List o odłączeniu się skierowany do
zboru Nowa Dęba
List o odłączeniu się
14 lutego 2004 roku
Marek Boczkowski
Nowa Dęba
Grono starszych oraz zbór Świadków
Jehowy w Nowej Dębie
Drodzy członkowie zboru:
Piszę ten list po wielu miesiącach
intensywnego badania Biblii, materiałów wydanych przez Towarzystwo
Strażnica od roku 1879 aż do chwili obecnej, jak również
dodatkowych źródeł mając na uwadze zweryfikowanie wiarygodności
Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy.
Postaram się możliwie najbardziej
precyzyjnie i obiektywnie opisać kwestie, które doprowadziły mnie
do kryzysu wiary w nauczanie Towarzystwa Strażnica oraz
zaniepokoiły moje chrześcijańskie, wyszkolone na Biblii (a nie na
Strażnicy) sumienie.
[W cytowanych materiałach
zaznaczyłem pogrubioną czcionką zdania czy zwroty kluczowe w
omawianych zagadnieniach].
To, co odkryłem, wywołało we mnie
trudny do opisania szok. Doszedłem do przekonania, że Ciało
Kierownicze Świadków Jehowy mieniące się jedynym kanałem łączności
z Bogiem odpowiada raczej wzorcowi fałszywego proroka, gdyż
zafałszowuje własną historię i literaturę, czym zamieniali prawdę
w kłamstwo! Doszukałem się tego, że ta organizacja wielokrotnie
naruszyła zasady z Galatów 1:8, Objawienia 22:18,19 i Powtórzonego
Prawa 18:20-22!
Powtórzonego Prawa 18:20-22
'Jednakże prorok
ośmielający się mówić w moim imieniu słowo, którego mu nie
nakazałem mówić, lub mówiący w imieniu innych bogów, ów prorok
umrze. A jeśli powiesz w swym sercu: "Skąd będziemy wiedzieć,
którego słowa nie mówił Jehowa?", to gdy prorok mówi w imieniu
Jehowy i słowo to się nie sprawdzi ani nie spełni, jest to
słowo, którego nie mówił Jehowa. Prorok mówił je z
zuchwalstwa. Nie wolno ci się go ulęknąć'.
Według mojego przekonania,
Towarzystwo od początku do końca jest fałszywym prorokiem, co
poświadczają jego własne wypowiedzi. Ale żeby nie być gołosłownym,
najpierw ukażę cytaty z własnej literatury TS, w których
przyrównuje się ono do proroka Jehowy oraz udowadnia samo, że
występuje w imieniu Boga.
w72 4/1 197 'They Shall Know
that a Prophet Was Among Them'
Ten “prorok”
nie jest pojedynczym człowiekiem, lecz stanowi grono złożone z
mężczyzn i kobiet. Była to niewielka grupa wiernych
naśladowców Jezusa Chrystusa znanych w owym czasie jako
Międzynarodowi Badacze Pisma Świętego. Dzisiaj znani są jako
chrześcijańscy świadkowie Jehowy. I wciąż ogłaszają
ostrzeżenie, a w zleconym im zadaniu są wspierani przez
przyłączające się rzesze setek tysięcy ludzi, którzy odnieśli
się z wiarą do ich poselstwa.
Strażnica
nr 8 z 1972, s.24
"Prorokują oni gdyż występują w imieniu Boga"
[Towarzystwo o sobie]
Strażnica
nr 7 z 1978, ss.5, 6
A ponieważ nasze
czasy odpowiadają okresowi, w którym żył prorok Jeremiasz,
wiec siłą rzeczy powinno dziś istnieć grono ludzi na wzór
Jeremiasza występujące w imieniu Jehowy. Taka grupa
albo klasa istnieje! Tworzy ją cieszący się aprobatą Jehowy
ostatek klasy ‘niewolnika’ (...) Wydawca i współpracownicy
nowego czasopisma oraz zbór, który udzielał mu poparcia,
wystąpili na arenie światowej w imieniu Boga proroka
Jeremiasza (...) Rzecz nie ulega wątpliwości: Wydawca
‘Strażnicy Syjońskiej i Zwiastuna Obecności Chrystusa’
wystąpił na światowej arenie działalności religijnej w imieniu
JEHOWY, tak jak to niegdyś uczynił prorok Jeremiasz. (...)
Rzecz zrozumiała, iż na wydawców i zwolenników Strażnicy oraz
związanych z nią innych publikacji takie występowanie i
przemawianie w imieniu Boga proroka Jeremiasza od roku 1879
nakładało pewien obowiązek.
W powyższych cytatach Towarzystwo
samo utożsamia się z prorokiem Jehowy! W związku z tym są oni
odpowiedzialni za dokładność lub brak rzetelności wobec słów
wypowiadanych w imieniu Jehowy! Wziąwszy pod uwagę obecne nauki
Towarzystwa odnośnie oczekiwań związanych z okresem od roku 1914,
to dostrzegamy, że są one nierzetelne!
Na przykład w wydanej niedawno
Strażnicy z 15 września 1998 roku, w artykule Wypatrywanie
‘ze skwapliwym oczekiwaniem’ poczyniono następującą wzmiankę:
… również
XIX-wieczni szczerzy badacze Pisma Świętego pod wpływem
pewnego proroctwa trwali w oczekiwaniu. ‘Siedem czasów’ z
Księgi Daniela 4:25 powiązali z ‘czasami pogan’ i
spodziewali się, że w roku 1914 Chrystus obejmie władzę
królewską.
Jest to niesłychane przekręcenie
faktów i nauk, jakie propagowało Towarzystwo! To oczywista
nieprawda. Oto własne słowa pastora Russella na temat oczekiwań
związanych z rokiem 1914.
Nie bądźmy
więc zaskoczeni, kiedy w kolejnych rozdziałach prezentowane
będą dowody, że ustanawianie Królestwa Bożego już się zaczęło,
że według proroctwa jego panowanie rozpoczęło się w roku
1878, że „wojna onego wielkiego dnia Boga wszechmogącego”
(Obj. 16:14), która zakończy się w roku 1914 zupełnym
obaleniem obecnych mocarzy ziemi, została już rozpoczęta. Z
punktu widzenia Słowa Bożego zbieranie się armii jest wyraźnie
widoczne. (Wykłady Pisma
Świętego, tom 2, Nadszedł czas, wyd. z 1889, s.
101; W wydaniu z roku 1915 zmieniono tekst „w roku 1914” na „w
roku 1915”)
Jak widać, XIX-wieczni Badacze po
roku 1914 oczekiwali Armagedonu, a nie obecności Chrystusa i
objęcia przez niego władzy, gdyż uczono, że Chrystus przybył z
mocą swego Królestwa w roku 1878, a jego obecność datowano od roku
1874!
Zion’s Watch Tower 15 lipca
1894, s. 266; s. 1677 w reprintach
Nie widzimy
żadnego powodu do zmiany obliczeń – nawet gdybyśmy chcieli,
nie możemy tego uczynić. Wierzymy, że są one datami Bożymi, a
nie naszymi. Pamiętajmy jednak, że koniec roku 1914 nie
jest datą początku, lecz datą końca ucisku.
W powyższym cytacie rok 1914 opisano
jako „datę końca ucisku”, a nie jego początek, jak to się naucza
obecnie! A na dodatek uczono, że jest to „data Boża”! A zatem
wyraźnie dostrzegam tu fałszywe proroctwo.
Mało tego, chociaż w roku 1914
Armagedon nie nastąpił, to jeszcze przez wiele lat (co najmniej do
roku 1929) Towarzystwo uparcie stało na stanowisku, że koniec
„czasów Pogan” należy datować od roku 1799, a paruzja Chrystusa
rozpoczęła się w roku 1874:
Harfa Boża,
ss.238-239, 1929 r.
Stosując tą samą
regułę, dzień za rok, 1335 dni od R.P. 539 sprowadza nas do
R.P. 1874, w którym to czasie, według chronologii
biblijnej, Pan po raz wtóry przyszedł na ziemię.
Tu poruszymy
tylko niektóre ważniejsze daty, aby pokazać, jak proroctwo
spełniło się. Chronologia do pewnego stopnia polega na
akuratnych obliczeniach i dlatego, mogą zajść czasami omyłki.
Spełnione proroctwo jest dowodem fizycznym, w czem nie mogą
zajść żadne pomyłki. Stoi ono jako niemy świadek, którego
sprawozdania nie można powątpiewać.
Są dwie ważnedaty, których nie wolno uważać za jedno i to samo,
mianowicie, początek 'czasu końca' i 'obecność Pana'. 'Czas
końca' obejmuje okres od R.P. 1799, jak powyżej wskazano,
do czasu zupełnego obalenia rządów szatana i ustanowienia
królestwa Mesyjasza. Czas obecności naszego Pana datuje się
od R.P. 1874, jak powyżej udowodniono. Zrozumienie
proroctw do 'czasu końca' i obecności Pana celowo zostało
ukryte przez Jehowędo właściwego czasu.
