''Młodzi – chodźcie ścieżką prawości''

 

 

O tym, jak wielkim przywilejem jest chodzenie z Bogiem musimy pamiętać wszyscy: starzy i młodzi. Do młodszych uczestników naszego zgromadzenia skierowane jest następne przemówienie: ''Młodzi – chodźcie ścieżką prawości.'' Oparte jest na 4 rozdziale Księgi Przysłów i na pewno zainteresuje nie tylko obecną tutaj młodzież. Wygłosi je brat Bogusław Cichocki ze zboru Kraków 'Wysokie'.

 

''Młodzi – chodźcie ścieżką prawości''

 

Młodość... to najwspanialszy okres w życiu człowieka... i mogą to potwierdzić chyba wszyscy: zarówno ci, którzy są młodzi, jak i ci, którzy niedługo znowu tacy będą. To czas siły i energii, czas optymizmu i zapału, dlatego też do was młodzi, Jehowa skierował słowa zapisane w Księdze Kaznodziei, w rozdziale 11, a wersecie 9:

„Znajduj radość, młodzieńcze, w swej młodości, niech twoje serce wyświadcza ci dobro w dniach twego wieku młodzieńczego i chodź drogami twego serca oraz z tym, co widzą twoje oczy.”

Jehowa zachęca was młodzi, żebyście cieszyli się życiem, żebyście chodzili drogami swego serca. Życzliwie jednak przypomina: „ale wiedz, że za to wszystko prawdziwy Bóg stawi cię przed sądem”. Tak... ze swego postępowania będziecie musieli zdać rachunek, po prostu, będziecie zbierać to, co posiejecie. Może to smutne, ale okazuje się, że wiele młodych pierwsze lata swojego życia... poświadcza... działa tak, aby zniszczyć sobie następne – końcowe lata swojego życia, dlatego też w następnym wersecie 10 Jehowa mówi:

„Usuń zgryzotę ze swego serca, odwróć nieszczęście od swego ciała (tyle zacytowano)

Jehowa zachęca was, drodzy młodzi, abyście unikali lekkomyślnych postępków, które w późniejszym czasie mogłyby wam naprawdę przysporzyć wiele zgryzot. No tak, ale jak to zrobić? Jak podejmować mądre decyzje, kiedy jeszcze nie ma się w pełni doświadczenia życiowego? W rozdziale 4 Księgi Przysłów – zechciejcie otworzyć – podano mądre rady, które na pewno pomogą wam chodzić ścieżką prawości. Między innymi werset 10 – zechciejcie zwrócić uwagę:

„Słuchaj mój synu i przyjmij me wypowiedzi. Wtedy pomnożą ci się lata życia.”

Jak wynika z tego wersetu, nawołuje on, abyście słuchali pouczeń bogobojnych rodziców - oni naprawdę chcą waszego dobra. Mądrze też słuchać ojcowskich rad, udzielanych przez starszych i innych dojrzałych chrześcijan, którym również leży na sercu dobro każdego młodego człowieka. Ale werset 10 nie mówi tylko „słuchaj”, mówi również: „przyjmij me wypowiedzi”.

 

Nie mniej ważne jest więc stosowanie się do rozsądnych, zrównoważonych rad bogobojnych rodziców, oni naprawdę pomogą wam, drodzy, chodzić ścieżkami prawości.


Prawdą jest... jak ci, którzy już byli młodzi, to pamiętają, że nie zawsze łatwo jest przyjmować rodzicielskie karcenie - czasami to może się wydawać trudne, weźcie jednak pod uwagę dalekosiężne skutki takiego postępowania, a opisano je w wersecie 12:

„Gdy będziesz szedł, twój krok nie będzie skrępowany; a gdy będziesz biegł, nie potkniesz się.”

Tak... młodzi ludzie, którzy według tych słów pragną postępować, uchwycą się karności, potrafią biec po drodze życia. Ale z tego 10 wersetu wynika coś jeszcze drodzy – nie tylko młodzi, ale rodzice mają dużo do zrobienia. Co z tego wynika rodzice? Musicie: pouczać, zachęcać – słowem: pokazywać dzieciom jak kroczyć drogą do życia... i dobrze jest zacząć to robić na długo przedtem, zanim wejdą one w trudny okres dorastania.

Weźmy choćby pod uwagę taki przykład: nasze małe dzieci bardzo często bywają pytane w szkołach: „Dlaczego nie pozdrawiacie sztandaru?”, ''Dlaczego nie obchodzicie świąt: Bożego Narodzenia, Wielkanocy?” Ewentualnie urodzin. Niektóre odpowiadają: „Świadkowie Jehowy tego nie robią.” Albo też: „To jest sprzeczne z moją religią”; lub: „Rodzice mi tego nie pozwalają”.

 

No taka postawa jest też godna posta... pochwały, bo taki młody człowiek otwarcie stawia czoła różnym tego typu zarzutom, ale... wiele dzieci przy okazji potrafi dawać skuteczne świadectwo. Od czego to zależy? No na pewno: od charakteru, temperamentu młodego człowieka, ale niemałą rolę odgrywamy właśnie my – rodzice. Dzieci powinni... powinny nie tylko wiedzieć, że pewnych rzeczy nie robimy – one muszą zrozumieć dlaczego przyjmujemy taką a nie inną postawę.

