1 dzień
A zatem, wielki dzień rozrachunku zakończył się i ja go też
przeżyłem. Tegoż samego ranka udałem się niezwłocznie do Sali
Królestwa. W ciągu dnia dotarła tam również większość członków
naszego zboru. Niestety brakuje jeszcze niektórych braci i sióstr.
Nasz nadzorca zboru, Edward Wycisk, stwierdził, że ci, których
brakuje, powinni byli niestety poświęcić więcej czasu na służbę
polową.
Tłumaczenie:
BROOKLYN HUNTER
2
dzień
Edward Wycisk zwołał na dzisiejszy poranek zebranie specjalne.
Ogłosił, że on oraz inni starsi są od zaraz odpowiedzialni za
wszystko co się wydarzy, i to tak długo, aż zostanie ponownie
nawiązany kontakt z biurem oddziału. Wszystkie decyzje dotyczące
spraw zborowych, przydziału zadań, planu robot, oraz wielu innych
zagadnień, będą wydawane tymczasowo przez nich, oraz, że wszyscy z
nas mają się do tego dostosować.
Stefan Naiwniak zakwestionował tą, jak mu się wydawało,
dyktatorską decyzję o zarządzaniu. W tym momencie Brat Wycisk
wyjął list z Towarzystwa, datowany przed kilkoma miesiącami,
mówiący o tym, iż po Armagedonie miejscowe grono starszych ponosi
odpowiedzialność za wszystkie decyzje, aż do chwili otrzymania
nowych wytycznych z Towarzystwa. Stefan nie miał już więcej
żadnych pytań.
Reszta z nas dostosowała się posłusznie do nowych wskazówek. Nie
musieliśmy jednak zbyt długo czekać na pierwsze rozporządzenie.
Wszyscy bracia i siostry zostali wezwani do przybycia każdego
ranka, punktualnie o godzinie ósmej rano do Sali Królestwa, celem
wspólnego omówienia tekstu dziennego, oraz przydzielenia nas do
różnych prac i zadań.
3
dzień
Brat Wycisk przydzielił mnie do tak zwanej brygady grabarzy.
Wydaje się, że większość z nas, młodych i nieżonatych braci
została wyznaczona do tej niezbyt przyjemnej pracy.
Trupy wokół nas zaczynają już powoli cuchnąć. Ogarnia mnie wstręt,
gdy widzę jak ptaki i inne zwierzęta dobierają się do zwłok. Dziś
widziałem kruka, który pewnemu zmarłemu wydziobał gałki oczne. To
jest przerażające!
Robertowi Kowalskiemu udało się uruchomić spychokoparkę. W ten
sposób rozpoczął już prace przy wykopywaniu masowego grobu. Moim
zadaniem jest lokalizacja i zbieranie zwłok, ładowanie ich na
prycze oraz transport.
4
dzień
Dziś mieliśmy nasz pierwszy przypadek wymagający interwencji
komitetu sądowniczego. Ryszard i Anna Ciasnota, rodzice z
ośmiorgiem dzieci, wprowadzili się do posiadłości zamieszkiwanej
dawniej przez rodzinę szlachecką, w której odbywały się coroczne
wystawy kwiatów. Położona była ona na wzgórzu, skąd rozciągał się
przepiękny widok na naszą okolicę. Właściwym problemem było tylko
to, że siostra Wycisk, żona nadzorcy przewodniczącego, już
wcześniej upatrzyła sobie tę willę i chciała się do niej
wprowadzić. Uważała również, że w tej sprawie, to ona miała
pierwszeństwo zadecydować i w ogóle należało się wpierw zapytać
braci starszych. Jej mąż stwierdził tylko, iż nie mieli oni prawa
tego czynić bez zgody starszych i muszą się jeszcze dziś wieczorem
stamtąd wyprowadzić. Ciasnotowie rozczarowani tą decyzją w końcu
pogodzili się z myślą o opuszczeniu nowego domostwa.
5
dzień
Przy okazji porannego zgromadzenia Wyciskowie oznajmili, iż od
dzisiaj to oni zamieszkują w posiadłości dawnego hrabiego.