(...) W r. 1844
wynaleziono telegraf, a później telefon. Z początku używano
drutów i elektryczności do przesyłania komunikacyi, lecz teraz
z błyskawiczną szybkością przesyła się je w powietrzu do
wszystkich krańców świata.
Ten wielki
wzrost wiedzy i podróżowania tam i sam,bez kwestyi,
jest spełnieniem proroctwa odnoszącego się do 'czasu końca'.
Te fizyczne fakta nie mogą być powątpiewane i wystarczą,
aby przekonać człowieka myślącego, że od r.1799 żyjemy w
'czasie końca'. [Pewność roku
1874 potwierdzono jeszcze kilkukrotnie na stronach 243, 252,
253]
Wspominając tamten okres,
Towarzystwo próbuje dziś ukryć te niewygodne dla siebie fakty:
Świadkowie Jehowy - głosiciele
Królestwa Bożego
,
s.631
Obliczenia
oparte na tym cyklu doprowadziły do wniosku, że być może
jesienią 1874 roku nastał dla całej ziemi większy rok
jubileuszowy, że chyba właśnie wtedy powrócił Pan i rozpoczęła
się jego niewidzialna obecność oraz 'czas naprawiania
wszystkich rzeczy'.
Jednak uważnie czytając literaturę z
tamtego okresu nie widać żadnego „być może” albo „chyba właśnie
wtedy”. Mamy dobitne i stanowcze stwierdzenia typu „prezentujemy
tu dowody”, „to daty Boga, a nie nasze”, „jesteśmy przekonani”,
„nie zaszły tu żadne pomyłki [w obliczeniach]”, „udowodniono” lub
„w to nie można wątpić”.
Ponieważ – jak wskazałem wcześniej –
Towarzystwo Strażnica mieni się być „prorokiem Bożym” oraz
„kanałem łączności pomiędzy Bogiem a ludźmi, poprzez który
Chrystus daje pokarm czeladzi”, to takie błędne i fałszywe
proroctwa, jakimi wprowadzili w błąd całe rzesze ludzi ściąga na
TS olbrzymią odpowiedzialność. A na dodatek Towarzystwo próbuje
ukryć te fakty przed nowymi ŚJ, którzy tych czasów nie pamiętają.
Jest o wiele więcej takich
fałszywych wypowiedzi ze strony Towarzystwa. Chociażby to, co
mówili o roku 1925!
Miliony obecnie żyjących nigdy
nie umrą, ss.60-1,
wyd. z 1918
Możemy przeto z
ufnością oczekiwać, że rok 1925-y zaznaczy się powrotem
Abrahama, Izaaka, Jakóba i wiernych proroków Starego Zakonu, a
mianowicie tych, których Apostoł wymienia w jedenastym
rozdziale listu do Żydów - do stanu ludzkiej doskonałości.
Miliony obecnie żyjących nigdy
nie umrą, ss.59,60,
wyd. z 1920
Proste
obliczenie tych lat miłościwych wskazuje nam następujący fakt:
Siedemdziesiąt lat miłościwych po pięćdziesiąt każde uczyni
3500 lat. Ten okres czasu zacząwszy się od 1575 roku przed
Rokiem Pańskim 1-ym z konieczności przywiódł nas do jesieni
1925 roku, o którym to czasie symbol się kończy a jego
wielki antysymbol się zaczyna. Czegóż tedy mamy się
spodziewać?
W symbolu
musiało być kompletne przywrócenie, a zatem wielki antysymbol
musi zaznaczyć się początkiem przywrócenia wszechrzeczy.
Główną rzeczą mającą być przywróconą, jest życie ludzkie; a
ponieważ Pismo Święte stanowczo powiada, że nastąpi
zmartwychwstanie Abrahama, Izaaka i Jakóba i innych mężów
starego Zakonu i że oni otrzymają pierwsi łaskę, przeto
możemy spodziewać się w roku 1925-ym powrotu tych wiernych
mężów Izraela ze stanu śmierci, gdy zostaną wskrzeszeni do
życia i przywróceni do doskonałego stanu ludzkiego, oraz
uczynieni widzialnymi, legalnymi przedstawicielami nowego
porządku rzeczy na świecie.
Jest to kolejne nietrafione
proroctwo, którego w żaden sposób nie jestem w stanie przypisać
Bożemu kanałowi łączności, a jedynie świadczy o ludzkim błędnym
sposobie rozumowania! Słowo Boże się nie zmienia! Jedynie ludzkie
słowa ulegają zmianom, ale Bóg stanowczo mówi, iż On się nie
zmienia!
Malachiasza 3:6
Ja bowiem jestem
Jehowa; ja się nie zmieniłem.
Jakuba 1:17
Każdy dobry dar
i każdy doskonały podarunek pochodzi z góry, bo zstępuje od
Ojca świateł niebiańskich, a u niego nie ma zmienności
obracania się cienia.
Podtrzymuję swoje zdanie na
podstawie biblijnych dowodów, że to Ciało Kierownicze się zmienia
- a nie Bóg – którego imię zostało zniesławione takim stanowiskiem
Towarzystwa, przez podawanie się za Boży kanał łączności!
Armagedonu wypatrywano także w
latach 1940-tych:
Wspaniały finał Objawienia
bliski! s. 246
W owym czasie
wielu sług Jehowy oczekiwało, że trwające zmagania zbrojne
przeobrażą się w wojnę Bożą, czyli Armagedon.
Czas pokazał, że i te spekulacje
Towarzystwa okazały się zwodniczym proroctwem.
Zatrzymajmy się teraz na chwilę przy
tym, co Towarzystwo twierdziło odnośnie roku 1975! Do dnia
dzisiejszego wśród wielu Świadków Jehowy (i nie tylko) wspominane
jest fiasko tych zapowiedzi.
Strażnica,
nr 5 z 1969, s.8, Rok 1975! - I jeszcze dużo dalej
"Jedna
jest rzecz absolutnie pewna: Chronologia biblijna poparta
spełnionymi proroctwami dowodzi, że sześć tysięcy lat
istnienia człowieka wkrótce dobiegnie końca, jeszcze za życia
obecnego pokolenia!(Mat.24:34) Nie pora więc na to, żeby pozostać
obojętnym i mówić sobie: jakoś to będzie. Nie pora na to, aby
sprawę obracać w żart, posługując się słowami Jezusa, że 'o
tym dniu i godzinie nikt nie wie; ani aniołowie w niebie, ani
Syn, tylko sam Ojciec' (Mat.24:36) Wręcz przeciwnie, nadszedł
czas, by jasno zdać sobie sprawę, że szybko zbliża się kres
teraźniejszego systemu rzeczy, przy czym będzie to kres
gwałtowny. Nie łudźmy się: Zupełnie wystarczy, iż sam Ojciec
zna zarówno 'dzień', jak i 'godzinę'.
Nawet jeśli nie daje się spojrzeć poza rok 1975, czy jest to
podstawa do ograniczania aktywności? Apostołowie przecież
nie widzieli ani tak daleko, jak my; nie wiedzieli przecież
nic o roku 1975."
w68 8/15 499 Why Are You
Looking Forward to 1975?
(wyd. polskie nr 5 z 1969,Dlaczego oczekujesz roku 1975?)
30 Czy na
podstawie powyższych rozważań można wyrazić przekonanie, że
jesienią roku 1975 będzie już po bitwie Armagedonu i że mniej
więcej właśnie wtedy rozpocznie się od dawna oczekiwane
tysiącletnie królowanie Chrystusa? Jest to możliwe,
poczekajmy jednak i zobaczmy, w jakiej mierze siódme
tysiąclecie istnienia człowieka zbiega się z przyrównanym do
sabatu tysiącletnim panowaniem Chrystusa. Jeżeli te dwa okresy
pobiegną równolegle z dokładnością co do jednego roku
kalendarzowego, nie stanie się to przez zwykły przypadek czy
splot okoliczności, lecz wyniknie z miłościwych zamierzeń
Jehowy. Nasza rachuba czasu (która jest dość dokładna ale nie
rości sobie pretensji do nieomylności) w najlepszym wypadku
wskazuje tylko, że jesienią roku 1975 skończy się 6000 lat
istnienia człowieka na ziemi. Niekoniecznie znaczy to, że rok
1975 wyznacza także koniec pierwszych 6000 lat siódmego „dnia”
twórczego Jehowy. Dlaczego? Ponieważ Adam po stworzeniu żył
jeszcze jakiś czas w „szóstym dniu”, którego nieznaną część
należałoby odjąć od 930 lat z życia Adama i dopiero na tej
podstawie ustalić, kiedy dobiegł końca szósty z okresów
twórczych, czyli „dni” obejmujących po siedem tysięcy lat,
oraz dowiedzieć się, jak długo Adam żył w
„siódmym dniu”. Z drugiej strony koniec tego szóstego „dnia”
stwarzania mógł nawet przypaść na ten sam rok kalendarza
gregoriańskiego, w którym został stworzony Adam. Może tu
występować różnica zaledwie tygodni lub miesięcy, a nie lat.