Wspaniałą pomocą do takiego wychowywania dzieci jest książka „Ucz się od Wielkiego Nauczyciela”. Ona naprawdę pomaga wszczepiać prawdę do serca, pomaga głosić i dzieci stają się przez to naprawdę skutecznymi obrońcami prawdy. Korzystając z tej publikacji, rodzice muszą jednak pomagać dzieciom samodzielnie wyciągać wnioski, muszą... pomóc im swobodnie mówić o tym co myślą.

 

Zobaczmy zresztą teraz drodzy, pokaz, który zademonstruje jak ojciec, korzystając właśnie z tej publikacji, wyjaśnia synkowi dlaczego chrześcijanie nie obchodzą świąt.

– Witaj Arkadiuszku! (ojciec)
– Ooo hej tatuś, już jesteś z pracy? (syn)
– No wreszcie, wreszcie... Co porabiasz?
– Odrabiam lekcje.
– O to przepraszam.
– Niee, nie jest tego dużo - na pewno zdążę.
– A co tam dobrego w szkole, słychać?
– Eee teraz to fajnie – nauczyciele nie pytają, bo niedługo święta, ale wiesz... pani z polskiego przy całej klasie spytała mnie dlaczego nie obchodzę świąt Bożego Narodzenia.
– Taak? I co ty na to?
– Powiedziałem, że Świadkowie Jehowy nie obchodzą tego święta, gdyż jest to sprzeczne z tym co mówi Biblia.
– Co pani na to?
– Na szczęście był wtedy dzwonek na przerwę.
– Aaa no tak...
– Ale pani powiedziała, że dokończymy to następnym razem, dlatego poszukam coś na ten temat.
– Hmm... wiesz co... wydaje mi się, że mogę ci w tym pomóc. Ciekawe informacje możemy znaleźć w książce, którą akuratnie studiujemy... nawet mamy ją tutaj na biurku. Ale... zanim może poszukamy jakiś informacji na ten temat, to może ustalmy z jakiej okazji jest obchodzone to święto...
– Noo, oni wierzą, że w tym czasie urodził się Jezus...
– Czyli jest to święto z okazji narodzin Chrystusa?
– No tak.
– To zobaczmy co w tej książce... znajdziemy... Dwudziesty dziewiąty rozdział: „Czy Bogu podobają się wszystkie przyjęcia?”. Strona 152. O ciekawe ilustracje z różnych... przyjęć. Popatrz, między innymi tutaj w jednym akapicie czytamy tak: „Wiemy, że wszystko co zapisano w Biblii, znalazło się tam w określonym celu”. Czy ty się z tym zgadzasz?
– No tak.
– „Wspomniano w niej tylko o dwóch przyjęciach urodzinowych”. Pamiętasz jakich?
– Faraona... i tego króla co uciął głowę Jana Chrzciciela... yyyy...
– He-ro...
– O właśnie! Heroda!
– I na obu doszło do bardzo złych rzeczy – jakich?
– No, piekarza ścięto, Jan również stracił głowę.
– Bardzo dobrze! Zobacz co dalej tutaj czytamy: „Co wobec tego Bóg mówi nam o świętowaniu urodzin? Czy życzy sobie byśmy je obchodzili?”
– No, biorąc pod uwagę to, co się tam wydarzyło, to na pewno nie.
– Masz rację!
– No ale mogą mi powiedzieć, że dzisiaj na urodzinach nie ścina się nikomu głowy...
– To prawda – mogą ci tak powiedzieć i również to zostało tutaj wyjaśnione, popatrz: „To prawda, że dzisiaj na urodzinach nie ścina się głowy, ale zwyczaj urządzania takich przyjęć wprowadzili ludzie, którzy nie oddawali czci prawdziwemu Bogu. W encyklopedii katolickiej napisano na temat urodzin opisanych w Biblii: „tylko grzesznicy weselili się z okazji swoich urodzin””. Popatrz, nawet encyklopedia katolicka podaje, że tylko ci, którzy nie oddawali czci prawdziwemu Bogu obchodzili urodziny. Czy chcemy być tacy jak oni?
– Noo, na pewno nie.
– Mamy więc pierwszy argument, którym możesz się posłużyć, aby wyjaśnić dlaczego nie obchodzisz świąt. Jaki?
– No, Boże Narodzenie to święto na cześć urodzin Jezusa.
– A co Biblia mówi na ten temat?
– No, Biblia mówić, że... yy... urodziny obchodzili ludzie, którzy nie czcili Jehowy, oraz, że na takich uroczystościach życie stracili niewinni ludzie, jak na przykład Jan Chrzciciel.
– Mhmm, bardzo dobrze! Ale zobacz dalej... „A czy Wielki Nauczyciel Jezus obchodził swoje urodziny?”
– No, był on na weselu, na różnych przyjęciach, ale nie słyszałem żeby urządzał urodziny.
– Masz rację – on nie urządzał tego typu uroczystości, nie zachęcał nikogo żeby obchodzili urodziny, dlatego jak czytamy dalej, popatrz... „Urodzin Jezusa nie świętowali też jego pierwsi naśladowcy, czy więc powinno się obchodzić tego typu uroczystości?”. Jak sądzisz?
– No, z tego wynika, że nie.
– Mamy więc drugi argument. Jaki?
– No, urodzin nie obchodził Jezus ani jego apostołowie.
– Bardzo dobrze, ale jest jeszcze jedna kwestia, którą należałoby poruszyć omawiając to zagadnienie. Jest ona omówiona w następnym akapicie. Popatrz... „Dlaczego później zaczęto to robić 25 grudnia?”
– Obiaaad! (matka)
– O, mieliśmy późno obiad. Wiesz co, chodźmy teraz na obiad, a później dokończymy ten temat.
– Dobrze.

