÓW
JEHOWY, DO KREWNYCH I WPŁYWOWYCH OSÓB. LIST ZOSTAŁ PRZYGOTOWANY I
ZAAPROBOWANY PRZEZ STARSZYCH I PRZEDSTAWICIELI K.Ł.S. Z RÓŻNYCH
KRAJÓW.
ŚJ – Starsi i członkowie Komitetów Łączności ze Szpitalami
P.O. Box 190089
Boise, ID 83719-0089
U.S.A.
Dnia:
Adres:
Drogi Bracie/Siostro ______________________ :
Jesteśmy grupą ośmiu braci działających obecnie w Komitetach Łączności
ze Szpitalami w różnych miejscach i krajach. Mieliśmy sposobność
rozmawiać i komunikować się ze sobą na temat naszych obowiązków, a
także dzielić się różnymi doświadczeniami z wykonywanej przez nas
pracy. Jesteśmy niezwykle zadowoleni, że udało się zrobić dużo dobrego
na rzecz naszych braci. Także wiele osób nie będących Świadkami Jehowy
odniosło korzyść z tego przedsięwzięcia.
Powszechnie uznaje się, nawet wśród lekarzy, że krew stanowi
niebezpieczną metodę leczenia. Wiele dobrych rzeczy można powiedzieć o
alternatywnych metodach leczenia bez krwi, które bezsprzecznie są
pozytywne. Jednocześnie faktem jest, że nasza praca nie byłaby
konieczna, gdyby medycyna znała środek zastępujący krew. Jednakże aż
do dnia dzisiejszego krew wciąż pozostaje bezcennym produktem
ratującym życie i czasami nie doceniamy korzyści i znaczenia jej
stosowania.
Nawet wśród członków KŁS mających wieloletnie doświadczenie w
wykonywaniu swoich obowiązków można natknąć się na zupełną ignorancję
powodów, dla których stosuje się krew. Często jedyną rzeczą, jaką
wiedzą na temat krwi jest to, że stanowi ona niebezpieczny zabieg
medyczny i należy go unikać. Jest to spowodowane nie tyle motywami
biblijnymi, ile przeświadczeniem, że jest to złym lekarstwem, oraz że
istnieją dobre produkty alternatywne.
Pierwsze poważne pytanie, na jakie musimy sobie odpowiedzieć, brzmi:
Czym jest krew? Odpowiedź na to pytanie może się wydawać prosta, ale
tak nie jest z powodu licznych składników krwi, których przyjmowanie
zostało Świadkom dozwolone przez Towarzystwo. Czy te składniki także
nie są krwią? Na jakiej podstawie podejmuje się decyzje, które
elementy krwi można zaakceptować, a które nie? Ponieważ akceptowane
jest wprowadzanie tych „dozwolonych składników” do naszych ciał, to
czy można się dziwić temu, że Świadkowie i personel medyczny są
zakłopotani naszym stanowiskiem? Chociaż pytania te kołaczą się w
głowach wielu braci, nikt nie ośmielił się zapytać o to publicznie.
Dlaczego?
Kolejnym problemem są albuminy. Traktujemy przyjmowanie albumin jako
sprawę sumienia, mimo że krew zawiera więcej albumin niż krwinek
białych, które musimy odrzucać. Wielu doktorów jest zdezorientowanych
również tym stanowiskiem, lecz zazwyczaj traktują tą sprawę z
szacunkiem, a wielu z nich jest przekonanych, że wchodzą tu w grę
zasady religijne, chociaż widać tu oczywistą sprzeczność. Tym, czego
lekarze nie wiedzą, a nam nie wolno im tego wyjaśnić, jest to, że
takie stanowisko jest wyraźnym zarządzeniem organizacyjnym dla
członków, któremu brakuje jakichkolwiek logicznych podstaw czy
poparcia biblijnego.
Dla tych, którzy poświęcili nieco czasu na przestudiowanie stanowiska
Towarzystwa Strażnica odnośnie stosowania krwi, jednym z najbardziej
kłopotliwych aspektów okazało się zezwolenie przez nie na używanie
wszystkich poszczególnych składników świeżo mrożonego osocza (FFP) z
wyjątkiem wody. Zatem Świadkowie mogą przystać na zaakceptowanie
różnych immunoglobulin, czynników krzepnięcia, albumin itd. Jednakże
nie wolno im przyjmować ich wszystkich równocześnie.
Najbardziej przytłaczający element bycia członkiem KŁS ma miejsce
wtedy, gdy sprawa dotyczy naszych dzieci. Jest oczywiste, że do
rozprowadzania tlenu nie ma nic bardziej skutecznego od ludzkiej krwi,
i obecnie nie istnieje nic czym moglibyśmy ją zastąpić w sferze
medycznej. Musimy docenić fakt, że system prawny chroni nasze dzieci.