Towarzystwo stwierdza tutaj, że „Armagedon
nastąpi w roku 1975, a różnica co do tej daty może wynosić
zaledwie kilka tygodni lub miesięcy, ale nie lat”. Tak wyglądało
nowe światło 30 lat temu. A oto kolejny cytat ze Służby
Królestwa z kwietnia 1970 roku:
Służba Królestwa,
nr 4 z 1970, s.6
Niektórzy może
myśleli sobie kiedyś: ‘Jak długo to jeszcze potrwa?
Gdybym to wiedział, wtedy ostatnie lata przed Armagedonem
poświęciłbym w całości Jehowie wstępując do służby
pionierskiej!’ A jak postąpisz teraz, gdy wiesz, gdy już
znasz odpowiedź na swoje pytanie?
I jeszcze jeden z
angielskojęzycznego wydania Służby Królestwa z maja 1974
roku:
km 5/74 3 How Are You Using
Your Life?
"I tak, od
lata 1973 roku każdego miesiąca uzyskujemy nowe najwyższe
liczby pionierów. Obecnie w Stanach Zjednoczonych działa
20,394 pionierów stałych i specjalnych, co stanowi najwyższą
wśród sług pełnoczasowych. To jest o 5,190 więcej niż
zanotowaliśmy w lutym 1973 roku! To stanowi wzrost aż o 34%!
Czyż nie rozgrzewa to naszych serc? Dochodzą wieści o braciach
sprzedających swoje domy i własność i planujących zakończyć
resztę swoich dni w tym starym systemie, w służbie
pionierskiej. Z pewnością jest to świetny sposób spędzenia
tego krótkiego czasu, który pozostał, zanim nikczemny
świat się skończy – 1 Jana 2:17"
[Polski odpowiednik nr 8 z 1974, s.4, z niewiadomych powodów
pomija słowa "o braciach sprzedających swoje domy i
własność"].
Tutaj Towarzystwo w dalszym ciągu
podtrzymywało datę 1975, chwaląc tych, którzy z powodu zwodniczych
wypowiedzi Towarzystwa sprzedawali swoje posiadłości i
wykorzystywali swoje oszczędności na pionierowanie podczas
ostatnich miesięcy tego systemu! Ale najgorsze jest późniejsze
nastawienie Towarzystwa wobec tych, którzy uwierzyli w jego
niespełnione proroctwo odnośnie roku 1975.
The Watchtower
z 15 lipca 1976, s.441, A
Solid Basis for Confidence(Strażnica nr10 z 1977,
s.10, Mocna podstawa ufności)
Nie byłoby
jednak wskazane, żebyśmy się sugerowali jakąś datą i
zlekceważyli sprawy codzienne, o które jako chrześcijanie
normalnie powinniśmy się troszczyć, a więc zaniedbali wszystko
to, czego razem z rodzinami naprawdę potrzebujemy. Być może
zapominamy, że gdy ten „dzień” nadejdzie, nie zmieni zasady,
iż chrześcijanie zawsze muszą się wywiązywać ze swych
powinności. Jeżeli ktoś czuje się zawiedziony, bo rozumował
inaczej, powinien się teraz zająć skorygowaniem swego poglądu,
uświadamiając sobie, że to nie słowo Boga zawiodło ani nie
wprowadziło go w błąd, tylko jego własne zrozumienie było
oparte na niewłaściwych przesłankach. Załóżmy jednak, że
to ty, czytelniku, wiele sobie obiecywałeś po jakiejś dacie i
- co godne pochwały - lepiej zdałeś sobie sprawę z powagi
chwili oraz faktu, że ludzie powinni o tym usłyszeć; ale czy
naprawdę coś na tym straciłeś? Czy rzeczywiście poniosłeś
szkodę? Możesz chyba śmiało powiedzieć, iż tylko zyskałeś na
tym i odniosłeś korzyść z takiego podyktowanego sumieniem
postępowania.
W tym miejscu Towarzystwo zrzuca
winę na szeregowego ŚJ, który uwierzył w to, co Ciało Kierownicze
mówiło o roku 1975, stwierdzając, że „szeregowi ŚJ powinni się
teraz zająć skorygowaniem własnych poglądów” oraz że to „coś sobie
obiecywali po tej dacie”, a było to zaledwie 2 lata po tym, jak w
Służbie Królestwa z maja 1974 roku chwalono trzodę za
właściwe reakcje na opublikowaną przez nich datę 1975!
Ale zawód, jaki przyniósł rok 1975
nie ostudził zapędów Towarzystwa w dalszych spekulacjach na temat
Armagedonu. Niemal co roku pojawiały się zapewnienia, że koniec
nastąpi przed upływem XX stulecia. Kilka z nich:
Narody mają poznać, że ja jestem
Jehowa – jak?, s.143
Już wkrótce,
jeszcze w naszym XX wieku, rozgorzeje 'walka w dzień
Jahwe' przeciw współczesnemu odpowiednikowi Jeruzalem, to
znaczy przeciw chrześcijaństwu.
Strażnica
nr17 z 1985, s.15
Niektórzy
przedstawiciele tego 'pokolenia' mogą dożyć nawet do końca
bieżącego stulecia. Jednakże dużo przemawia za tym, że
'koniec' jest o wiele bliżej!
Strażnica
z 15 lutego 1989, s.12
Apostoł Paweł
odegrał dominującą rolę w chrześcijańskiej działalności
misjonarskiej. Położył też podwaliny pod dzieło, które miało
być zakończone teraz, w XX wieku.
Wszystkie te zapowiedzi okryły hańbą
imię Boga, którego reprezentantami pragną być członkowie Ciała
Kierowniczego, gdyż przemawiając w Jego imieniu bezpośrednio lub
pośrednio na Niego złożyli odpowiedzialność za „proroctwa”, które
nie dość, że zupełnie się nie spełniły, to jeszcze zwiodły miliony
szczerych ludzi na całym świecie.
Jakby tego było mało, Towarzystwo
wypiera się swoich własnych wypowiedzi albo próbuje je
bagatelizować, jednocześnie winę za „mylne oczekiwania” zrzucając
na szeregowych ŚJ. A przecież od zawsze jest wiadomo, że w
Organizacji nie ma żadnych osobistych oczekiwań i żadnych
indywidualnych „przesłanek”.
Strażnica
z 1 sierpnia 2001, s.14
Po pierwsze,
skoro trzeba dbać o "jedność", dojrzały chrześcijanin musi być
zjednoczony i całkowicie zgodny ze swymi współwyznawcami w
kwestiach wiary i wiedzy. Jeśli chodzi o zrozumienie
Biblii, nie będzie krzewił osobistych opinii czy poglądów ani
się przy nich upierał. Wprost przeciwnie, odniesie się z
bezgranicznym zaufaniem do prawdy objawionej przez Jehowę Boga
za pośrednictwem Jego Syna, Jezusa Chrystusa, oraz
„niewolnika wiernego i roztropnego”. Regularnie
korzystając z pokarmu duchowego, dostarczanego „we właściwym
czasie” na łamach chrześcijańskich publikacji oraz na
zebraniach i większych zgromadzeniach, przyczynimy się do
‘jedności w wierze i poznaniu’ z naszymi współwyznawcami
(Mateusza 24:45).
Strażnica
z 15 września 1989, s.23
W świecie panuje
skłonność do odrzucania przewodnictwa. Pewien wykładowca
powiedział: „Rosnący poziom wykształcenia zwiększył zasoby
talentów i w rezultacie podwładni stali się tak krytyczni, że
prawie nie sposób nimi kierować”. Jednakże w organizacji
Bożej nie ma ducha niezależnego myślenia, a ponadto
naprawdę możemy ufać tym, którzy nam przewodzą.
Strażnica
nr15 z 1986, s.12
Wystrzegaj
się ludzi, którzy szerzą własne, sprzeczne z tym
[co głosi ‘niewolnik’]
poglądy.
Jak widać, żaden poszczególny ŚJ nie
mógł sobie niczego wymyślić odnośnie dat końca świata, bo wszystko
w co wierzą Świadkowie pochodzi wyłącznie od Ciała Kierowniczego.
Nie ma mowy o jakimkolwiek samodzielnym dochodzeniu do
czegokolwiek ani o osobistej interpretacji Biblii pod groźbą
wykluczenia za odstępstwo!