Zapewne zauważyliśmy, jak ojciec zachęcał syna, stosując wiele pytań do wypowiadania się, a następnie pomagał mu dojść do wniosków opartych na Piśmie Świętym. Ale książka „Nauczyciel” zawiera również dodatkową pomoc w analizowaniu zasad biblijnych – to barwne, ciekawe, kolorowe ilustracje. Zobaczmy teraz jak przy ich pomocy matka pomaga córce zrozumieć, dlaczego chrześcijanie wystrzegają się różnych form bałwochwalstwa.

– O, dobrze że jesteś... Noemi, co to za kalendarz w twoim pokoju? (matka)
– Aaa ten... po wyjściu z klasy wszyscy dostawaliśmy takie kalendarze... miałam go wyrzucić, ale zupełnie o nim zapomniałam... (córka)
– A czy przejrzałaś go dobrze? Fotografie i napisy pod nim...
– Maaamo, daj spokój – wszystkie dziewczyny wzdychają na widok tego gościa... zresztą, to tylko kalendarz.
– No dobrze, ale czy przejrzałaś go dokładnie?
– Pewnie – każdy szczegół.
– I co? Podoba ci się?
– Szczerze? Jaasne. Mamo, gdybyś widziała pokój Julki – plakat przy plakacie, ona ma nawet poduszkę z jego zdjęciem, a ja – jeden marny kalendarz. I co?
– Usiądź chwilę... Chodź do mnie - przysuń się. Chciałam ci coś pokazać. Ściągnij sobie teczkę – będzie ci wygodniej. Ehhh, być może to naprawdę nic wielkiego Noemi - ten kalendarz – i oby tak było, ale jako twoja mama wybiegam trochę w przyszłość i chciałabym ci zwrócić na coś uwagę. Chciałabym być czujna i dlatego zwracam ci uwagę, na to, że za jakiś czas możecie wpaść z dziewczynami na genialny pomysł i na przykład przekłuć sobie uszy po pięć kolczyków w jednym... co... zresztą tak, jak tutaj na którymś z tych właśnie zdjęć w kalendarzu. Uwierz mi – wiem o czym mówię. Kiedy byłam w twoim wieku... no nie, trochę starsza od ciebie... wtedy na topie był akurat pewien piosenkarz... mówię ci – marzenie każdej dziewczyny. Wszystkie wzdychały na jego widok i robiły maślane oczy.
– No to wiesz o czym mówię...
– Ooo i dlatego że wiem o czym mówisz, to chciałabym zwrócić twoją uwagę na pewną rzecz. Tutaj... w tej książce: „Ucz się od Wielkiego Nauczyciela”... na stronie 144. Otwórz tą książkę... o właśnie... super... Popatrz, tu mamy taką ilustrację – czy ona coś ci przypomina?
– Oczywiście, trzech młodych Hebrajczyków: Szadrach, Meszach i AbedNego...
– Świetnie...
– ...stanęli przed ogromną próbą – mieli oddać pokłon posągowi...
– Tak, masz rację, ale zwróć też uwagę na to pytanie, które tutaj jest zawarte: „Dlaczego ci mężczyźni nie kłaniają się posągowi?”
– Wiedzą, że byłoby to niezgodne z tym czego wymaga Jehowa - aby nie kłaniać się żadnym wizerunkom.
– Świetnie Noemi! Chciałabym abyśmy ten przykład przenieśli na naszą wcześniejszą rozmowę. Tutaj na stronie 146... o właśnie... jest kolejna ilustracja i też ciekawe pytanie pod nią, zwróć uwagę: „Kogo lub co ubóstwiają dzisiaj ludzie?”. Tak jak mówiłam – zwróć uwagę na ilustrację, bo to ważne...
– Jakiś klub sportowy...
– Mhmm, tak.
– ...piosenkarze...
– Świetnie, no ale o czymś zapomniałaś Noemi...
– O fladze?
– Tak, to bardzo ważne. Jak myślisz? Czy młodzi Hebrajczycy oddaliby pokłon fladze?
– Oczywiście, że nie.
– Słusznie Noemi. No, a gdyby na przykład stanęła przed nimi jakaś ważna osobistość albo wizerunek?
– Też nie – jakby na to nie patrzeć jest to bałwochwalstwo.
– Masz rację Noemi. Zwróci... zwróć jeszcze uwagę tutaj na ten cytat, który jest zawarty w tej książce... popatrz: „Czy dla Boga ma jakieś znaczenie z czego jest zrobiona rzecz, której ludzie oddają cześć? Z tkaniny, drewna, kamienia lub metalu? Czy sługom Jehowy wolno oddawać cześć jakiemukolwiek przedmiotowi?”
– Nie.
– Masz rację Noemi. Podziwiając jednak naszych idoli często jest tak, że przejmujemy ich styl ubierania się, mówienia. Akceptujemy ich styl życia, często niezgodny z Noemi... z tym czego uczymy się na naszych chrześcijańskich zebraniach i to już jest oddawanie im czci.
– Maamo... ale ja ich nie podziwiam!
– No, oby tak było – tak jak wspomniałam – być może naprawdę ten kalendarz to nic wielkiego, ale zanim się nie spostrzeżesz, Noemi, to może być tak, że twoje zachowanie może przypominać zachowanie ubóstwianych idoli.
– Wiesz co mamo... chyba masz rację... Julka, o której mówiłam ci wcześniej, w niczym innym nie chodzi, jak tylko w szerokich, obwisłych spodniach i odkrytym pępkiem...
– A widzisz... słuchaj, muszę ci powiedzieć, że tym przykładem trafiłaś w samo sedno. Teraz wiem, że mnie rozumiesz. Musisz być, Noemi, bardzo dobrym obserwatorem, ponieważ naprawdę wydawałoby się że przez błahe rzeczy, między innymi przez takie jak kalendarz, można bardzo łatwo zejść z drogi Jehowy.
– Jak dobrze mamo, że ty też kiedyś byłaś młoda!