Ciasnotów, myślałem, że ze wściekłości krew zaleje, ale
powstrzymali się od jakiegokolwiek komentarza. Edward Wycisk
oznajmił również, że wszystkie okoliczne rezydencje są
zarezerwowane wyłącznie dla braci starszych i ich rodzin.
Wywnioskowałem, że dobra pozycja w zborze, nawet w „Nowym
Porządku“, przynosi z sobą przywileje. Niektórzy nazywają już tę
okolicę Wzgórzem Nadzorców. Na koniec dodano, iż wszelkie
poczynania dotyczące zmiany miejsca zamieszkania muszą być
wcześniej skonsultowane z gronem starszych.
Ja zadecydowałem, ze pozostanę w moim mieszkaniu. Uważam, że to
nie jest właściwe tak po prostu wprowadzić się do czyjegoś
mieszkania mimo, że należało ono kiedyś do ludzi ze świata.
Ogarnia mnie smutek, kiedy widzę rzeczy osobiste tych ludzi oraz
ich rodzinne fotografie. Wydaje się jednak, że większości osób nie
przeszkadza takie plądrowanie cudzych mieszkań i zajmowanie ich
domów.
8
dzień
Starsi ogłosili nowy plan, dotyczący codziennego, porannego
spotykania się na zebraniach. W niedzielę będziemy mieli wykład
połączony ze studium Strażnicy, przy czym korzystać będziemy ze
starszych wydań tego czasopisma, dopóki nie otrzymamy nowych. We
wtorek odbywać się będzie studium książki. Zebranie służby zostało
jednakże skreślone (nie ma już takiej potrzeby), podobnie jak
również i Teokratyczna Szkoła Służby Kaznodziejskiej. Zostaną one
zastąpione przez tzw. zebranie edukacyjne, odbywające się w każdy
piątek wieczorem. Celem nowych zgromadzeń będzie udzielanie nam
wskazówek dotyczących dalszego postępowania oraz naszego
zachowania się w społeczeństwie Nowego Świata. Jest jeden
pozytywny aspekt: Zniesione zostaje głoszenie od domu do domu.
10
dzień
To grzebanie umarłych przerasta moje siły. Nie mogę sobie poradzić
z przygnębiającym mnie poczuciem wywołanym widokiem tylu zmarłych.
Czy Jehowa nie mógł znaleźć innej drogi, a tym samym dać szansę
przeżycia większej liczbie osób? Najciężej jest z dziećmi.
Najboleśniej przeżywam widok ich małych, nieżywych ciał. Jutro
chyba nie stawię się do pracy.
11
dzień
Dziś nie poszedłem do pracy. Edward Wycisk przyszedł później do
mnie do domu i zapytał dlaczego mnie dzisiaj nie było. Odrzekłem
mu, iż niezbyt dobrze się czuję. On odpowiedział mi, iż mimo to
mam pracować, gdyż w Nowym Świecie jest się zawsze zdrowym. Rzekł
również, że depresje i troski należą teraz do przeszłości. Dobrze
się mu mówi, on nie musi grzebać trupów.
14
dzień
Minęły już dwa tygodnie. Odczuwam brak elektryczności i bieżącej
wody. Ciekawy jestem jak długo to będzie jeszcze trwało, i czy w
ogolę to uruchomią. Wieczorem, razem z Robertem Kowalskim
pożyczyliśmy sobie z sali agregat prądotwórczy i podłączyliśmy do
niego odtwarzacz video oraz telewizor. Przez kilka godzin
oglądaliśmy zeszłoroczne nagrania ligi mistrzowskiej oraz jeden
film science-fiction z serii ''Star Trek''. Jakoś brakuje mi tej
telewizji.
15
dzień
Tego ranka brat Wycisk publicznie zganił mnie i Roberta za
oglądanie telewizji. Starsi zadecydowali, że od dziś zabronione
jest korzystanie z video, gdyż nie chcemy aby nasz nowy raj został
skalany starym światem. Wycisk stwierdził tylko, że pewnego dnia
może będziemy mieli telewizję teokratyczną, z Towarzystwa, tzw.
„Kanał Watchtower”.