Nawet my, członkowie KŁS, musimy przyznać, że o wiele łatwiej
współpracuje się z lekarzami znającymi przepisy i prawa dotyczące
nieletnich dzieci. Każdy Świadek Jehowy powinien wiedzieć (chociaż
zdarzają się przypadki, kiedy będący Świadkami rodzice uważają, że
jest odwrotnie), że władza rodzicielska nie jest absolutna oraz że nie
może być mowy o żadnym powszechnym przyzwoleniu dla bezkrwawego
leczenia nieletnich Świadków. Każdy powinien zrozumieć, że państwo ma
prawo zapewnić opiekę medyczną uważaną za konieczną do ratowania życia
lub zdrowia dziecka.
Gdy są dostępne skuteczne metody alternatywne, gdy istnieje możliwość
dokonania wyboru, to wybór taki powinien leżeć w gestii rodziców, a
nie jakiegoś lekarza, pracownika opieki społecznej czy sędziego.
Jednak ktoś mógłby tu postawić ważne pytanie: Kto ma kwalifikacje
potrzebne do podjęcia decyzji o zastosowaniu bezkrwawych metod
alternatywnych i czy ta decyzja właściwie zaspokoi i wyjdzie naprzeciw
potrzebom dziecka? Jako członkowie KŁS byliśmy naocznymi świadkami
przypadków, gdy współpracujący lekarze przychylili się do życzeń
rodziców, proszących o zastosowanie alternatywnych metod leczenia bez
użycia krwi, a skutki były niekiedy tragiczne, i w rezultacie
dochodziło do jeszcze jednej niepotrzebnej śmierci.
Gdy my, jako Świadkowie Jehowy, sięgniemy myślą wstecz i przywołamy na
pamięć poranionych i martwych braci, którzy nie godzili się na
przyjęcie szczepień, surowic, przeszczepów organów czy leków na
hemofilię, musimy przyznać, ze ich postawa opierała się w większości
na stanowisku organizacyjnym i narzuconym im zakazie. Tamte poglądy są
obecnie odłożone do lamusa przez osoby sprawujące przewodnictwo i
rzadko – jeśli w ogóle – widzimy braci odmawiających szczepień,
przeszczepów narządów czy pewnych składników krwi, znajdujących się na
wykazie aprobowanym przez Towarzystwo. Sam ten fakt powinien skłonić
każdego, kogo dotyczy ta sytuacja, do zastanowienia się i poważnego
rozważenie rzeczywistych wątków tej kwestii. Czy jest to naprawdę
kwestia czyjegoś sumienia? A jeśli tak, to czyjego sumienia?
Czy doktryna Towarzystwa odnośnie krwi naprawdę jest słuszna? Dlaczego
tak wielu braci wchodzi z sobą w wewnętrzny konflikt, gdy biorą pod
rozwagę biblijne fakty? Czy Towarzystwo rzeczywiście dostarczyło nam
prawdy i wszystkich biblijnych faktów co do krwi? Czy zdaje sobie ono
sprawę, że wyrażając zgodę na przyjmowanie mniejszych składników krwi
stworzyło ogromną sprzeczność w swoim nieustępliwym stanowisku? Gdzie
są poważne i rzeczowe argumenty przeciwko magazynowaniu własnej krwi w
celu późniejszego jej przetoczenia? Czy Towarzystwo dostrzega, że jego
stanowisko zabija wiele cennych nieletnich dzieci, chyba że system
prawny wkroczy, aby zapewnić ochronę ich życiu i zdrowiu? Czy naszym
głównym celem, jako Świadków Jehowy powinno być poszukiwanie
medycznych alternatyw, czy raczej skonfrontowanie samych siebie z
biblijnymi faktami dotyczącymi życia i krwi?
Napisaliśmy do Ciebie z poczucia obowiązku wobec chrześcijańskich
zasad i sumienia. Zachęcamy abyś odwiedził internetową stronę
zatytułowaną: NOWE ŚWIATŁO NA TEMAT KRWI. Strony te zostały starannie
przygotowane i dostarczą Ci biblijnych, naukowych i historycznych
faktów dotyczących transfuzji krwi. Znajdziesz tam wszystkie fakty, a
nie tylko te, które popierają obecne stanowisko Towarzystwa Strażnica.
Mamy nadzieje, że Twoja wiara w Boga Jehowę jest wystarczająco silna,
aby przeegzaminować obie strony tej kwestii.
Oto adres: http://www.ajwrb.org
lub http://www.ajwrb.prv.pl
Zwróciliśmy się z naszymi wątpliwościami do przedstawicieli biur
oddziałów i członków Ciała Kierowniczego. Nie otrzymaliśmy na nie
odpowiedzi. Gdyby ta sprawa nie była tak poważna, gdyby niemal
codziennie nie były tracone bezcenne istnienia z pewnością moglibyśmy
poczekać na Jehowę, aby skorygował ją w swoim czasie. Niestety,
jesteśmy przekonani, że zmiany są powstrzymywane, ponieważ oddział
prawny Towarzystwa obawia się procesów sadowych wytoczonych przez tych
Świadków, którzy stracili z tego powodu swoich bliskich. Niezależnie
od tego, czy tak by się stało, nie wydaje się żeby była to właściwa
podstawa do ustalenia poprawnego lub zgodnego z moralnością
postępowania.