(oklaski)

I w ten, w ten właśnie sposób, drodzy, korzystając z książki „Nauczyciel”, możemy naprawdę zachęcić dzieci do myślenia, do wyciągania samodzielnych wniosków, słowem – przygotowywujemy je do bezpiecznego kroczenia drogami prawości.

I tyle, drodzy młodzi, mogą dla was zrobić rodzice. Od was, w ostatecznym rozrachunku, zależy przecież, czy będziecie potrafili właściwie postępować. Idąc do szkoły, pracy czy w innych zajęciach – tam nie ma rodziców, tam jesteście sami. Macie jednak styczność z ludźmi, dla których czynienie zła jest rzeczą normalną.

 

Niedozwolone kontakty seksualne, okłamywanie rodziców, prowadzenie podwójnego życia jest dla nich tak normalną rzeczą jak spanie, jedzenie czy picie. Czy uda wam się przeciwstawić tego typu praktykom? Jeżeli będziecie wytrwale studiować Słowo Boże, jeżeli będziecie wprowadzać w czyn jego nauki, to dacie sobie rade z tymi rzeczami. Prawa boże staną się dzięki studium, dla was, bardziej zrozumiałe. Tak jak mówi werset 18, 4 rozdziału:

„(Lecz /nie zacytowano/) ścieżka prawych jest jak jasne światło, które świeci coraz jaśniej, aż nastaje pełny dzień”

Dzięki studium będziecie coraz wyraźniej i szybciej dostrzegać niebezpieczeństwa, coraz łatwiej na drodze życia będziecie zauważać znaki, nie tylko zakazu, nakazu, ale również znaki informacyjne i ostrzegawcze, które pozwolą wam nie skręcić z bezpiecznej drogi prawości.

Weźmy chociażby taki przykład – w Liście do Hebrajczyków, w 9 rozdziale, 14 wersecie i Efezjan 5:16 jest takie ostrzeżenie, abyśmy wszyscy unikali martwych uczynków i wykupywali sobie dogodny czas. No ale czym są martwe uczynki?

Dzięki studium Biblii zaczniecie rozumieć, że to wszystkie czyny martwe, daremne, czyli bezowocne pod względem duchowym.

 

Dotyczy to między innymi utrzymywania stosunków towarzyskich z osobami spoza zboru – to naprawdę jest bezowocne, a dodatkowo może osłabić pragnienie pełnienia świętej służby. Równeż... również niepotrzebne uczestniczenie w zajęciach pozalekcyjnych ograbia z czasu przeznaczonego na sprawy duchowe. Martwe uczynki, są więc to takie ślepe uliczki na drodze do życia – wchodząc w nie tracisz czas, tracisz siły, narażasz się niepotrzebnie na niebezpieczeństwa, a i tak wcześniej czy później musisz z nich wyjść – one prowadzą do nikąd.

Zwracajcie więc uwagę na: rady rodziców, na zasady biblijne, a wtedy „nie będziecie zazdrościć ścieżki niegodziwych”. Jak mówi werset 19.: „droga tych ludzi jest jak mrok, oni nie wiedzą o co się potkną”.

Posłuchajmy zresztą teraz wypowiedzi młodych osób ze zboru Kraków Bronowice i Kraków Rakowice, które przekonały się, że wychowanie rodzicielskie naprawdę pomaga stronić od ścieżki niegodziwych i nie zbaczać ze ścieżki prawości. Czy możecie nam się przedstawić?