20
dzień
Nie ma jeszcze żadnej wiadomości z Towarzystwa. Rozmawialiśmy już
z innymi braćmi z okolicznych zborów, ale bracia starsi nie
pozwalają nam na podróżowanie. Zosia Dobroduszek, gdyby jej na to
pozwolono, chciałaby odwiedzić swoją siostrę w Poznaniu. Jednakże,
brat Wycisk zalecił jej, by pozostała i cierpliwie czekała, oraz
dodał, że później będzie miała i tak dosyć czasu, aby się
odwiedzać. Na pewno musi być ona z tego powodu bardzo
nieszczęśliwa.
30
dzień
Zbliżamy się do zakończenia robot grabarskich. Robi mi się, jak
gdyby, lżej na sercu. Niestety te padlinożerne ptaki nadal
przesiadują wszędzie wokół nas. Zaczynam powoli nienawidzić te
skrzydlate bestie. Jeden z tych przeklętych stworów nawet mnie
dziś zaatakował. Wydaje mi się, że one przyzwyczaiły się już do
smaku ludzkiego mięsa.
45
dzień
Wielu braci i sióstr ma już dosyć tego ciągłego komenderowania
przez starszych. Czasami zachowują się jakbyśmy byli ich
niewolnikami a oni naszymi właścicielami.
Zostałem przydzielony do pracy we wspólnym gospodarstwie rolnym.
Praca w polu jest, co prawda, ciężka, ale lepsza niż to chowanie
zmarłych. Stefan Naiwniak zorganizował komisję samorządową, która
będzie przedkładać starszym nasze skargi i wnioski.
47
dzień
Starsi, którzy dowiedzieli się o samorządzie zwołanym przez
Stefana, uznali to za bunt przeciwko organizacji. Podczas
porannego spotkania, Naiwniak dostał publiczną naganę i
powiedziano mu, że powinien się modlić o pokorę i uniżonego ducha.
Nikomu nie wolno z nim rozmawiać do czasu okazania szczerej
skruchy. Nie sadzę, żeby w „Nowym Świecie“ można było kogoś
wykluczyć.
51
dzień
Dzisiaj w końcu dotarł do nas przedstawiciel z Towarzystwa. Henryk
Nadzieja, młody brat z betel, przyjechał konno. Przekazał nam, że
po zburzeniu Nowego Yorku, główna siedziba Towarzystwa została
przeniesiona do Patterson, oraz że w Nadarzynie wszystko nadal
stoi. Przywiózł nam tez pierwszą, poarmagedonową Strażnicę, która
przejściowo ukazywać się będzie kwartalnie.
Wielu z nas miało nadzieję, że będą w niej zawarte informacje,
udzielające nam więcej wolności osobistej. Jakże byliśmy
rozczarowani czytając, że nadal mamy stosować się do wskazówek
miejscowych starszych, aż do chwili otrzymania dalszych
wiadomości. Starsi otrzymali dodatkowo nowy podręcznik dla
nadzorców, zatytułowany “ORGANIZOWANIE NOWEGO ŚWIATA“, ale nikomu
z nas nie pozwolono go przejrzeć.
69
dzień
Mój najlepszy przyjaciel został zaślubiony w trybie błyskawicznym.
Robert Kowalski i Małgosia Kwiatuszek zostali przyłapani na
gorącym uczynku, podczas wzajemnej wymiany pocałunków. Bluzka
Małgosi była rozpięta, a Robert trzymał rękę na jej piersi.
Po przesłuchaniu delikwentów, Edward Wycisk zakomunikował, że od
tego momentu są oni mężem i żoną, i to bez żadnych formalnych
ceremonii czy też uroczystości weselnej. Robert zaprotestował
wyjaśniając, iż nie miał z Małgosią żadnego stosunku płciowego.
Brat Wycisk dodał tylko, że ta decyzja jest nieodwołalna i została
skonsultowana wraz z innymi starszymi na podstawie nowego
podręcznika dla nadzorców. Małgosia wydaje się być bardzo
zadowolona, ale Robert przeżył prawdziwy szok. Przypominam sobie,
gdy mi kiedyś opowiadał, że podoba mu się ciało Gosi, ale za to
głupia jest ona jak kapeć.
Powziąłem decyzję, że koniecznie będę trzymał ręce w kieszeniach
podczas spotkań z siostrami.