The Watchtower
z 1 października 1967, s. 587
Biblia nie może
być poprawnie zrozumiana bez uwzględnienia koncepcji
widzialnej organizacji Jehowy.
Strażnica
nr18 z 1982, s. 20, s.4
Kto nie nawiąże
kontaktu z tym kanałem łączności, którym się posługuje Bóg,
ten nie zrobi postępów na drodze życia, niezależnie od tego
jak często by czytał Biblię.
Na tej podstawie z całą mocą można
podkreślić, że nie były to żadne „nowe błyski światła” od Jehowy,
a zwyczajne nadużycie zaufania „czeladzi” i fałszywe proroctwa
popełnione w imię Boga!
Słyszałem jak Towarzystwo posługuje
się wersetem z Przysłów 4:18, by usprawiedliwić fałszywe
proroctwa.
The Watchtower
z 1 grudnia 1981, s.27 (Strażnica
nr18 z 1982, s.19)
Niektórym jednak
wydaje się, że ścieżka ta nie zawsze prowadziła prosto przed
siebie. Wyjaśnienia podawane przez widzialną społeczność
ludu Jehowy zawierają niekiedy poprawki, które jak gdyby
nawracały do punktu wyjścia, do dawniejszych poglądów. Ale
w istocie rzecz ma się inaczej. Nasuwa się tu porównanie z
tym, co w środowisku wodniaków bywa nazywane „halsowaniem”.
Manewrując osprzętem, żeglarze potrafią zmusić statek do
zwrotów w prawo i w lewo, tak i z powrotem, ale cały czas
posuwają się w upatrzonym kierunku pomimo przeciwnego
wiatru.
Bliższe zbadanie tej kwestii
ujawnia, że wiele z tych manewrów tam i z powrotem jest totalnie
sprzecznych ze sobą. Więc nie da się mówić tu o posuwaniu się
naprzód za pomocą halsowania. Skąd to niezdecydowanie doktrynalne,
by dziś ogłaszać „prawdy”, które jutro są odrzucane jako „błędy”,
a pojutrze następuje powrót do odrzuconych nauk, które zostają
odzyskane ponownie jako „nowe światło”?
A już zupełny cios temu poglądowi,
że nieustanne zmiany światła można usprawiedliwić „halsowaniem”
znajdujemy w innym wydaniu Strażnicy:
Strażnica
z 1 sierpnia 1992, s.17
Paweł rozumiał,
że do odniesienia sukcesu w biegu po życie potrzebne są
wytężone wysiłki, toteż powiedział dalej: „Ja tedy tak biegnę,
nie jakby na oślep, tak walczę na pięści, nie jakbym w próżnię
uderzał” (1 Koryntian 9:26). Słowo oddane tu przez „na oślep”
oznacza dosłownie „niejasne” (Kingdom Interlinear),
„niedostrzegalne”, „nieoznaczone” (Lange's Commentary).
A zatem jeśli ktoś nie biegnie „na oślep”, to dla każdego
obserwatora będzie zupełnie jasne dokąd zmierza. W pewnym
przekładzie czytamy tu: ‘nie biegnę zygzakami’ (The
Anchor Bible). Gdybyś zobaczył na plaży, że jakieś
linie śladów stóp wiją się w różne strony, co jakiś czas
zataczają koło, a niekiedy nawet zawracają, to chyba byś nie
pomyślał, iż ktoś tu w ogóle biegł lub przynajmniej wiedział
dokąd zmierza. Ale gdybyś ujrzał ślady tworzące długą,
prostą linię, biegnące jeden po drugim, wszystkie w równych
odstępach, to doszedłbyś do wniosku, że należą do kogoś, kto
dokładnie zna cel swej wędrówki.
A przecież fragment Biblii na jaki
powołuje się Towarzystwo ukazuje kontrast pomiędzy drogą człowieka
prawego a niegodziwca, stwierdzając, że “ścieżka prawych jest jak
jasne światło, które świeci coraz jaśniej”, podczas gdy „droga
niegodziwych jest jak mrok”. Nie ma tu niczego, co można by
powiązać z rozjaśnianiem prawd biblijnych, w które Towarzystwo
każe nam wierzyć. Księga Przysłów nie zawiera nic, o czym można by
powiedzieć, że przynajmniej usprawiedliwia tak zwane jaśniejsze
światło. Warto przeczytać to z całym kontekstem:
Przysłów 4:14-27
Nie wchodź na
ścieżkę niegodziwych i nie wkraczaj na drogę złych.
Stroń od niej, nie chodź nią; odwróć się od niej i idź
dalej. Bo oni nie zasną, dopóki nie popełnią zła, a sen ich
odbiega, dopóki nie przywiodą kogoś do potknięcia. Żywią się
bowiem chlebem niegodziwości i piją wino aktów gwałtu. Lecz
ścieżka prawych jest jak jasne światło, które świeci coraz
jaśniej, aż nastanie pełny dzień. Droga niegodziwych jest jak
mrok; nie wiedzą, o co się potykają. Synu mój, zważaj na me
słowa. Nakłoń swego ucha ku mym wypowiedziom. Niechaj nie
odstępują od twoich oczu. Zachowuj je w swoim sercu. Są bowiem
życiem dla tych, którzy je znajdują, i zdrowiem dla całego ich
ciała. Bardziej niż wszystkiego innego, czego należy pilnować,
strzeż swego serca, bo z niego pochodzą źródła życia. Odrzuć
od siebie przewrotność mowy i oddal od siebie przebiegłość
warg. Oczy twoje mają patrzeć wprost; tak, twe promienne oczy
mają patrzeć prosto przed ciebie. Wygładź ścieżkę twej stopy i
niech będą utwierdzone wszystkie twe drogi. Nie skłaniaj
się na prawo ani na lewo. Cofnij swą stopę od tego, co
złe.
Nie dość, że sama „ścieżka” nie
odnosi się do jakiegokolwiek „nowego światła”, to na dodatek wręcz
zabrania „skręcania na prawo czy na lewo”, co tym bardziej nie
pasuje do powyższych wyjaśnień Towarzystwa o „halsowaniu”. Prawda
jest taka:
Przysłów 13:5
Prawy nienawidzi
fałszywego słowa, lecz niegodziwcy postępują haniebnie i
okrywają się niesławą.
Pozwolę sobie powiedzieć coś o nowym
świetle. Pastor Russell oznajmił, że „nowe światło nie zaprzecza
staremu”.
Ale u Boga nie
ma żadnej zmienności, żadnego obracania się cienia, więc i tak
samo jest z prawdą; każda wiedza i każde światło pochodzące od
Boga muszą być takie jak ich autor. Nowy szczegół prawdy
nigdy nie może zaprzeczać dotychczasowej prawdzie. „Nowe
światło” nigdy nie przygasza wcześniejszego „światła”, ale je
uzupełnia.
Powyższy cytat pochodzi z
Watchtower reprints, luty 1881, s.188. Jest to wypowiedź
pastora Russella i jest interesująca ze względu na fakt, że
Towarzystwo robi zupełnie odwrotnie, niż to, co o „nowym świetle”
mówił jego pierwszy prezes!
Oto kilka przykładów:
Watchtower
nr7 z 1879 s. 8 mówi:
"Sodomici będą wskrzeszeni.”
Watchtower
z 1 czerwca 1952 s. 338 mówi:
"mieszkańcy Sodomy nie będą wskrzeszeni.”
Watchtower
z 1 sierpnia 1965 s. 479
mówi: "mieszkańcy
Sodomy będą wskrzeszeni.”
Strażnica
nr17 z 1988 s. 30 mówi:
"mieszkańcy Sodomy nie będą wskrzeszeni.”
Życ wiecznie (wydanie z 1982)
mówi: "mieszkańcy
Sodomy będą wskrzeszeni.”
Żyć wiecznie (wydanie z 1989)
mówi: "mieszkańcy
Sodomy będą wskrzeszeni.”, ale już
w wersji z roku 1990 książka podaje, że
„nie zmartwychwstaną” [fragment
ten w obu wersjach znajdziemy na s.179]
Insight on the Scriptures,
Vol. 2, s. 985 mówi:
"mieszkańcy Sodomy będą wskrzeszeni.”
Finał Objawienia
na s.273 mówi:
"mieszkańcy Sodomy nie będą wskrzeszeni.”
Podobnie było z fragmentem Listu do
Rzymian 13:1, który oznaczał:
Rządy
świeckie (Wykłady Pisma
Świętego, tom I, s.313, wyd. pol. z 1919 r.)
Jehowę
Boga i Jezusa Chrystusa (Prawda
was wyswobodzi, s. 312, wyd. pol. z 1943 r.; The
Watchtower z 1 i 15 czerwca 1929).
Rządy
świeckie (Strażnice nr 17 i
18 z 1963 r. oraz Strażnica nr 3, s. 4 z 1981 r.)