– Mam na imię Paulina Okrudniak, mam 17 lat, chrzest przyjęłam 3 lata temu, a obecnie należę do zboru Kraków Bronowice.
– Ja jestem Michał Fuczek, przyjąłem chrzest w 2000 roku, jestem ze zboru Kraków Rakowice i mam 19 lat.
– To może zaczniemy od ciebie Michale. Powiedz nam z jakimi zachowaniami spotykasz się w szkole.
– Na ogół jest wszystko w porządku, ale zdarzają się też nieciekawe sytuacje.
– Co masz na myśli?
– Na przykład gdy chodziłem do podstawówki, pamiętam że koledzy często wyrzucali krzesła przez okna, pili alkohol z tyłu klasy lub niewłaściwie odnosili się do nauczycieli.
– No to jak tak było w podstawówce, to co jest teraz?
– Teraz w technikum już nie ma takich wybryków, teraz są inne sytuacje, na prawdę spotykam się z różnymi osobami...
– To znaczy?
– Znaczy wielu kolegów pali papierosy, wielu pije i nawet się tym chwali. Jeden z tego wiem co... to pali trawkę, czyli marihuanę, a jeden jest satanistą.
– No to masz naprawdę piękne towarzystwo... musisz się jednak wśród nich znaleźć, powiedz jak to zrobiłeś.
– Od razu, w pierwszym tygodniu znajomości, wyjaśniłem kolegom, ale także nauczycielom, kim jestem i jakie jest moje stanowisko w niektórych sprawach.
– No i jaka była reakcja?
– No, nie miałem problemów, ponieważ trafiłem akurat na bardzo tolerancyjną grupę.
– No, ale czy naprawdę nie pojawiały się jakieś takie sytuacje, które wystawiały ciebie na próbę?
– Owszem, pojawiały się. Często gdy kończyliśmy wcześniej zajęcia, koledzy często zapraszali mnie na piwo, czasami na większe picie i musiałem każdemu po kilka razy przypominać jednak kim jestem i dlaczego nie będę pił ani palił.
– I co, zrozumieli?
– Zrozumieli. Jeżeli się to wytłumaczy w odpowiedni sposób.
– To powiedz mi, pomimo młodego wieku, skąd u ciebie taka umiejętność zachowania się w trudnych sytuacjach.
– Od kiedy pamiętam, jak byłem mały, nasza mama zawsze dbała o to, żebyśmy z bratem, razem potrafili zachowywać się w takich sytuacjach. Na studium rodzinnym mieliśmy przedstawiane sytuacje jak byś się zachował, jakbyś zrobił to... i przygotowywaliśmy się na tego typu sytuacje. Również mama wpajała nam szacunek do innych – w ten sposób potrafiliśmy się odpowiednio zachować. Do dzisiaj pamiętam taki werset, mówiący że „język łagodny działa niczym lekarstwo”.
– Dobra pamięć... oby to stosować w życiu. Ale z tego co mówisz wynika, że z szacunkiem odnosisz się do tego, co miałeś wpojone...
– Taak, przyjąłem to bardzo dobrze...
– No, ale zawsze tak było?
– Pamiętam jak byłem mniejszy, że na studium czasami nie chciało mi się w ogóle siedzieć, słuchać, a tym bardziej myśleć – wolałem wtedy być gdzie indziej. Ale z perspektywy czasu, jak na to patrzę, to jednak bardzo dużo wyniosłem z tego studium i mogę powiedzieć jako chrześcijanin, że jestem jaki jestem.
– No, to obyś dalej taki pozostał. No, a teraz siostra Paulina – powiedz nam siostro z jakimi ty problemami spotykasz się w szkole.
– Na przykład w gimnazjum często byłam namawiana do tego, aby uciekać z lekcji lub chodzić na dyskoteki. Obecnie takim problemem jest przede wszystkim podpowiadanie lub pisanie innym osobom wypracowań. Jestem w miarę dobrą uczennicą i niektórzy uważają, że w ten sposób powinnam pomagać słabszym.
– Pojawiła się też taka sytuacja, że koleżanki coś ci proponowały, z tego co wiem.
– Tak, właśnie. Ciągle nalegały abym się z nimi zapisała na kursy Kung -Fu.
– No i powiedz mi co zrobiłaś.
– No, wyjaśniłam im moje stanowisko posługując się wersetami biblijnymi. Podałam też przykłady naszych braci, którzy oddali życie, bo nie chcieli się uczyć sztuki wojennej, a ja miałabym postąpić inaczej – o nie.
– A co pomaga ci właśnie tak reagować?
– Zawsze taką bardzo skuteczną pomocą okazuje się to, że od razu informuję kim jestem. Tak też było rok temu, gdy przyszłam do szkoły średniej.
– A mogłabyś nam coś bliżej opowiedzieć na ten temat?
– Jedną z pierwszych lekcji w nowej szkole była religia – obecność była obowiązkowa, więc wykorzystałam to aby powiedzieć kim jestem. Każdy przedstawiał się z jakiej jest parafii, a kiedy nastała moja kolej, wyjaśniłam, że należę do zboru Kraków Bronowice, jestem Świadkiem Boga Jehowy.
– No i jaka była reakcja – co z tego wynikło?
– No, byłam bardzo zaskoczona reakcją, ponieważ wielu osobom nasunęło się mnóstwo pytań, między innymi jak zapatrujemy się na dyskoteki, palenie, picie. Kiedy więc później pojawiły się tego typu sytuacje, miałam ułatwioną sprawę.
– No, ale na pewno przeciwstawienie się całej klasie nie jest takie łatwe. Powiedz co szczególnie służy ci pomocą w takich sytuacjach.
– Na pewno rady z książki „Pytania młodych ludzi”, którą studiowałam z mamą oraz takie ożywione dyskusje z moją przyjaciółką ze zboru, z którą też chodziłam do jednej klasy. Przekładałyśmy te rady na nasze życie, a kiedy pojawiły się jakieś problemy, przypominałyśmy sobie myśli z tej książki i starałyśmy się do nich zastosować.
– A możesz nam powiedzieć co myślisz na temat wszczepionych ci zasad?
– Taka szczera wymiana myśli z rodziną oraz studium wyrobiły moje sumienie i sprawiły, że wiele cennych myśli zapadło mi głęboko w pamięć i w serce. Teraz, kiedy sama w klasie bromie... bronię imienia bożego nie czuję się słaba. Wiem, że teraz mogę odpowiednio reagować, jeśli pojawią te... takiego sytu... takiego typu sytuacje, a poza tym zaszczepiona mi miłość, to szczególnie mnie wzmacnia i pokrzepia. Naprawdę jestem bardzo wdzięczna mojej kochanej cioci, jak również babci i mamie za to, że okazali mi taką pomoc.
– No cóż, z waszych wypowiedzi wynika, że sprawia wam radość stosowanie się do zasad biblijnych. Życzymy wam, abyście dalej potrafili w ten sposób kroczyć, przysparzając radości Jehowie, nam i swoim rodzicom.