80
dzień
Nasza świeżo upieczona para stwarza niestety poważne problemy.
Rozsiano już wiele plotek spowodowanych okolicznością ich
zaślubin. Robert zwierzył mi się dzisiaj, że zwrócił się już do
braci starszych z prośbą o anulowanie jego związku. Oni wyjaśnili
mu, że według nowego podręcznika, żadne rozwody czy tez odwołania
od podjętych decyzji nie wchodzą w rachubę. Poza tym, wszystkie
nowe związki małżeńskie muszą być od zaraz zatwierdzane przez
miejscowe grono starszych.
81
dzień
Stefan Naiwniak został dziś przyłączony. Jest, co prawda, nadal
nieszczęśliwy, jednak zachowuje swoją krytykę dla siebie.
89
dzień
Jesteśmy wszyscy zaszokowani. Robert popełnił dziś samobójstwo.
Uważam, że świadomość wiecznego małżeństwa z Małgorzatą stała się
dla niego nie do zniesienia. Starsi odmówili możliwości
wygłoszenia mu wykładu pogrzebowego. Zaproponowałem, że osobiście
pochowam mojego przyjaciela. Brat Wycisk zlecił mi pochowanie go w
masowym grobie, przeznaczonym dla ludzi ze świata.
100
dzień
Życie dla nas staje się z dnia na dzień coraz trudniejsze do
zniesienia. Starsi bombardują nas coraz to nowymi przepisami i
regułami. Mówi się nam, że mamy prowadzić uniżone życie w świętej
służbie. Żadne odchyłki, czy też dyskusje na ten temat są
niedozwolone. Mam wrażenie, że przed Armagedonem mieliśmy więcej
swobody. Nigdy nie przypuszczałem, że będę tęsknił za starym
światem.
111
dzień
Nie wytrzymam już tego dłużej. Chcę pojechać do mojego brata.
Mieszka on jakieś 160 kilometrów stąd. Myślę, że za pięć dni dotrę
tam pieszo. Bardzo chciałbym zdobyć benzynę do mojego samochodu.
Muszę się jakoś po cichu wymknąć, gdyż starsi nie udzielili
jeszcze nikomu pozwolenia na podróżowanie. Zgromadziłem trochę
zapasów i zamierzam wyruszyć dziś wieczorem, po „godzinie
policyjnej”. Mam nadzieję, że mój brat jeszcze żyje i może coś wie
o naszym ojcu i matce, czy również przeżyli, oraz jak się czują.
112
dzień
W nocy opuściłem miasto. Zastanawiam się, czy zauważą moją
nieobecność. Na dalszych terenach widać niewiarygodne zniszczenia.
Jak zdołamy to kiedykolwiek odbudować? Po drodze widziałem jeszcze
wiele ludzkich zwłok. Uważam, że zostało jeszcze bardzo dużo
pracy, zanim odbudowany zostanie ten raj.
113
dzień
Wpadłem w ręce grupy braci z Podlasia. Zatrzymali mnie trzymając
broń w rękach. Brat Wycisk wyznaczył ich celem odnalezienia mnie
oraz zatrzymania. Jestem na nich wściekły. Dlaczegoż to nie mogę
odwiedzić mojego brata?
114
dzień
Edward Wycisk przybył dziś po mnie wraz z dwoma sługami
pomocniczymi. Zabiorą mnie z powrotem do domu. Zauważyłem, że
mieli przy sobie pistolety.
115
dzień
W następstwie mojej próby ucieczki oraz częstego
niezdyscyplinowania niektórych innych braci, starsi postanowili
utworzyć jednostkę straży uzbrojonej. Na porannym spotkaniu
zostałem oczywiście pozbawiony społeczności. Od dziś przydzielono
mnie też do czyszczenia klozetów.
116
dzień
Powiadomiono mnie, że po skończeniu pracy mam stawić się na salę
królestwa celem otrzymania dodatkowych wskazówek teokratycznych.
Gdy przyszedłem, siedział tam już Stefan Naiwniak oraz inni
stwarzający podobne problemy. Przez ponad godzinę zostaliśmy
instruowani o konieczności bycia pokornym, o potrzebie
dostosowywania się do decyzji starszych, oraz podobne, od wielu
lat powtarzające się litanie na temat usposobienia duchowego i
szkodliwości myślenia o sobie więcej niż to konieczne. Nakazano
nam też stawić się ponownie w przyszłym tygodniu.