Inne „zwroty” w nauczaniu miały
miejsce w związku z Listem do Rzymian 10:13:
Kyrios
to Jezus (Boski plan wieków,
wyd. z 1917, s.122)
Kyrios
to Jehowa (Strażnica nr 18
z 1975, s. 16)
Kyrios
to Jezus (Strażnica nr 2 z
1979, s. 23)
Kyrios
to Jehowa (Imię Boże, które
pozostanie na zawsze, str. 26)
Takie samo „mruganie” światła było
związane z wyjaśnieniem wersetu z Rodzaju 6:2:
Niektórzy
aniołowie otrzymają sposobność dalszego życia
(Co Pismo Święte mówi o spirytyzmie,
wyd. z 1897, ss. 119-124; Co kaznodzieja Russell odpowiadał
na zadawane jemu liczne pytania, ss. 8-11)
Wszyscy
aniołowie zostaną zgładzeni (Wyzwolenie,
wyd. 1926-29, s. 35)
Aniołowie
będą żyć (Aniołowie, 1934,
ss. 11-13; Bogactwo, 1936, s. 91)
Aniołowie
zostaną zgładzeni (Strażnica
nr 8 z 1974, s. 24)
Nie jestem tu w stanie wymienić
dosłownie dziesiątek rozbieżności na jakie się natknąłem
porównując takie książki jak Dokonana tajemnica oraz
Światło z obecnym zrozumieniem Pisma prezentowanym przez
Towarzystwo. Ale ich ilość mnie przytłoczyła.
Za bardzo migocze to „nowe światło”!
Odniosę się jeszcze do kilku innych
przykładów sprzeczności występujących w „nowym świetle”.
Dobrze ukazuje to kwestia
przeszczepów narządów. Zobaczmy, jaki pogląd prezentowało w tej
sprawie Towarzystwo na przestrzeni lat. Na początku kwestia
transplantacji pozostawiona była osądowi sumienia. Mało tego,
kilkanaście lat przed rokiem 1967 zachwalano tą pionierską
podówczas praktykę, stwierdzając, że nie powinna ona budzić
wewnętrznych oporów i jest ona „cudem nowoczesnej medycyny” (The
Watchtower z 22 grudnia 1949, Spare Parts for Your Body
[Części zamienne dla twojego ciała]). Jeszcze w roku 1961
nie widziano w tym nic niestosownego:
The Watchtower
z 1 sierpnia 1961, s.480 (Strażnica nr 6 z 1962, s.14)
·
Czy w Biblii
znajduje się jakaś wypowiedź przeciwko udzielaniu zezwoleń na
przeszczepienie po śmierci swych oczu na osobę żyjącą?
Pewne
ugrupowania religijne niechętnie patrzą na używanie zwłok albo
części zwłok do doświadczeń naukowych lub na oddawanie ich do
dyspozycji naukowców w celu zastępowania pewnych części, ciała
innych ludzi. Nie wydaje się, aby to wykraczało przeciw
jakiejś zasadzie biblijnej lub prawu biblijnemu. Tym samym
jest to kwestia, którą każdy musi rozstrzygnąć sam. Jeżeli
uważa, że to jest właściwe i ma przy tym spokojne sumienie, to
może tak postąpić, i nikt nie powinien go z tego powodu
krytykować. Z drugiej strony nikogo nie powinno się krytykować
za to, że na taką propozycję nie przystaje.
Ale w 1967 Towarzystwo otrzymało od
Jehowy nowe światło:
The Watchtower
z 15 listopada 1967, s. 702 (Strażnica nr 14 z 1968
roku, s. 13)
·
Czy istnieje jakieś oparte na Piśmie Świętym zastrzeżenie co
do ofiarowania swego ciała na badania medyczne albo
przyjmowanie z takiego źródła narządów celem ich
przeszczepienia?
Bóg pozwolił
ludziom jeść mięso zwierzęce i podtrzymać życie ludzkie przez
zabieranie życia zwierzętom, chociaż nie wolno im było
spożywać krwi. Czy to obejmowało również jedzenie mięsa
ludzkiego, podtrzymywanie życia za pomocą ciała czy części
ciała innego człowieka, żywego bądź umarłego? Żadną miarą! To
byłby kanibalizm, ludożerstwo, czym brzydzi się każdy
cywilizowany lud na świecie. Jehowa czyni wyraźną różnicę
między życiem ludzkim a życiem zwierząt, ponieważ ludzkość
została stworzona na podobieństwo Boże, wyposażona w Jego
właściwości. (1 Mojż. 1:27) Rozróżnienie to widoczne jest w
następnych Jego słowach. Bóg wskazał tam, że życie ludzkie
jest święte i nie można go dowolnie odbierać chociaż można tak
postępować ze zwierzętami przeznaczonymi na pokarm. Brak
szacunku dla świętości życia ludzkiego naraża człowieka na
utratę własnego życia. – 1 Mojż. 9:5,6.
Kiedy któryś z
narządów jest chory lub działa wadliwie, zazwyczaj przywraca
się go do zdrowia przez odpowiednie środki odżywcze. Organizm
spożytkowuje ten pokarm do zregenerowania czy wyleczenia
danego narządu, stopniowo odnawiając jego komórki. Gdy uczeni
dochodzą do wniosku, że ten normalny proces nie będzie dłużej
przebiegał, w związku z czym proponują usunięcie danego organu
i bezpośrednie zastąpienie go organem innego człowieka,
usiłują dojść do celu krótszą drogą. Kto jednak poddaje się
takim zabiegom, ten po prostu żyje kosztem ciała innego
człowieka. Równa się to ludożerstwu. Jakkolwiek Jehowa Bóg
pozwolił człowiekowi jeść mięso zwierzęce, to jednak nie
udzielił nikomu zezwolenia na próbę przedłużenia swego życia
przez ludożercze praktyki, polegające na przyjmowaniu do swego
organizmu cudzego ciała, czy to przeżutego, czy też w postaci
całego narządu lub w ogóle części ciała innego człowieka.
Tak więc od roku 1967 szeregowy
Świadek Jehowy mógł liczyć się z wykluczeniem za praktykowanie
kanibalizmu jeśli przyjął przeszczep narządu. Ale wkrótce nowe
światło zaświeciło ponownie!
The Watchtower
z 15 marca 1980, s. 31 (Strażnica nr 2 z 1982 roku,
s.24)
·
Czy zbór powinien przedsięwziąć jakieś działanie, gdy
ochrzczony chrześcijanin da sobie przeszczepić organ ludzki,
jak na przykład rogówkę oka lub nerkę?
Zabranie
określonej tkanki lub kości jednemu człowiekowi i
przeszczepienie jej drugiemu jest sprawą, którą każdy
Świadek Jehowy musi rozstrzygnąć zgodnie z własnym sumieniem.
Niektórzy chrześcijanie mogą uważać, że przyjęcie do swojego
organizmu jakiejkolwiek tkanki bądź części ciała innej osoby
przypomina ludożerstwo. (...) Inni szczerzy chrześcijanie
doby dzisiejszej uważają, że Biblia nie wyklucza jednoznacznie
transplantacji organów. (...) Można by też argumentować,
że transplantacja różni się od kanibalizmu, gdyż dawca nie
musi być uśmiercony dla dostarczenia pożywienia
W roku 1980 jaśnieje nowe światło i
ludzie już mogą przyjmować przeszczepy narządów, ale... jest to
niezbyt pomyślna wiadomość dla osób, które zmarły albo straciły
wzrok na wskutek ślepego posłuszeństwa Ciału Kierowniczemu. Nie
znalazło się tu też ani jedno słowo przeprosin dla tych, którzy
ponieśli z tego tytułu szkody.
Poza tym, TS jest nie do końca
uczciwe kiedy stwarza pozory, że „szczerzy chrześcijanie uważają”
cokolwiek na ten temat, podczas gdy to właśnie Towarzystwo mówi
im, jak mają „uważać”. Nie inaczej jest z zakazem krwi – „szczerzy
chrześcijanie” nie mają swobody w podejmowaniu decyzji, mają
jedynie „swobodę” robić dokładnie to, co mówi im TS. Kiedy
poszczególni ŚJ narażają na szwank swoje życie, robią tak dlatego,
iż mają nakaz takiego postępowania pod groźbą wykluczenia ze
społeczności, oraz z przekonania, że Towarzystwo Strażnica
wypowiada się w imieniu Boga. Ciśnie się nam tutaj pytanie – Czy
to Jehowa Bóg zmienił swoje zapatrywania na te kwestie, czy to
raczej TS było po prostu w błędzie?
