
Strona główna / ''Cała prawda o sekcie''...
| Gdy pojawia się nowa strona o Świadkach Jehowy, tworzona czy to przez samych świadków, czy też przez oponentów, staram się jak najszybciej poinformować o niej Czytelników. Strona ''Matusa'' istnieje już około roku, jednak do tej pory nie znalazła się w wykazie linków antybrooklyńskich (jest to strona ''anty''). Wbrew zapowiedziom: ''Cała prawda o sekcie'', Matus nic od siebie nie pisze (no, prawie nic, ale o tym niżej). Cały jego wkład, to opracowanie w formie .html książki Elizeusza Bagińskiego ,,Świadkowie Jehowy od wewnątrz'' (parz wykaz książek on-line). ''Matus'' wykorzystuje ten materiał jako pretekst do reklamy własnej witryny. I może przeszedłbym na tym do porządku dziennego, gdyby nie sposób w jaki to robi! Zachęca on bowiem wszystkich odwiedzających, by wydrukowywali plakat (patrz: obok kopia) z informacją (reklamą) o stronie ''Matusa'' (nie działu o ŚJ, ale całej witryny). Zachęca on do ''uświadamiania społeczeństwa'' poprzez rozklejanie tego plakatu '' w dowolnej ilości'' w miejscu swego zamieszkania. Tytuł plakatu jest wymowny: ''ŚWIADKOWIE JEHOWY CAŁA PRAWDA O SEKCIE''. Takie działanie ma wszelkie cechy jawnej nietolerancji i próby dyskryminacji świadków Jehowy. Autor może nie zdaje sobie sprawy (a może wręcz przeciwnie: zdaje sobie z tego sprawę doskonale), jak mogliby poczuć się świadkowie, którzy wchodząc do jakiegoś bloku by głosić lub też po prostu przechodząc obok słupa ogłoszeniowego, zobaczą taką ''reklamę''. Czym się różni takie działanie od choćby witryny ''Brooklyn Spółka B.O.''? | ![]() |
Różni się dobrowolnością odbioru. Czytelnik sam może zdecydować, czy chce poznać argumenty antybrooklyńskie, czy też nie życzy sobie takiego przekazu i opuszcza witrynę. Natomiast jawna dyskryminacja, uznanego prawnie związku wyznaniowego, jest nie do pomyślenia w pluralistycznym kraju, za jaki chce uchodzić Polska. Jako społeczeństwo wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, by świadkowie Jehowy (mino, iż nie zgadzamy się z ich poglądami), mogli działać w atmosferze tolerancji. Skoro ''Matus'' nie ma najmniejszych zahamowań do tak perfidnej reklamy swojej strony (kosztem świadków Jehowy) i zachęca do rozwieszania swego sięgającego dna ''orędzia'', to ja zachęcam także naszych Czytelników, by gdy tylko zobaczą gdzieś prezentowany obok plakat ''Matusa'', nie wahali się ani chwilę i po prostu zrywali go. Można walczyć z ideami, można je krytykować, ale nie można dopuszczać, by w Polsce panoszyła się nietolerancja, a względem ludzi do niej zachęcających, możemy co najwyżej żywić uczucie... głębokiej litości.
Mam nadzieję, że teraz Czytelnicy zrozumieli, dlaczego wśród linków antybrooklyńskich nie znajdzie się witryna ''Matusa''.
iszbin; sierpień 2002