Wątpliwości czytelników
From BrooklynQuotes
| The Watchtower z 1 maja 1950, s.143 (Strażnica nr2 z 1952) |
| Odpowiedź na list o transfuzji krwi
Szanowna Pani! Ze względu na wielki nawał pracy nie mogliśmy prędzej poświęcić uwagi Jej listowi z dnia 16 grudnia. Szanujemy Pani otwarte przedstawienie sprawy transfuzji krwi, względem którego nie przedsiębierzemy duchowej wyprawy przeciwko Pani ani przeciwko komukolwiek innemu, lecz musimy powierzyć wielkiemu Dawcy prawa, by On był Sędzią Pani jak i naszym. Nasze wyłuszczenia w tej sprawie zostają opublikowane ze względu na te osoby, które oczekują od nas duchowego kierownictwa i zostają opublikowane nie w celu wywołania rozłamu pośród ludu Jehowy. Wciąż nadchodzą do nas pytania o informacje w sprawie transfuzji krwi szczególnie od nas oczekuje się uznania dla tego lekarskiego zwyczaju. To się zdarza tak często, że dla poinformowania wszystkich, by mogli poznać nasze stanowisko, byliśmy zmuszeni w tej sprawie wypowiedzieć się. Nasze słowa nie spowodowały więcej rozbieżności zdań nad te, które o tym przedmiocie już istniały, zanim my sami cokolwiek o tym mówiliśmy. My tylko w tej sprawie jasno wysławiamy się, żeby inni, którzy nie byli pewni naszego stanowiska nie zachcieli się zwracać do nas o nasze uznanie, gdy uciekają się do tego spornego zwyczaju lekarskiego. Jeśli ktokolwiek dochodzi do wniosku, że nasze stanowisko zasługuje na uwagę i ma poparcie w Pisma, i decyduje się oddać pod jego kierownictwo, tedy nuże; lecz jeśli nie, wtedy jest to jego własną odpowiedzialnością przed Bogiem. Tylko potem nie może on się uskarżać, że tę czy inną drogę obrał dlatego, że nie wiedział co my o tej sprawie według Biblii sądzimy. W 1. Kor. 9:9. 10 (Perk) Paweł mówi: „Czy może Bóg troszczyć się o woły? Czy raczej nie mówi tego dla nas (w naszym interesie, AT.)? Tak, dla nas jest to (zakon mojżeszowy) napisane.” Tedy pytamy: „Jeśli Bóg krew zwierzą uważał za tak świętą, że zabronił przeprowadzania jej z ich organizmu do ludzkiego obiegu krwi, czy zatem krew wyższego stworzenia, człowieka uznał może za mniej świętą, żeby mogła być bezkarnie przeprowadzona z jednego obiegu krwi do drugiego?” Bóg ograniczył, aby krew zwierząt ofiarnych była używana tylko na ołtarzu, dla pojednania, lub jako ofiara za grzechy, aby zobrazować, że krew Jezusa tak samo ma być ograniczona dla zgładzenia grzechów ludzkości na duchowym ołtarzu; a wszystkie Chrześcijańskie Pisma Greckie popierają to. Zatem w tym ważnym punkcie wcale nie ma Pani racji, jeśli Pani mówi: „Bóg lub Chrystus Jezus nigdy nie dał żadnego przykazania o krwi LUDZKIEJ, z wyjątkiem przelania krwi przez MORD”. Całkiem słusznie wspomina Pani, że Chrystus powiedział iż jego uczniowie musieli jeść jego ciało i pić jego krew, lecz nadto Pani pyta: „Jeśli Jezus swą krew oddał za nas, żebyśmy mieli życie — wieczne życie, czy nie byłoby to słuszne, żebyśmy i my, jego naśladowcy, oddali naszą krew dla chorego brata, który jest bliski śmierci, żeby on wyzdrowiał i dalej Panu służył?” Dlatego pytamy Panią: „Czy Jezus swą krew oddał przez lekarską transfuzję? Czy jego uczniowie ‘piją jego krew’ przez lekarską transfuzję? Czy nie dzieje się to raczej przez wiarę w jego krew, która podobnie do krwi izraelskich zwierząt ofiarnych została zobrazowana na ołtarzu Bożym? A jeśli Jezus jest najwyższym kapłanem, zobrazowanym przez najwyższego kapłana izraelskiego Aarona, czy on krwi swej ludzkiej ofiary nie ograniczył do takiego zastosowania, jakie w Boskim zakonie było przepisane, mianowicie na świętym ołtarzu Bożym? (3. Mojż. 17:11) Jak więc może ktoś wnioskować, że przelanie krwi Jezusa jako ofiary upoważnia jego naśladowców do stawania się dawcami krwi? Pani mówi, że ustawy Boże odnośnie zwierząt nie mają związku ze sprawą transfuzji krwi. My zaś mówimy, że ustawy Boże w tej sprawie wiele oznaczają i są symboliczne i że mają ścisły związek z tą sprawą. Czyje stanowisko w tej sprawie jest niezawodne, Pani czy nasze? Czyje stanowisko jest bardziej zgodne z Pismem i staranniej przestrzega ustaw Bożych? Bardzo interesujące jest to, co Pani przyznaje: „Owszem, jeśli darowana krew