Aż samo nasuwa się tu skojarzenie z
sektą Niebo. Nie mogę się też oprzeć wrażeniu, że zmiana w
poglądach Towarzystwa miała jakiś związek z coraz poważniejszym
wiekiem członków Ciała Kierowniczego, gdyż wiadomo, że wtedy
szczególnie ludzie potrzebują przeszczepu serca czy rogówki oka.
Ale szeregowi ŚJ mogli ponieść taką ofiarę; przecież w sumie nic
się nie stało – umarli dla wiary i mają nadzieję na
zmartwychwstanie. Do dnia dzisiejszego nikt nie przeprosił za to
ani poszkodowanych, ani ich rodzin. To tak, jakby TS mówiło:
„Wszelkie zażalenia prosimy kierować do Jehowy; my jedynie
podawaliśmy wam aktualne zrozumienie na jakie On nam pozwalał,
jesteśmy niewinni...”
Moją uwagę zwróciło także to, że
stanowisko Strażnicy wobec dzieci jest nie tylko niebiblijne, ale
wręcz sprzyja nadużyciom.
Weźmy pod uwagę chociaż stosunek
Towarzystwa do pedofilów. Prowadzona w ostatnich latach polityka
sprawia, że pedofile czują się w Organizacji bezpieczni i
chronieni przez grona starszych. Jak to możliwe?
Kiedy w zborze ŚJ zostanie ujawniony
pedofil, grono starszych wyznacza spośród siebie dwóch w celu
zbadania zarzutu i sprawdzenia, czy istnieją podstawy do
oskarżenia. Jeśli w śledztwie dowody się potwierdzą, wtedy
miejscowe grono starszych wyznacza dwóch starszych, aby zadzwonili
do Działu Prawnego i powiadomili ich o sprawie. Przedstawiciel
Działu Prawnego wypełnia wtedy komputerowy formularz na podstawie
zawartych w nim pytań i odpowiedzi, które ustala się przez
telefon. Dział Prawny nadaje później tok dalszym procedurom.
Do tego momentu wszystko pozornie
jest OK. Ale co wtedy, kiedy dochodzi do przesłuchania przed
komitetem sądowniczym? Mamy dwa wyjścia – 1) pedofil się
przyznaje, albo 2) wypiera wszystkiego. Jak postępują wtedy
starsi? Zobaczmy do podręcznika dla starszych zboru:
Zważajcie na samych siebie i na
całą trzodę, s.113
Ani waga złego
czynu, ani fakt, że nabrał on rozgłosu, nie przesądza o tym,
iż sprawcę należy wykluczyć; decydujące znaczenie ma tu raczej
szczera skrucha lub jej brak.
Więc praktyka jest taka: Jeśli
pedofil jakimś sposobem przekona komitet sądowniczy, że jest
przejęty skruchą, że żałuje, i że obiecuje się poprawić, to jest
duże prawdopodobieństwo, że nie zostanie wykluczony i zostanie w
zborze.
A teraz druga strona – pedofil nie
przyznaje się do winy:
Zważajcie na samych siebie i na
całą trzodę, ss.109,
111, 118
Musi być dwóch
świadków wykroczenia,
chyba że oskarżony przyznaje się do winy (...)
Musi być dwóch
lub trzech naocznych świadków,
nie mogą to być osoby powtarzające zasłyszane informacje;
nie podejmuje się żadnych kroków, gdy jest tylko jeden świadek
(...)
Jeżeli oskarżony
nie podejmuje żadnych kroków, dwaj starsi postarają się
porozmawiać z nim na ten temat. Gdy nie przyznaje się do
winy, a jest tylko jeden świadek, pozostawcie sprawę w rękach
Jehowy
Niech mi teraz ktoś powie, jak to
możliwe, żeby napastowane seksualnie dziecko miało „dwóch lub
trzech naocznych świadków”? Jaki zboczeniec jest na tyle głupi,
żeby molestować dziecko na oczach innych osób? Skąd gwałcone
dziecko ma wziąć świadków żeby ukarać pedofila?
Ale gdyby nawet pedofil przyznał się
do winy, albo gdyby została mu ona udowodniona, to zawsze ma
możliwość „okazania skruchy” i pozostania w zborze, a wtedy...
Wtedy starsi nie mogą „puścić pary” o co dana osoba była
obwiniona, nie mogą rozmawiać z innymi członkami zboru [nawet z
członkami własnej rodziny] o zarzutach wobec pedofila [bo wszak
się przyznał, więc pedofilem jest] i nie mają możliwości
przestrzec innych dzieci i rodziców przed zboczeńcem!
Mało tego, ostatnio w mediach głośne
są sprawy będących ŚJ pedofilów, którzy pomimo skazania ich przez
sądy państwowe nadal pozostają członkami zboru, gdyż rzekomo
okazali „skruchę”! Wszystko to sprawia, że Towarzystwo stworzyło w
Organizacji prawdziwy „raj” dla pedofilów! Nasze dzieci nie są
bezpieczne, a to wszystko dzieje się pod płaszczykiem zasad
biblijnych.
W czasach biblijnych każdą poważną
sprawę rozpatrywano „w bramach miasta”, więc każdy mieszkaniec
miał szansę dowiedzieć się, o co obwiniona jest dana osoba i
ewentualnie powziąć decyzję o unikaniu jej albo o ochronie swojej
rodziny przed takim zwyrodnialcem. Jeśli dla Towarzystwa
obowiązująca jest zasada z Powtórzonego Prawa 19:15, to dlaczego
pomija ono kontekst tej wypowiedzi?
Powtórzonego Prawa 19:15-20
Nie może jeden
świadek wystąpić przeciwko człowiekowi w związku z jakimś
przewinieniem lub jakimś grzechem,
w wypadku jakiegoś grzechu, który ten popełnił. Sprawa ta
ma zostać potwierdzona ustami dwóch świadków lub ustami trzech
świadków. Jeżeli świadek knujący zło wystąpi przeciwko
jakiemuś człowiekowi, by podnieść przeciw niemu zarzut o bunt,
to obaj wiodący spór staną przed obliczem Jehowy, przed
kapłanami i sędziami, którzy będą urzędować w owych dniach. A
sędziowie dokładnie zbadają i jeśli świadek jest świadkiem
fałszywym i podniósł fałszywy zarzut przeciw swemu bratu, to
uczynicie mu tak, jak on knuł, by uczynić swemu bratu, i
usuniesz spośród siebie zło.
A pozostali
usłyszą to i będą się bać, i już nigdy nie dopuszczą się
pośród ciebie żadnego takiego zła.
Kto oprócz starszych wie, kto
stanowi prawdziwe zagrożenie w zborze? Być może taka osoba w
dalszym ciągu bezkarnie wykorzystuje seksualnie dzieci, a one nie
mają „dwóch lub trzech naocznych świadków”? Ile dzieci musi zostać
skrzywdzonych, żeby Towarzystwo zmieniło swoją politykę wobec
zboczeńców w zborze?
Ostatnio Towarzystwo na szkoleniach
dla starszych przekazało im informację, że można łączyć przypadki
kilku dzieci dotyczących tego samego pedofila. Ale czy naprawdę to
coś zmieni? Osobiście szczerze w to wątpię...
Inna sprawa: izolowanie w szkole
dzieci ŚJ od dzieci nie-ŚJ, przez wmawianie, że wszystkie one
stanowią złe towarzystwo stanowi nie tylko obraźliwą formę
dyskryminacji, ale jest także rażącą formą sekciarskiej kontroli
umysłu wprowadzonej po to, żeby do minimum powstrzymać informacje
pochodzące z kanału innego niż Towarzystwo! Nie ma w Biblii żadnej
podstawy dla zabraniania dzieciom uprawiania nie związanych z
przemocą sportów w ramach zajęć pozalekcyjnych.
Podobnie stanowisko Towarzystwa
odnośnie urodzin jest z jego strony albo oczywistym kłamstwem,
albo brakiem biblijnej wiedzy Ciała Kierowniczego. Kiedy zaglądamy
do Księgi Hioba 1:4 to czytamy, że dzieci Hioba urządzały uczty w
dniu każdego z nich. Dalej czytamy (3:1-3), że kiedy Hiob
dowiedział się o śmierci dzieci i utracie swojego dobytku, to
wtedy przeklął swój dzień – dzień swoich narodzin. Zatem obie
wzmianki odnoszą się do dnia narodzin! Dzieci Hioba były
potomstwem tego, którego Jehowa nazwał „nienagannym i
prostolinijnym”. Gdyby uczty urodzinowe jego dzieci były czymś
niewłaściwym, Hiob nie mógłby zasłużyć sobie na miano męża
„nienagannego i prostolinijnego, bojącego się Boga i stroniącego
od zła”!
Towarzystwo próbuje jedną mało
miarodajną wypowiedzią pewnego profesora uspokoić zaniepokojonych
wnikliwych czytelników Biblii.