(oklaski)

Jak mogliśmy przed chwilą usłyszeć, wiele młodych ludzi zostało dobrze przygotowanych do stawiania czoła różnym trudnościom. Ale czy to znaczy, drodzy, że już jesteście bezpieczni? Niee. Szatan wokół ścieżki prawości porozstawiał sieć takich dobrze zakamuflowanych pułapek. To na przykład takie... luksusowe zajazdy – one mamią takimi chwytliwymi reklamami typu: sława, kariera, pieniądze. A w zamian? Wydawałoby się niewiele: krótki postój albo niewielki objazd. Nie dajcie się jednak zwieść drodzy. Musicie zachowywać czujność – tego typu propozycje odwołują się do naszych pragnień, dlatego też werset 23, 4 rozdziału Księgi Przysłów mówi:

„Bardziej niż wszystkiego innego, czego należy pilnować, strzeż swego serca (tyle zacytowano)”

Tak... musicie strzec swojego serca, czyli swojego prawdziwego wnętrza. W tym celu, jak mówi werset 20 i 21:

„Zważaj na Słowo Boże, nakłoń ku Niemu ucha, nigdy nie trać Go z oczu”

Słowo Boże jest jak kompas, ono zawsze pokaże prawidłową drogę, pozwoli ci zachować zdrowie duchowe, pozwoli wam iść prawdziwą i dobrą drogą do życia wiecznego, pod jednym warunkiem: jeżeli okażecie mu posłuszeństwo. A co mówi ta księga? „Najlepszym sposobem na strzeżenie serca, jest przylgnięcie nim do dróg Jehowy i unikanie dróg bezbożnego świata”.

Posłuchajmy teraz wypowiedzi młodych osób, które mogą poświadczyć, bo przekonały się na sobie, że jest to prawdą.

– Siostra Anna Przecibirska, zbór Kraków Szkolne. Siostro Anno, powiedz czy ty naprawdę przekonałaś się że aby podejmować mądre decyzje, trzeba strzec swojego serca?
– Tak, od początku poważnie traktowałam zebrania, studium osobiste, służbę, ale odzywały się też inne uczucia. Myślałam sobie, że to dobrze, że nie wszyscy muszą być pionierami, ponieważ ja chciałam rozwijać się zawodowo, być może zrobić karierę, wspierać zbór inaczej.
– No to jak to się stało, że od półtora roku jesteś pionierem stałym?
– W trakcie studiów, w ramach stypendium, wyjechałam do Peruggi we Włoszech. Tam od razu nawiązałam kontakt ze zborem, do którego uczęszczałam cztery miesiące. Było tam w tym czasie 22 pionierów stałych i 20 pomocniczych...
– Chwile, chwile... a ilu było głosicieli?
– Ponad osiemdziesięciu...
– Czyli ponad połowę było pionierami?
– Tak, praktycznie wszyscy młodzi byli pionierami. Zaprzyjaźniłam się z nimi, chodziliśmy razem do służby. Tak szczególnie uderzyła mnie atmosfera panująca w tym zborze, bo wszyscy byli tacy radośni, energiczni, zadowoleni. No i po pewnym czasie zdałam sobie sprawę z tego, że to wynika z tego, że oni są pionierami. No i to był zwrot. Pod koniec pobytu w tym zborze, zaczęłam układać plany jak zostać pionierem stałym.
– No i jak widać dopięłaś swego.
– Tak. Po powrocie do kraju, miesiąc przed obroną pracy magisterskiej, podjęłam stałą służbę pionierską.
– No, a czy w trakcie pełnienia tej służby pojawiały się sytuacje, które wystawiały cię na próbę?
– No tak. Na przykład dwa miesiące po podjęciu służby, dostałam propozycję pracy w Genui, w głównej siedzibie firmy. No muszę przyznać, to była to kusząca propozycja, nawet rodzice nalegali żebym ją pozytywnie rozpatrzyła. No ale po przeanalizowaniu wszystkiego – zrezygnowałam. Wiedziałam też, że wtedy wiązałoby się to z przerwaniem służby pionierskiej, no ale miałam też inny ważny powód dla którego nie mogłam przyjąć tej oferty.