nie zgadza się z rodzajem WŁASNEJ, sprowadzi ona śmierć.” Jeżeli transfuzja krwi jest uznana przez Boga i jest chrześcijańska, tedy dlaczego to tak jest? Jakiego rodzaju była krew Chrystusa? I czy Jego krew służy tylko ludziom o pewnym określonym rodzaju krwi, czy służy wszystkim? Powołuje się Pani na tekst Pisma, że Bóg „uczynił z jednej krwi wszystek naród ludzki”. (Dz. Ap. 17:26) Dlatego tedy lekarze muszą być tak staranni względem różnych rodzajów krwi i innych osobliwości krwi pewnych osób? Jeżeli Bóg, ten wielki Lekarz, uznaje transfuzję krwi jakie są wykonywane między człowiekiem a człowiekiem (nie zwierzęciem a człowiekiem) dlatego tedy nie maja one dać się zastosować bezwzględnie szczęśliwie i bez wszelkich środków ostrożności? Pamiętajmy też o wszystkich szkodach, które transfuzje krwi spowodowały, zanim lekarze odkryli przy tym szkodliwe czynniki, przed którymi trzeba się strzec! Czy sadzi Pani, że Bóg usprawiedliwia te wszystkie szkody, które wyrządzono podczas okresu doświadczalnego i mimo największej staranności wciąż jeszcze wyrządza się, twierdząc że lekarze ten zwyczaj udoskonalają dla większego pożytku zdrowotnego wszystkich ludzi? Przysłała nam Pani wycinek z „Evening Bulletin”, Filadelfia, który mówi: „Rzadka operacja ratuje 14-letnią dziewczynkę” i w którym jest doniesione jak ta dziewczynka „przez 17 transfuzji krwi została wzmocniona” i że potem została ze szpitala zwolniona. My natomiast posiadamy tu wycinek z „American Weekly”, pod tytułem „Safeguarding the BLOOD BANKS”. Jest w nim opowiedziane, jak pewna dziewczynka imieniem Mary, która przy pewnym wypadku samochodowym doznała wstrząsu i obrażenia ciała, otrzymała transfuzję krwi i po dwóch tygodniach wybadała normalnie; JEDNAK „miesiąc później Mary postała zaatakowana przez febrę. Jej oczy i skóra dostały żółtą barwę. Lekarze stwierdzili żółtaczkę i jako przyczynę znaleźli pewne poważne schorzenie wątroby, które w medycynie jest znane jako Virus hepatitis. Ta choroba, bywa wywołana przez zakaźny — Virus... dotąd nie ma określonego środka do zniszczenia tego Virus,... Najpierw pochodzenie zakażenia Mary było tajemnicą. Potem pewne badanie odkryło, że jej transfuzja po chodziła od dawcy i którego krew zawierała Virus, który powoduje hepatitis. Leczenie Mary z tej choroby, którą przejęła przez krew swego dawcy, trwało o wiele dłużej jak leczenie z wypadku samochodowego.” Powyższe nie jest może pewnym sekciarskim zdaniem pochodzącym od nas, przez które ustalamy „żelazne instrukcje postępowania dla ludzi, jako charakterystyczne drogowskazy do pewnej odszczepieńczej religii”, lecz jest wyłuszczenie dziennikarza tego czasopisma. Może być prawdą, jak Pani mówi, że pewien rzymsko-katolicki papież wyklął transfuzję krwi; lecz inny papież, który tak samo mienił się być nieomylnym jak ten poprzedni, sam skorzystał z transfuzji krwi, która w rezultacie przyniosła śmierć dawcy; i dziś rzymsko-katolicy także uciekają się do podobnych zabiegów lekarskich. My nie wiemy, dlaczego katolicy odrzucili zakaz nieomylnego papieża, lecz nasze stanowisko wobec transfuzji krwi nie jest uwarunkowane zakazem owego papieża; my opieramy się na Piśmie Świętym. Że Pani do tego omówienia wprowadza palenie, jest to schodzeniem z drogi. Jednakże zdaje się nam, że Pani jest niekonsekwentna, jeśli Pani argumentuje, że my wobec zagadnienia palenia tytoniu powinniśmy być obojętni i jeśli Pani powołuje się na wszelkie dobro, które medycyna przytacza na rzecz transfuzji krwi, a potem pomija Pani to wszystko, co nauka i aktualne badania mają do powiedzenia odnośnie szkodliwości palenia dla ludzkiego organizmu. Dlaczego nie przyjąć wszystkiego, za co praktyka lekarska ręczy i nie pogodzić się z tym? Spodziewamy się, że powyższe wywody wystarczą na Pani siedmiostronicowy list, mając nadzieję, że Pani nasze stanowisko jeszcze bardziej poznała. Czy Pani je uzna czy odrzuci, nas to nie zraża ani nam nie przeszkadza. Pani sama musi ponosić skutki biegu, jaki Pani obrała. Jako ci, którzy się staramy przedstawić święte Słowo Boże i Jego przykazania, też musimy naszą odpowiedzialność przed Bogiem ponieść. |