Awake!
z 8 lipca 1976, s.27
Według Biblii
dzień narodzin dziecka był dla rodziców dniem radości i
wdzięczności.
Traktowano to tak: "Oto synowie są dziedzictwem od Jehowy;
owoc łona jest nagrodą" (Ps. 127:3; Łukasza 1:57,58). Wiemy
również, że w czasach biblijnych słudzy Boga pamiętali o dniu
swoich urodzin. Na przykład: Pismo Święte podaje wiek Noego i
Abrahama w różnych momentach ich życia, a także dokładny wiek
ich śmierci (Rodz. 7:6, 11, 13; 9:28, 29; 12:4; 17:24; 25:7).
Za czasów Prawa Mojżeszowego członkowie pokolenia Lewiego
prowadzili zapisy swego wieku, by wiedzieć, czy mają
wystarczającą liczbę lat, do służby w Bożej świątyni. (Liczb
4:46,47) Czy to oznacza, że czciciele Boga w przeszłości
obchodzili urodziny?
Ludzie, którzy
tak myślą, wskazują na teksty Hioba 1:4 i Ozeasza 7:5.
Pierwszy fragment mówi o tym, że siedmiu synów Hioba
„urządzało uczty w swoich domach, każdy w swoim dniu”. Drugi
mówi o książętach izraelskich, którzy ‘nabawili się choroby z
powodu wina’ w uroczystym ‘dniu naszego króla’. Czy te
uroczystości były związane z urodzinami? Oczywiście, że nie.
Prof. G. Margoliouth pisze w Hastings' Encyclopedia of
Religion and Ethics: „Powód świętowania w Hioba 1:4 nie
jest jasny. Ponieważ było to siedem kolejnych dni, trudno
to uważać za dzień urodzin”. „Uroczysty dzień naszego króla z
Ozeasza 7:5 można równie dobrze rozumieć jako rocznicę jego
wstąpienia na tron”.
Ale jak widać wszystko to są tylko
spekulacje i przypuszczenia. „Powód świętowania w Hioba 1:4 nie
jest jasny”. Poza tym trudno sobie wyobrazić, że synowie Hioba
całe życie nic nie robili, tylko ucztowali dzień w dzień. Gdyby
według wyjaśnień Towarzystwa każdy z siedmiu synów Hioba miał swój
dzień na ucztę, a dni w tygodniu od zawsze jest też siedem, to ci
ludzie nie zajmowaliby się niczym innym jak nieustannym
świętowaniem! To byłyby „rozpasanie, pijatyki, hulanki” (Gal
5:19-21). Jest to nie do pomyślenia, żeby taka bogobojna rodzina
zachowywała się w ten sposób. W tamtych czasach trzeba było
pracować, a ucztowanie nie należało do codziennych zwyczajów.
Dziwne też, że Towarzystwo
przemilcza wypowiedzi na temat tych wersetów, jakie pojawiają się
w innych, bardzo poważnych opracowaniach biblijnych:
Adam Clarke's Commentary,
1810
Verse 4. Feasted
in their houses, every one his day. It is likely that a
birthay festival is here intended. When the birthay of one
arrived, he invited his brothers and sisters to feast with him;
and each observed the same custom.
John Wesley's Notes on the Bible
4. Feasted - To
testify and maintain their brotherly love. His day – Each
his appointed day, perhaps his birth-day, or the first day
of the month.
Robert Jamieson, A. R. Fausset
and David Brown Commentary Critical and Explanatory on the
Whole Bible, 1871
4. every one
his day - namely, the birthday (Job 3:1). Implying the
love and harmony of the members of the family, as contrasted
with the ruin which soon broke up such a scene of happiness.
John Gill's Exposition of the
Entire Bible
...rather on
each of their birthdays, which in those early times were
observed, especially those of persons of figure, Genesis
40:20, and the rather, as Job's birthday is called his day,
as here, Job 3:1, and sent and called for their three
sisters to eat and to drink with them.
Nie jestem z siebie zbyt dumny,
kiedy wspominam lata, w których nie pozwalałem mojemu dziecku na
utrzymywanie kontaktów z dziećmi nie-ŚJ, albo nie pozwalałem córce
na obchodzenie urodzin ze względu na wpajaną nam przez kilku
facetów z nowojorskiego Brooklynu demagogię poddającą nas kontroli
umysłu.
Zastanawiam się, jaki CK ma stosunek
do Kodeksu Pracy dla młodocianych w świetle faktu, że większość
dzieci ŚJ jest przymuszanych do służby polowej, bo nie chcą tego
robić dobrowolnie? Dzieci w krajach trzeciego świata są lepiej
opłacane, niż dzieci ŚJ. W rzeczywistości są one opłacane nawet
lepiej od poddanych kontroli umysłu pupilków z Betel. Jak to jest,
że zmuszanie do pracy na rzecz tak zwanej organizacji Bożej nie
jest nazywane niewolnictwem, a na dodatek Towarzystwo bez żenady
publikuje artykuły o problematyce związanej z wykorzystywaniem w
krajach trzeciego świata biednych dziecina rzecz społeczeństwa?
Towarzystwo przekonuje, i naprawdę
wielce się tym chełpi, że na całym świecie naucza tego samego. Ale
jak jest w rzeczywistości dobrze widać na jednej rzeczy, jaką jest
unikanie płacenia przez Towarzystwo na całym świecie podatków.
Na Zachodzie nie jest żadną
tajemnicą, dlaczego Towarzystwo swego czasu zmieniło swoją
politykę odnośnie pokrywania kosztów publikacji rozpowszechnianych
w wielu krajach świata. Otóż po to, żeby uniknąć płacenia podatków
ze sprzedaży! Aby uniknąć dania Cezarowi tego, co Cezara! A
przecież tak bardzo szczyci się uczciwością swoich członków pod
tym względem. Towarzystwo wspierało nawet w sądzie religijnego
oszusta i malwersanta, „wielebnego” Jimmy Swaggarta, gdy urzędy
państwowe domagały się od niego zwrotu zaległych podatków. A
wydawało mi się, że ŚJ mieli się nie mieszać z chrześcijaństwem.
Drugim przykładem są praktyki TS w
Meksyku, które mają swoje echa jeszcze do dziś, mianowicie takie,
że aby mieć możliwość posiadania swoich majątków w Meksyku (Sale
Królestwa, domy misjonarskie i inne obiekty), Towarzystwo
ogłosiło, że w Meksyku Strażnica jest „Stowarzyszeniem
kulturalno-oświatowym”, a nie religią! Jest to kolejny przykład
tego, jak Towarzystwo posługuje się kłamstwem i wybiegami, żeby
osiągnąć swoje cele! „Na zebraniach zaprzestano śpiewania oraz
publicznych modlitw, unikano też wszelkiego podobieństwa do
nabożeństw religijnych” (Rocznik 1995, ss. 212,213). Jakaż
to hipokryzja, zważywszy na fakt, że w wielu innych miejscach na
świecie – a zwłaszcza w krajach biedniejszych – bracia znosili
okrutne prześladowania, a nawet oddawali życie, właśnie za
praktykowanie religii, a nie działalności kulturalno-oświatowej!
Rocznik Świadków Jehowy – 1994,
ss.221,231, Polska
Na przykład w
maju 1949 roku kazano przerwać program zgromadzenia obwodowego
odbywającego się w okolicy Chełma. Odmowa doprowadziła do
aresztowania braci odpowiedzialnych. W ostatnim dniu
zjazdu uczestnicy znowu się zeszli, a pewien brat w
zastępstwie aresztowanego wygłosił przemówienie
okolicznościowe do chrztu; po południu na wykład publiczny
przyszło około tysiąca osób. Milicjanci aresztowali kolejnych
mówców, ale za każdym razem zabranego zastępował następny brat
i kontynuował przemówienie. Wieczorem okazało się, że tego
dnia przemawiało aż 27 braci!
Konstytucja w zasadzie gwarantowała wolność praktykowania
religii w Polsce. W związku z tym Świadkowie Jehowy
[w roku 1956]
konsekwentnie stali na
stanowisku, że głoszenie od drzwi do drzwi jest ich sposobem
oddawania czci Bogu,
i wobec tego wyruszali do służby. Ciągle jednak zdarzały się
wypadki aresztowania głosicieli.
Inną kwestią ukazującą dwojakie
mierniki i nauki różnicujące jeden kraj od drugiego jest fakt, że
w Malawi bracia zostali zmuszeni do tego, że powinni raczej umrzeć
niż wykupić od rządu legitymacje partyjne będące ekwiwalentem
dowodów osobistych oraz legitymacji ubezpieczenia zdrowotnego,
podczas gdy w tym samym czasie braciom w Meksyku zezwolono na
przekupywanie urzędników w celu otrzymania dokumentu
stwierdzającego, że odbyli oni służbę wojskową, co w rezultacie
przenosiło ich do rezerwy!