– No ale powiedz, nie żałujesz tej decyzji?
– Nie. Wszystko układa mi się bardzo pomyślnie – praca zawodowa, życie osobiste, no i jestem pionierką stałą. Wiem, że dobrze spędzam czas. Widzę też, że pomagam innym, sama się rozwijam, no i teraz wiem już, nie tylko z obserwacji, ale z własnego doświadczenia, że służba pionierska daje satysfakcję i radość.
– To dobrze, że się o tym przekonałaś droga siostro. Ale ze zboru Kraków Szkolne wywodzi się również brat Tomasz Wolczko. Bracie Tomaszu! Jeżeli dobrze wiem od kilku lat jesteś starszym, co roku przez miesiąc pełnisz pomocniczą służbę pionierską, 3 razy byłeś okresowym pracownikiem w domu Betel, a jednocześnie w tym samym czasie uczęszczałeś na studia prawnicze, które w tym roku ukończyłeś. Powiedz, jak udało ci się to wszystko godzić?
– Starałem się zachowywać czujność i równowagę. W okresie studiów w mniejszym stopniu zwracałem uwagę na sprawy związane z karierą zawodową. Zawsze moją uwagę zaprzątały kariera... zawsze moją uwagę zaprzątały służba i praca w zborze... nie kariera.
– Rozumiem... a czy zawsze ci się to udawało? Powiedz...
– W zasadzie tak, chociaż pamiętam taki okres, przez półtora roku pracowałem w pewnej poradni prawnej – to była ciekawa i absorbująca praca. Muszę powiedzieć, że nawet w pewnym sensie ucierpiały na tym moje studia... Nie doszło nigdy do tego żebym przez tą pracę na przykład opuścił jakieś zebranie, czy zaniedbał jakieś obowiązki teokratyczne, ale zrozumiałem bardzo szybko, że nie da ciągnąć się wielu rzeczy jednocześnie.
– No i co zrobiłeś wtedy?
– Trzeba było się na coś zdecydować, dlatego podjąłem decyzję i zrezygnowałem z tej pracy. I przekonałem się, że praktykowanie tego zawodu jest bardzo ciekawe ale też wypala, to znaczy... bardzo wiele zabiera, a tak naprawdę niewiele daje w zamian. To jest bardzo absorbująca praca, ale i tak nie jesteśmy w stanie, niezależnie od naszych wysiłków, poprawić czy zmienić tego świata. A służba w zborze, chociaż też nie zawsze jest łatwa, ale dużo więcej daje, mniej zabierając. I też o tym się przekonałem – tego też doświadczyłem.
– No ale w tym roku skończyłeś studia. Jakie plany na przyszłość?
– Zastanawiałem się jakiś czas nad tym i zdałem sobie sprawę, że jeżeli w tej chwili nie zaangażuje się jeszcze bardziej w sprawy duchowe, to później już będzie za późno, bo zawsze znajdzie się jakaś przeszkoda, jakiś powód, który mnie przed tym powstrzyma. Dlatego planowałem podjęcie służby stałej służby pionierskiej. Złożyłem nawet wniosek na kurs usługiwania, ale sprawy potoczyły się inaczej.
– Co masz na myśli? Co się stało?
– Zostałem zaproszony do pracy w Betel w Biurze Oddziału.
– No, z tego co wiem to jesteś tam już miesiąc, to powiedz nam jakie wrażenia z tego początkowego okresu w domu Betel?
– To jest krótki okres, ale Biuro Oddziału Betel – dom Betel to jest fascynujące miejsce, miejsce jedyne w swoim rodzaju, gdzie można się wiele nauczyć, dużo poznać, wiele dowiedzieć. Też doświadczyłem tego, przekonałem się, że ze względu na charakter pracy i obowiązków jakie tam są, można bardzo dobrze poznać siebie: swoje wady i swoje zalety i można nad nimi pracować. Sam tego doświadczyłem i mam nadzieję, że praca... służba tam dla Jehowy pomoże mi pracować nad swoimi przymiotami duchowymi, rozwijać się i robić dalsze postępy.
– No, my też myślimy, że naprawdę dużo na tym zyskasz.