Gdy znane są wszystkie fakty, to staje się zupełnie oczywiste, że
nasze stanowisko co do krwi jest błędne. Niektórzy z nas mogli narazić
się na obciążenie się winą krwi podczas wypełniania obowiązków w
charakterze starszych lub członków K. Ł. S. Jeśli tak jest, to mamy
nadzieję, że Jehowa zechce wybaczyć nam nasze działania wynikające z
niewiedzy. Nalegamy, abyś przyjął fakty i z modlitwą rozważył jakie
postępowanie jest właściwe. Jeśli chciałbyś się z nami skontaktować
jest to możliwe poprzez wizytę na internetowej stronie NOWE ŚWIATŁO NA
TEMAT KRWI. Dziękujemy za życzliwą uwagę.
Twoi współsłudzy,
Starsi i członkowie KŁS
Źródło:
http://haelcer.fm.interia.pl/files/reform/insanity.html
|
Odwołałem się
więc od decyzji komitetu. Powołano zatem komitet apelacyjny, do którego
mogłem się odwołać od decyzji poprzedniego komitetu. Jako, że byli oni w
bliskim kontakcie z Biurem Oddziału, minęło trochę czasu nim musiałem znów
stawić się przed tym komitetem. Pod koniec lutego 1999 roku stanąłem
wreszcie przed ''sądem'' złożonym z siedmiu członków, sam nie mając
żadnych praw. Oni również zdecydowali, że należy mnie wykluczyć.
Chwyciłem się
więc ostatniej szansy, i odwołałem się do Towarzystwa Strażnica. Napisałem
do nich w liście, że:
"Liczę na to,
że bracia z Ciała Kierowniczego nie popełnią tej samej pomyłki polegającej
na pomieszaniu kwestii decyzji sumienia [zaakceptowanie krwi] z
odstępstwem. Jak pokazuje nam "Strażnica" z 1 października 1994,
decyzja niektórych chrześcijan, którzy w zgodzie z sumieniem godzili się
na używanie niektórych składników krwi, miała pozytywny wpływ na podjęcie
decyzji korzystnej względem stosowania tych składników. A co wtedy, gdy
Chrześcijanie akceptują również inne składniki krwi nie czując przy tym
sprzeciwu sumienia? Wierzę, że również ta decyzja 'pewnych Chrześcijan'
będzie miała pozytywny wpływ na przyszłe decyzje Ciała Kierowniczego".
Odwołałem się
również w sposób jasny do przypadku bułgarskiego, pisząc braciom, że to
nie fair gdy wyklucza się kogoś za kwestionowanie nauki o transfuzji,
podczas gdy w tym samym czasie Towarzystwo Strażnica idzie na ugodę
z rządem Bułgarskim i oznajmia, że Świadkowie Jehowy mogą przyjmować
krew bez żadnej kontroli i sankcji. Prosiłem o odpowiedź na swój list.
Jednak bali się udzielić tej odpowiedzi! Gdzie w tym momencie jest
obiecywane prawo do wolności wypowiedzi? Dlaczego w ogóle nie jest
możliwe, aby w takich sytuacjach prowadzić konstruktywną dyskusję? Po
około tygodniu starsi wezwali mnie, aby poinformować o odpowiedzi
Towarzystwa w mojej sprawie: W sobotę, 6 marca 1999 usłyszałem, że
podjęto nieodwracalną decyzję: Wykluczenie.
Trzy dni
później publicznie ogłoszono w moim zborze informację o wykluczeniu mnie.
W tym dniu straciłem wszystkich swoich przyjaciół. Nie miałem
jednocześnie żadnych przyjaciół w tzw. 'świecie'. Moja najstarsza siostra
została wykluczona kilka lat wcześniej z powodu bardziej pospolitych
przewinień. Tak się jakoś szczęśliwie złożyło, że udało mi się podtrzymać
z nią dość dobry kontakt w czasie gdy byłem ŚJ. Moja rodzina wciąż jest
w Organizacji. Utraciłem z nimi wszelki kontakt.
Po tym, gdy
mnie wykluczono, zacząłem odwiedzać w Internecie tzw. 'strony odstępców' i
czytać książki takie jak "Apocalypse Delayed" Pentona, czy "Kryzys
Sumienia" Raya Franza. Informacje zawarte w tych pozycjach
potwierdziły mi, iż wnioski, do jakich wcześniej doszedłem odnośnie
Towarzystwa Strażnica, były słuszne. Nie nienawidzę ŚJ. Nie żywię też
urazu dla starszych, którzy wykluczyli mnie. Obecnie jestem człowiekiem
który w sposób nieskrępowany może poznawać świat i próbować docierać do
obszarów, do których być może nie dotarł nikt wcześniej.

Aby wejść na
stronę internetową Rado, kliknij w baner powyżej
* Tekst źródłowy:
http://www.watchtowerinformationservice.org/mystory.html
Opublikowano na Brooklyn Sp. B.O. sierpień 2003
|