Francuski
precedens - Świadkowie przegrywają przed sądem!
Wyrok Cour
Administrative d'Appel de Paris z 9. 06. 1998 (D. 1999. J. 277)
(Artykuł
oryginalny:
http://www.borgis.pl/czytelnia/pim/2000/01/16.html )
O
tym nie przeczytacie w ,,Strażnicy'', nie zobaczycie na stronach
propagandowych Towarzystwa. My przedrukowujemy jako pierwsi artykuł, który
może zachwiać dotychczasową, podszytą szantażem, postawą Brooklynu w w
kwestii egzekwowania od lekarzy uszanowania woli Świadków co do
powstrzymywania się od krwi. Przeduk pochodzi z czasopisma ,,Prawo
i Medycyna'' nr 5/2000 (Tytuł zmieniono)
Mirosław Nesterowicz*
bowiązek
lekarza poszanowania woli chorego, który jest w stanie ją wyrazić, mającej
podstawę w zasadach nienaruszalności i integralności ciała ludzkiego,
znajduje granice w obowiązku, który ma również lekarz, zgodnie z celem
jego działania, ochrony zdrowia i życia jednostki.
Wskutek tego nie może być kwalifikowane jako zawinione postępowanie
lekarzy, którzy w sytuacji nagłości, gdy chodzi o życie pacjenta i przy
braku alternatywnej metody terapeutycznej przedsięwzięli czynności
niezbędne dla uratowania życia i odpowiednio do jego stanu, nawet
działając niezgodnie z uprzednio wyrażoną przez niego wolą.
tej
sprawie Mme X była przyjęta dnia 14.11.1990 r. do szpitala
uniwersyteckiego w Creteil w celu dokonania zabiegu z zakresu chirurgii
estetycznej po amputacji sutka i wstawienia protezy. Nazajutrz po zabiegu
nastąpiło zapalenie żył prawej łydki, pacjentka została więc poddana
leczeniu antykoagulacyjnemu, przerwanemu dwie doby później, gdy pojawił
się krwotok w ranie operacyjnej prawej piersi. Przed nasileniem tego
krwotoku, który pociągnął za sobą utratę w ciągu godziny więcej niż
trzeciej części krwi pacjentki i znaczne obniżenie ciśnienia tętniczego,
przedsięwzięta została nowa, konieczna z powodu nagłości interwencja
chirurgiczna, podczas której lekarze zadecydowali o transfuzji krwi.
Pacjentka po dziewięciu dniach opuściła szpital. Następnie wniosła
powództwo przeciwko szpitalowi o odszkodowanie w kwocie 100 000 FF (1)
tytułem naprawienia szkody moralnej, której doznała na skutek transfuzji
krwi. Twierdziła, że jako Świadek Jehowy jasno wyraziła swoją wolę na
piśmie odmawiając zgody na każdą interwencję terapeutyczną, w której
byłaby stosowana krew w jakiejkolwiek formie, czego lekarze mieli
świadomość.
onieważ
pozwany szpital jest szpitalem publicznym (Assistance publique –
Hopitaux de Paris) – sprawę tę rozstrzygnęły sądy administracyjne. W I
instancji Tribunal Administratif de Paris oddalił powództwo.
Apelację powódki Cour Administrative d'Appel de Paris w
pełnym składzie zgromadzenia sędziów również oddalił, ustalając tezę,
że ochrona życia ludzkiego stanowi dobro wyższej wartości aniżeli wola
indywidualna pacjenta, co usprawiedliwia działania podjęte przez
lekarzy. Sąd postawił więc granice woli indywidualnej.
Powódka zarzucała lekarzom, że działając wbrew jej woli naruszyli art. 7
kodeksu deontologii medycznej („W miarę wszystkich możliwości wola chorego
musi być zawsze respektowana”), art. 16-1 („Każdy ma prawo do poszanowania
jego ciała”) i art. 16-3 kodeksu cywilnego („Nie wolno naruszać
integralności ciała ludzkiego, jak tylko w przypadku konieczności
terapeutycznej dla danej osoby. Zgoda zainteresowanego musi być uzyskana
uprzednio poza przypadkiem, gdy znajduje się on w stanie wymagającym
koniecznej interwencji medycznej, na którą nie jest zdolny wyrazić
zgodę.”).
Sąd Apelacyjny
zarzutów tych nie uwzględnił uznając, że obowiązek lekarza poszanowania
woli chorego znajduje granice w obowiązku, który ma również lekarz zgodnie
z celem jego działania, tj.ochrony zdrowia i życia jednostki. Zdaniem
Sądu, postępowania lekarzy, którzy w sytuacji nagłości dokonali transfuzji
krwi dla ratowania życia powódki, gdy nie było innej alternatywnej metody
terapeutycznej - nie można kwalifikować jako zawinionego, nawet przy
działaniu wbrew woli pacjentki.