- Jest z nami również siostra Magdalena Baran ze zboru Kraków Urocze. Siostro Magdaleno! Z tego co wiem, ty też byłaś wychowywana w prawdzie, w wieku 16 lat przyjęłaś chrzest, potem przez cztery lata pełniłaś pomocniczą służbę pionierską stałą, a obecnie od półtora roku jesteś już pionierką stałą. Powiedz nam, co pozwala ci pomimo młodego wieku, no chodzić ciągle tą ścieżką prawości?
– Przede wszystkim zawsze lubiłam czytać Biblię, oparte na niej publikacje, szczególnie pociągały mnie życiorysy misjonarzy, pionierów specjalnych. Starałam się też regularnie podejmować pomocniczą służbę pionierską i tak już od końca podstawówki zaczęłam wyjeżdżać co roku na ośrodki pionierskie. Tam nauczyłam się posługiwać Biblią, to też sprawiało mi taką naprawdę wielką radość. No i myślę, że służba pionierska to jest naprawdę to co jest potrzebne młodej osobie. Mnie samą ona uczy systematyczności, nadaje głębszy sens życiu, no a przede wszystkim jest ochroną.
– Ochroną? Co masz na myśli?
– No tak. Dotyczy to na przykład towarzystwa. Ja na uczelni miałam bardzo sympatyczne osoby. Spotykali się po zajęciach, szli do kina, do akademika, na imprezy. Czasami bardzo trudno było odmówić. Pamiętam taką sytuację: przyjechał zespół z Ukrainy, zorganizowano spotkanie dla studentów w klubie. Miałam wielką ochotę, żeby tam iść.
– No i co? Poszłaś?
– To był tydzień obsługi. Właśnie we środę, właśnie o 19:00, spotkanie z pionierami. Wiadomo – nie poszłam.
– No ale powiedz tak szczerze – nie było ci żal?
– Na początku było (śmiech), potem okazało się jednak, że na tym spotkaniu ze studentami wcale nie było tak dobrze – wiele osób nadużywało alkoholu, a ja ze spotkania pionierskiego bardzo wiele wyniosłam, bardzo się tam zbudowałam.
– Czyli rzeczywiście – spotkanie okazało się ochroną...
– Tak. Muszę też powiedzieć, że jeżeli chodzi o moje koleżanki – one miały wiele... takich problemów jak poukładać sobie życie, już po studiach, chciały zrobić karierę. Część z nich myślała o tym żeby wyjechać na zachód - ja nie miałam takich problemów.
– No a dlaczego nie miałaś takich problemów?
– Kiedy szłam na filologię ukraińską miałam już cel – chciałam poznać kraj, ludzi, język po to żeby tam jechać i pełnić służbę pionierską.
– No to chyba uda ci się to niedługo zrealizować – skończyłaś studia.
– Bardzo bym tego chciała, ale ze względu na warunki jakie panują na Ukrainie, sytuacje też, Biuro Oddziału nieco zmieniło warunki dotyczące wysyłania tam pionierów, dlatego będę musiała nieco poczekać.
– No a co planujesz w związku z tym?
– Od teraz szukam pracy - takiej, która pozwoli mi się utrzymać, ale która też pozwoli mi pełnić dalej służbę pionierską.
– No cóż, obyś znalazła pracę, ale przede wszystkim aby udało ci się osiągnąć cel do którego tak wytrwale zmierzasz. Jest z nami również brat Grzegorz Adamek – do niedawna członek zboru Kraków Śródmieście. Bracie Grzegorzu! Należysz do młodych, którzy również swą przyszłość związali ze służeniem Jehowie. Od sześciu lat jesteś sługą pomocniczym, od czterech i pół roku pionierem stałym, no a pół roku temu ukończyłeś kurs usługiwania. Powiedz nam – jak do tego doszło?
– Od 10 roku życia byłem wychowywany w prawdzie, a mając 16 lat przyjąłem chrzest.
– No i już wtedy miałeś takie cele?
– Chciałem służyć Jehowie, ale w tym wieku jeszcze nie miałem sprecyzowanych planów życiowych. Skończyłem liceum, potem dostałem się na studia, ale nie myślałem o tym, co będzie za 5 lat gdy je skończę.
– Co się stało, że zostałeś pionierem, a potem ukończyłeś kurs usługiwania?
– Było to na zgromadzeniu obwodowym, na przerwie podszedłem do stolika służby pionierskiej. Był tam akurat brat z mojego zboru, który zapytał do jakiej służby chciałbym wniosek. Zażartowałem, że do specjalnej. Słyszałem o czymś takim, że jest taka służba, ale nie wiedziałem z czym się to wiąże. Wtedy zaczął mnie zachęcać do tego abym poszedł na kurs usługiwania, może potem zostanę właśnie pionierem specjalnym, gdzieś wyjadę na teren... i myślę, że to był ten przełom. Od tego czasu bardzo pielęgnowałem to pragnienie.
– I czy w tym czasie podjąłeś służbę pionierską?
– Było to jakieś 3 miesiące później – wtedy wypełniłem wniosek do pomocniczej służby pionierskiej, a jakiś rok później do stałej służby.
– No ale chodziłeś na studia. Czy to nie zmieniło twojego zapatrywania na kurs?
– Pojawiały się różne propozycje czy możliwości. Już podczas studiów, a także po ich skończeniu – na przykład praca – nawet naukowa na uczelni, czy jakaś inna praca. No ale w ten sposób nie mógłbym zrealizować celów, które sobie wcześniej wytyczyłem, dlatego zaraz po skończeniu studiów, w czerwcu – rok temu, wypełniłem wniosek na kurs usługiwania, a miesiąc później zostałem na ten kurs zaproszony.
– No to powiedz gdzie teraz przebywasz i co robisz?
– Na zakończeniu kursu usługiwania dostałem przydział do zboru Modlin, to jest koło Warszawy, mam przywilej tam pełnić stałą służbę pionierską, jestem sługą zborowego studium książki i pełnię obowiązki nadzorcy szkoły teokratycznej.
– A jak oceniasz dzisiaj tą decyzję?
– Myślę, że lepiej zrobić nie mogłem. To kształcenie, które Jehowa zapewnia, przynosi zawsze najlepsze korzyści, nieporównywalne z żadnym innym wykształceniem. To, co na kursie się nauczyłem: te zasady biblijne i rady teokr... teokracji, organizacji również, zawsze wychodzą na dobre. Myślę, że dzięki temu jeszcze lepiej mogę wywiązywać się z zadań teokratycznych i pomagać braciom, a to daje naprawdę wielką radość. Gdybym drugi raz mógł swoim życiem pokierować, to pewnie zrobiłbym to samo.
– Cóż kochani, jak wynika z waszych słów służenie Jehowie naprawdę sprawia wam radość. Oby więc ta radość, która wypływa z umiejętności podejmowania mądrych, rozsądnych, opartych na Biblii decyzjach, towarzyszyła wam już przez resztę waszego życia – tego naprawdę życzymy nie tylko wam, ale wszystkim młodym obecnym tu na tym zgromadzeniu.

(oklaski)

Jak wynika, drodzy młodzi, z analizy Księgi Przysłów oraz wypowiedzi wszystkich zaproszonych tutaj młodych osób – „chodzenie ścieżkami prawości naprawdę sprawia radość”, a dodatkowo jest ochroną... Zachęcamy więc wszystkich obecnych tu młodych ludzi: „Dalej kroczcie ścieżką Jehowy!”. Możecie być pewni – nasz niebiański Ojciec pomoże wam usunąć wszelkie przeszkody, które mogą pojawić się na tej drodze. Zawsze pod tym względem możecie liczyć również na pomoc bogobojnych rodziców i wszystkich dojrzałych chrześcijan. Zapamiętajcie jednak – to wy sami, codziennie, musicie dokładać wszelkich starań, żeby „chodzić ścieżką prawości”, ale jeżeli będziecie tak robić – Jehowa na pewno pobłogosławi wasze wysiłki.

(oklaski)


Opublikowano na Brooklyn Spółka Bez Odpowiedzialności, marzec 2005