123
dzień
Podczas dzisiejszego strofowania nas dłużej już nie wytrzymałem.
Powiedziałem Edkowi Wyciskowi, że mam dosyć tego ciągłego
tyranizowania, oraz że zachowuje się on jak mały, teokratyczny
Hitler. Oświadczyłem również, że wyjadę z miasta, a on, nawet
niech nie myśli mnie powstrzymywać. To był mój wielki błąd. Wycisk
rozkazał swojej straży policyjnej mnie natychmiast zaaresztować.
Dwóch uzbrojonych strażników przetrzymuje mnie na zapleczu sali
królestwa w prowizorycznej celi.
124
dzień
Na juto został wyznaczony termin mojego komitetu sądowniczego.
Stefan Naiwniak przyszedł mnie odwiedzić. Gdy wartownicy się
trochę oddalili, powiedział mi, że jego wysiłki bezpośredniego
zwrócenia się do braci z Towarzystwa, przysporzyły mu tylko
kłopotów. Ze strony organizacji nakazano mu jedynie zachować
spokój i w dalszym ciągu być posłusznym decyzjom starszych. Stefan
jest tym oraz z powodu mojej sytuacji bardzo zdeprymowany.
125
dzień
Dziś odbyła się moja rozprawa przed komitetem sądowniczym. Edward
Wycisk wystąpił jako główny oskarżyciel. Ja nie miałem żadnego
obrońcy, oraz nie zezwolono mi na powołanie jakiegokolwiek
świadka. Po przesłuchaniu, które odbyło się za zamkniętymi
drzwiami, uznano mnie winnym odstępstwa bez okazania skruchy. Na
koniec poinformowano mnie, że według najnowszych wytycznych z
Towarzystwa, zawartych w książce „Organizowanie Nowego Świata”,
karą za odstępstwo jest ukamienowanie. Termin ukamienowania mnie
został wyznaczony na jutro.
126
dzień
A więc to już jest koniec. Później, w ciągu dnia zostanę
zaprowadzony na miejsce ukamienowania. Wołałbym zginąć,
otrzymawszy kulkę w łeb, ale Towarzystwo uważa, że ukamienowanie
ma lepszy efekt odstraszający. Jak mi się uda, spróbuję jeden z
kamieni rzucić z powrotem w kierunku Wyciska. To wydaje się być
śmieszne, ale tak naprawdę, to nie czuje się najgorzej przed
oczekującą mnie egzekucją. To otaczające mnie Towarzystwo Nowego
Świata wcale nie odpowiada moim wyobrażeniom dotyczącym raju. Poza
tym, nie mam pragnienia życia razem z tymi ludźmi przez całą
wieczność.
Od raju odzyskanego, do raju ponownie utraconego.
Epilog
Wszyscy przybyli na moje ukamienowanie, nawet dzieci. Edward
Wycisk uroczyście ogłosił mój wyrok śmierci, przy czym przytoczył
werset, mówiący, że żadne oko nie ma odczuwać żalu, oraz że wyroki
Boże są sprawiedliwe. Nikt nie uronił nawet jednej łzy. Jedynym
żalem, jaki odczuwałem, było to, że związali mi z tyłu ręce, przez
co nie mogłem odrzucać uderzających mnie kamieni. Uważam to za
niezbyt fair z ich strony. Ostatnie, co widziałem, zanim mi zgasły
wszystkie światła, był szyderczy grymas twarzy Edwarda Wyciska.
Chwilę potem obudziłem się. Byłem w niebie.
„Witam Ciebie w raju” rzekł Piotr, chwytając mnie za rękę.
Zmieszany odrzekłem: „Ale ja myślałem, że raj to jest tam, na
ziemi.”
„Nieee,” – odparł Piotr – „tam, to jest piekło...”
Powyższy dziennik
jest wolnym tłumaczeniem tekstu Michael‘a Pendley‘a. Oryginał
można znaleźć tutaj:
„The Diary of an Armageddon Survivor”
Opublikowano na 'Brooklyn Sp.B.O., lipiec 2004