ąd
odrzucił także zarzuty powódki oparte na naruszeniu art. 3, 5 i 9
„Konwencji europejskiej o ochronie praw człowieka i podstawowych
wolności”. Orzekł, że transfuzja krwi nie stanowi traktowania
nieludzkiego lub poniżającego w znaczeniu art. 3 Konwencji, ani
pozbawienia wolności, której ochronę gwarantuje art. 5 Konwencji, ani – w
danym przypadku, gdy lekarze realizowali swój obowiązek ochrony zdrowia i
ratowania życia pacjentki – transfuzja krwi nie tworzy naruszenia swobody
wyrażania religii i przekonań, o których mówi art. 9 Konwencji. W
konsekwencji Sąd Apelacyjny przyjął, że orzeczenie sądu
administracyjnego oddalające powództwo odszkodowawcze było słuszne.
doktrynie
francuskiej orzeczenie Sądu Apelacyjnego zostało ocenione jako
precedensowe. Dotyczy ono jednej z najtrudniejszych kwestii, jaka stoi
przed sędziami, a implikacje orzeczenia są niezmiernie głębokie tak z
punktu widzenia wyboru etycznego, jak i oddziaływania prawnego na podobne
sprawy. Nie negując zasady prawnej respektowania woli pacjenta akceptuje
się jej granice uznając ochronę życia jako wartość wyższą aniżeli wyraz
woli indywidualnej. Ochrona życia ma walor porządku publicznego, ma
charakter normatywny, dlatego więc działania osób trzecich skierowane
przeciwko życiu podlegają odpowiedzialności karnej (np. w przypadku
eutanazji (2)).
Jestem zdania, że orzeczenie Sadu Apelacyjnego w Paryżu może mieć
większe znaczenie aniżeli tylko dla francuskiego systemu prawnego. Z
pewnością będzie powoływane w prawie porównawczym, gdyż wszędzie tego typu
sprawy mają miejsce. Podobne sprawy mogą się
pojawić także przed polskimi sądami i powinny zostać podobnie
rozstrzygnięte. Art. 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej stanowi
wyraźnie, że: „Powołaniem lekarza jest ochrona życia i zdrowia
ludzkiego...” Nie może wprawdzie działać wbrew woli chorego ani, poza
wyjątkami, bez jego zgody, lecz w szczególnej sytuacji, gdy w trakcie
zabiegu operacyjnego niedokonanie transfuzji krwi groziłoby pacjentowi
śmiercią, lekarz ma nie tylko prawo, ale i obowiązek działania.
wiadek
Jehowy, tak jak każdy, ma prawo umrzeć nie poddając się koniecznej dla
zachowania życia interwencji lekarskiej. Może też żądać przeniesienia do
innego szpitala, gdzie – jak twierdzi – stosuje się alternatywne metody
leczenia. Jeżeli jednak wyraża zgodę na operację czy inny zabieg, to lekarz
szanując jego przekonania religijne powinien w danych okolicznościach
ustalić, czy ryzyko interwencji bez dokonania transfuzji krwi nie jest
zbyt wielkie.(3) Jeżeli to ryzyko istnieje lub może zaistnieć w
nieprzewidzianych okolicznościach, które przy poważnym zabiegu mogą się
zdarzyć, Świadek Jehowy nie może oczekiwać od lekarza, aby ten ze
względów formalno-prawnych nie niósł mu pomocy takiej, jaka w danej
sytuacji jest jedynie konieczna i godził się przez to na śmierć pacjenta.
Byłoby to sprzeczne z obowiązkami lekarza wynikającymi z istoty zawodu i z
przepisów prawnych.
takiej
sytuacji tzw. oświadczenie dla służby zdrowia, w którym chory nie
zgadza się na żadną transfuzję krwi (4) jest, moim zdaniem, pozbawione
jakiegokolwiek znaczenia prawnego. Oświadczenie, że „uwalniam lekarzy,
anestezjologów oraz szpitale wraz z ich personelem od odpowiedzialności za
wszelkie szkody, jakie mogłyby wyniknąć z mojej odmowy, pomimo ich
odpowiedniej opieki, dopełnionej pod każdym innym względem”,(5) może co
najwyżej zwolnić lekarzy (i szpital) od odpowiedzialności cywilnej, lecz
nie od odpowiedzialności karnej i zawodowej.
Odmowę zgody na
transfuzję krwi, skoro Świadek Jehowy poddaje się operacji związanej z
ryzykiem dokonania transfuzji w razie poważnego zagrożenia zdrowia lub
życia, należy uznać za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego
(art. 58 §2 k.c.) a działanie lekarzy za uprawnione z mocy art. 35
Ustawy z 05.012.1996 r. o zawodzie lekarza (Dz.U. z 1997r. Nr 28, poz.
152 z późn. zm.), która dozwala na przekroczenie zakresu zgody pacjenta
w szczególnych okolicznościach.
ie naruszy
to także, podpisanej już przez Polskę, Europejskiej Konwencji Bioetycznej,
która w art. 9 stanowi, że: „Należy brać pod uwagę wcześniej wyrażone
życzenia osoby zainteresowanej co do interwencji medycznej, jeżeli w
chwili jej przeprowadzenia nie jest ona w stanie wyrazić swojej woli.” Nie
jest to bowiem nakaz bezwzględny, podczas gdy sama interwencja medyczna
odbywa się za zgodą chorego (co stanowi spełnienie wymagania z art. 5
Konwencji).