A co powiedzieć o podtrzymywanym
przez całe lata zakazie Ciała Kierowniczego odnośnie podjęcia
przez poborowych ŚJ służby zastępczej? Sprawa ta była na naradach
CK podnoszona kilkakrotnie (wg byłego członka CK, Raymonda Franza,
w latach 1977 do 1980 aż sześć razy!), ale zawsze brakowało
wymaganych 2/3 głosów większości, by przegłosować zniesienie tej
nauki. Przez to tysiące młodych ŚJ musiało iść do więzienia,
stracić pracę, czasem majątek i przeżywać okropną rozłąkę z
rodziną! A wszystko dlatego że zawsze brakowało jednego lub dwóch
głosów z wymaganych 2/3! Jak się czuli ci w Ciele, którzy chcieli
złagodzić politykę odnośnie służby zastępczej, ale byli w
mniejszości? A jak „ortodoksi” mogli spokojnie patrzyć na
cierpienia swoich współwyznawców, wmawiając im, że to wola Boża,
doskonale przy tym wiedząc, że nawet ich współpracownicy z CK nie
zgadzają się z takim obrotem sprawy? To koszmarne.
Towarzystwo „odpuściło” dopiero w
roku 1996.
Strażnica
z 1 maja 1996, s.19
Gdzieniegdzie
proponuje się służbę cywilną, która polega na przykład na
wykonywaniu jakiejś pracy społecznie użytecznej i nie jest
uznawana za służbę wojskową. Czy chrześcijanin mógłby się na
to zgodzić? Również w tej sprawie oddany Bogu, ochrzczony
chrześcijanin musi sam powziąć decyzję, kierując się
sumieniem wyszkolonym na Biblii.
Jakaż diametralna zmiana zapatrywań!
Sprawa ta musiała siłą rzeczy
wywołać olbrzymie zaniepokojenie wśród ŚJ, którzy dawali temu
wyraz w listach do CK. Dwa lata po zmianie poglądów na służbę
cywilną Towarzystwo poczuło się zmuszone uspokoić nieco nastroje.
Ale swoim zwyczajem znowu zrzucono winę na Jehowę oraz na
szeregowych członków organizacji!
Strażnica
z 15 sierpnia 1998, s.17
Gdy mamy
wrażenie, że niepotrzebnie cierpieliśmy.
W przeszłości
niektórzy Świadkowie cierpieli z powodu odmowy udziału w
jakiejś działalności, na którą obecnie sumienie by im
pozwoliło. Na przykład przed laty brat mógł powziąć taką
decyzję w związku z jakimś rodzajem służby cywilnej. Dziś może
uważać, że odbycie jej nie pogwałciłoby jego chrześcijańskiej
neutralności wobec tego systemu rzeczy.
Czy Jehowa
okazał się nieprawy, pozwalając mu cierpieć
za odmowę służby, której teraz mógłby się podjąć bez przykrych
konsekwencji? Większość osób mających za sobą tego rodzaju
przeżycie wcale tak nie myśli. Cieszą się raczej, że mogły
wyraźnie publicznie dowieść, iż zajmują zdecydowane stanowisko
w kwestii spornej co do zwierzchnictwa nad światem (porównaj
Hioba 27:5). Dlaczego ktoś miałby żałować, że śmiało obstając
po stronie Jehowy, pokierował swym sumieniem? Dzięki lojalnemu
trzymaniu się chrześcijańskich zasad, zgodnie ze swym
ówczesnym zrozumieniem, lub dzięki słuchaniu głosu
sumienia okazał się godny przyjaźni Jehowy.
Jak to „Jehowa”!? Jak to „zgodnie ze
swym ówczesnym zrozumieniem”!? Przecież to Towarzystwo, a nie
Jehowa, podaje „zrozumienie”! W Organizacji nie ma żadnego
osobistego zrozumienia!
Strażnica
z 15 września 1989, s.23
W świecie panuje
skłonność do odrzucania przewodnictwa. (...) w organizacji
Bożej nie ma ducha niezależnego myślenia, a ponadto
naprawdę możemy ufać tym, którzy nam przewodzą.
Żaden ze ŚJ nie mógł sobie zatem
tego „zrozumienia” wymyślić, ani też mieć w tym względzie jakiegoś
osobistego „przekonania sumienia”. To w Organizacji Strażnicy po
prostu jest niemożliwe. Ale najprościej jest zwalić winę za błędne
rozumienie Biblii na szeregowych członków, bo ich zawsze można
uciszyć wykluczając za brak lojalności i sianie odstępczej
niezgody!
A gdzie te mocne biblijne argumenty,
które nakazywały młodym ŚJ raczej pójść do więzienia, niż iść na
kompromis z szatańskim światem? Też gdzieś się rozmyły:
Strażnica
z 1 maja 1996, s.19
Wygląda na to,
że przymusową służbę znano już w czasach biblijnych.
Dziwna to bardzo sprawa, kiedy
weźmie się pod uwagę, że Jehowa jest Bogiem istniejącym „od czasu
niezmierzonego po czas niezmierzony” (Psalm 90:2). Jeśli
obserwował On w „czasach biblijnych” służbę wykonywaną przez
członków swojego narodu na rzecz państwa czy wojska i z pewnością
miał w tej kwestii określone zdanie, to dlaczego od początku nie
podał swemu „niewolnikowi” właściwego poglądu? Czyżby posłużył się
On zafałszowaniem prawdy w celu wypróbowania swoich sług co do
lojalności? To niemożliwe:
Jakuba 1:13
Niech nikt, kto
jest doświadczany, nie mówi: „Przez Boga jestem doświadczany”.
Bóg bowiem nie może być doświadczany przez coś złego ani
sam nikogo nie doświadcza.
A jednak Towarzystwo usiłuje wmawiać
ŚJ, że doświadczenia dzieją się za zgodą Boga i służą wypróbowaniu
wierności ludu Bożego. To bardzo wygodne każdą pomyłkę podciągnąć
pod „dopuszczenie przez Jehowę prób” powołując się na casus Hioba.
Ale bezstronne przeanalizowanie faktów pokazuje, że to konkretni
ludzie [których można nawet wymienić z nazwiska] są odpowiedzialni
za prześladowania, cierpienia i problemy spadające na szczerych
chrześcijan.
Nie inaczej było z udziałem w
wyborach i głosowaniem. Towarzystwo wmawiało milionom ŚJ na
przestrzeni lat, że uczestnictwo w wyborach stanowiłoby
pogwałcenie „zasady neutralności”, a tym samym kwalifikowałoby
daną osobę do wyrzucenia ze zboru. Z tego powodu dziesiątki
tysięcy ŚJ znosiło mniej lub bardziej brutalne prześladowania.
Świadkowie Jehowy – głosiciele
Królestwa Bożego,
1995, ss.673,674
W niektórych
krajach wprowadzono obowiązek uczestniczenia w wyborach.
Za niewywiązanie się z niego grozi w najlepszym razie kara
grzywny albo więzienia. Ale Świadkowie Jehowy popierają
mesjańskie Królestwo Boże, o którym Jezus powiedział, że „nie
jest częścią tego świata”. Dlatego nie mieszają się do
polityki państw tego świata (Jana 18:36). Każdy z nich
podejmuje taką decyzję sam i nikomu nie narzuca swoich
poglądów. Tam, gdzie brak tolerancji religijnej, neutralne
stanowisko Świadków wobec polityki służy rządom do
usprawiedliwienia brutalnych prześladowań. Działo się
tak na przykład w krajach, które znalazły się pod okupacją
hitlerowską, czy też na Kubie. Niemniej władze wielu państw
przejawiają większą tolerancję.
Rocznik Świadków Jehowy – 2002,
s.159, Ukraina
W latach
1947-1951 zatrzymano wielu Świadków pełniących ważne funkcje
organizacyjne. Braci zamykano nie tylko za drukowanie
pism, lecz także za odmowę pełnienia służby wojskowej,
udziału w wyborach lub zapisania dziecka do pionierów lub
Komsomołu (młodzieżowych organizacji komunistycznych).
Przez całe dziesięciolecia
Towarzystwo z determinacją przekonywało społeczność ŚJ, że odmowa
udziału w wyborach politycznych stanowi sprzeniewierzenie się
chrześcijańskiej wierze. Dlatego każdy, kto dobrowolnie brał
udział w takim przedsięwzięciu był wydalany ze zboru. Dla
uniknięcia problemów z władzami świeckimi Towarzystwo wymyśliło
zamiast zwrotu „wykluczenie”, termin „odłączenie”.
Zważajcie na samych siebie i na
całą trzodę, s.140
Świadkowie
Jehowy zachowują neutralność wobec politycznych
i militarnych spraw narodów (Jana 17:16; rs
ss.192-198)