Nie neguję przy tym twierdzenia, że krew może nie być bezpieczna i
przenosić różne choroby. Transfuzja krwi nie może być więc stosowana jako
metoda rutynowa, lecz wyjątkowa. Lecz czasami innej możliwości nie ma.
Dlatego Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca, aby był to środek
ostateczny, stosowany w przypadkach zagrożenia życia.
a
marginesie tej sprawy trzeba podnieść kwestie odmowy zgody Świadków Jehowy
na transfuzję krwi konieczną dla ratowania życia ich dzieci. Zgadzam się,
że wtedy, gdy istnieją alternatywne metody leczenia, wolę rodziców trzeba
uszanować. Jeżeli jednak takiej możliwości nie ma lub brak jest na to
czasu, a niedokonanie operacji połączonej z transfuzją krwi groziłoby
dziecku śmiercią, należy pamiętać, że rodzice nie mają wobec swoich
dzieci, jak w prawie rzymskim pater familias „prawa życia i
śmierci” (ius vitae ac necis).
Skoro władza
rodziców co do majątku dziecka jest ograniczona (nie mogą bez
zezwolenia sądu opiekuńczego dokonywać czynności przekraczających zakres
zwykłego zarządu – art. 101, §3 k.r.i op.), to tym bardziej nie mogą
mieć nieograniczonej władzy nad osobą dziecka.
Dla porównania,
w USA Sąd Najwyższy Massachusetts w sprawie Prince v.
Massachusetts (1944) powiedział, że: „Prawo do swobody praktyk
religijnych nie zawiera w sobie wolności wystawienia dziecka na śmierć”,
a Sąd Federalny w Illinois w sprawie Staelens v. Yoke (1980)
orzekł: „Rodzice nie chcący się poddać leczeniu mogą stać się
męczennikami, lecz nie mają takiego prawa wobec dzieci.”
W Polsce, jeżeli rodzice odmawiają zgody na zabieg operacyjny dziecka ze
względu na choćby możliwość transfuzji krwi, a dziecku grozi przez to
niebezpieczeństwo dla zdrowia lub życia, kolizję woli przedstawiciela
ustawowego dziecka i stanowiska lekarza powinien rozstrzygnąć sąd
opiekuńczy, który wyda na podstawie art. 109 kr.i op. odpowiednie
postanowienie po przeprowadzeniu rozprawy (art. 579 k.p.c.), a w
przypadkach nagłych – odpowiednie zarządzenie w trybie uproszczonym, bez
przeprowadzania rozprawy (art. 569, §2 k.p.c.).
Do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd lekarz
ma prawo zatrzymać dziecko w szpitalu. Art. 22, ust. 2 Ustawy z
30.08.1991 o zakładach opieki zdrowotnej (Dz. U. nr 91, poz. 408 z późn.
zm.) głosi: „Jeżeli przedstawiciel ustawowy żąda wypisania ze szpitala
osoby, której stan zdrowia wymaga leczenia w szpitalu, kierownik zakładu
opieki zdrowotnej lub lekarz przez niego upoważniony mogą odmówić
wypisania do czasu wydania w tej sprawie orzeczenia przez właściwy ze
względu na siedzibę zakładu sąd opiekuńczy, chyba że przepisy
szczególne stanowią inaczej. Właściwy sąd opiekuńczy zawiadamiany jest
niezwłocznie o odmowie wypisania ze szpitala i przyczynach odmowy.”
Natomiast w
sytuacji, gdy każda chwila zwłoki w dokonaniu zabiegu groziłaby dziecku
znajdującemu się w szpitalu niebezpieczeństwem utraty życia, ciężkiego
uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, a rodzice
odmawiają zgody na zabieg, może o tym zadecydować sam lekarz (art. 34,
ust. 7 ustawy o zzwodzie lekarza, art. 15, p.3 KEL). Ma on wówczas
obowiązek, o ile to możliwe, zasięgnąć opinii drugiego lekarza, w miarę
możliwości, tej samej specjalności.
*
Problem podniesiony w orzeczeniu sądu francuskiego i glosie
prof. M. Nesterowicza redakcja „Prawa i Medycyny” uznaje za otwarty i
zapowiada dalszą wymianę poglądów.
(1) Było to ''skromne'' ok. 65 000 nowych złotych - iszbin
(2) G. Pellisier, glosa do cyt. orzeczenia Cour Administrative d'Appel de
Paris, D.1999. J. 278
(3) por. T. Vansweevelt, La responsabilitę civile du medecin et de
l'hopital, Bruksela 1995, s. 314-315.
(4) zob. T. Wiwatowski, A. Karwat, U. Chmielewska, Prawo wyboru metody
leczenia – stanowisko Świadków Jehowy w sprawie transfuzji krwi, Prawo i
Medycyna, 4/1999, s.22.
(5) ibidem.
Opublikowano na
Brooklyn Spółka Bez Odpowiedzialności, styczeń 2003