Strona główna / WTS i media / Batalia o życie...

Tematyczny spis wszystkich artykułów


Przedstawiamy Czytelnikom opis gorzowskiego przypadku, w którym krew uratowała życie 15-letniemu chłopcu. Gorzowski szpital i jego personel pokazali wyraźnie, iż nie tylko znają swoją powinność, lecz potrafią dać stanowczy opór fanatyzmowi Świadków Jehowy. Okazuje się, że próba ratowania życia dzieciom świadków, to już nie tylko proste wypełnianie prawa, to po prostu batalia, batalia o każdą godzinę, o każde dziecko. Gorzowski szpital wyszedł z tej rundy zwycięsko i przekonani jesteśmy, iż przypadek ten pozwolił personelowi zdobyć doświadczenie i w razie kolej potrzeby, lekarze stanowczo staną po stronie życia.

Artykuł jest tłumaczeniem artykułu z http://www.warsawvoice.pl/v408/Soc00.html, który okazał się w 1996 roku  (tytuł został zmieniony)

 

Batalia o życie w Gorzowie Wielkopolskim

Artur Boratczuk, Aleksandra Pezda

tłumaczenie: Jan Lewandowski

 

Lekarze w Gorzowie Wlkp. przetoczyli krew chłopakowi, który przeżył upadek z 11 piętrowego budynku, chociaż jego rodzicie nie zgadzali się na transfuzję. Rodzice są Świadkami Jehowy, którzy sprzeciwiali się transfuzji z pobudek religijnych.

20 lipca Łukasz wykonał skok długości 1, 3 metra, skacząc z dachu jednego budynku na dach,

sąsiadującego z nim, 11 piętrowego budynku na ulicy Sułkowskiego w Gorzowie. Gdy chciał powtórzyć swój wyczyn, żeby zaimponować kolegom, potknął się o przewód świetlny, po czym runął 30 metrów w dół na kępy trawy i rosnące poniżej krzaki .

"To najgłupsza rzecz jaką on kiedykolwiek zrobił" - powiedziała jego matka, Urszula Szeliga. "Ale Bóg chronił go. Nie stracił przytomności i nawet prosił ludzi żeby podali mu coś do picia". 

"Był w stanie ciężkim" mówi Piotr Gajewski, kierownik jednostki chirurgii dziecięcej w Gorzowskim Szpitalu Rejonowym. Łukasza przywieziono do szpitala ze złamaną prawą ręką, ranami kolana, licznymi pęknięciami miednicy i krwiakami na żołądku. Został natychmiast operowany. Następnej nocy jego stan znacznie się pogorszył. Poziom hemoglobiny w jego organizmie spadł, powodując niedobór tlenu, i w tym momencie transfuzja była już konieczna.

Zarówno Łukasz jak i jego rodzice zaprotestowali przeciw transfuzji, ponieważ ich religia nie zezwala na to. "Ratujcie mu życie, lecz nie przetaczajcie mu krwi", mówiła jego matka. Rodzicie Łukasza sugerowali, aby przygotować do użycia składniki uzyskane z krwi, ale lekarze mieli coraz mniej czasu.

W poniedziałek, 22 lipca, Sąd Rodzinny w Gorzowie zadecydował, że Szeligowie nie mają prawa zakazać lekarzom transfuzji krwi dla ich syna. Podstawa prawna dla tej decyzji została zaczerpnięta z Artykułu 109 Prawa Opiekuńczo Rodzinnego, które zezwala na ograniczenie praw rodzicielskich jeśli dobro dziecka jest zagrożone.

Łukasz był pod wpływem środków znieczulających, więc nie wiedział, że udzielono mu transfuzji. Jego rodzice mówią: "Dla nas, prawo Boże stoi wyżej niż prawo stanowione przez człowieka. Nasze przekonania zostały naruszone, a nasze głosy zlekceważone".

Oboje z rodziców są zdeklarowanymi członkami jednego z dziesięciu gorzowskich zborów. Ojciec Łukasza został wychowany w rodzinie Świadków Jehowy. Matka chłopca została ochrzczona ponad 12 lat temu, a Łukasz odziedziczył tę wiarę po rodzicach.

Świadkowie Jehowy na poparcie swego stanowczego zakazu na przyjmowanie krwi przytaczają fragment księgi Kapłańskiej, w której czytamy:

"Jeśli ktokolwiek.... spożyje jakąkolwiek krew, wyłączę go spośród jego ludu". Tym samym, traktują oni krew jako świętość i nie przyjmują jej w jakiejkolwiek formie, czy to w pożywieniu, czy przez transfuzję. Publikacje Świadków Jehowy zawierają relacje nie polskich dzieci, których odmowa przyjęcia krwi w sytuacjach krytycznych została uznana przez sądy.  Wedle tychże publikacji, niektóre z tych dzieci zmarły.

"Życie ciała jest we krwi", mówi jeden z członków zboru Łukasza, cytując przy tym Stary Testament. "Gwałt na czyimś sumieniu stanowi większe niebezpieczeństwo niż utrata czyjegoś życia. Jeśli chodzi o nasze zdanie to Słowo Boże ma wyższość nad diagnozami lekarzy. Bóg wie co jest najlepsze dla każdego".

"Musieliśmy przetoczyć mu krew", powiedział Gajewski. "To była ciężka chwila dla całego personelu. Podjęliśmy tę decyzję w obecności policji i protestujących Świadków Jehowy". Gajewski jest przekonany, że w ten sposób przestrzegał etyki medycznej, która nakazuje lekarzom "chronić ludzkie życie i zdrowie".

We czwartek, 25 lipca, Łukasz był operowany drugi raz i jego stan polepsza się z dnia na dzień.  "W obecnym czasie oczekujemy na specjalistę, który oceni czy transfuzja była konieczna żeby ratować życie chłopca", powiedział Robert Augustyn, zastępca prokuratora okręgowego w Gorzowie. "W tym samym czasie prowadzone jest śledztwo policyjne aby pomóc w ustaleniu, czy rodzice Łukasza i inni Świadkowie Jehowy przez swe zachowanie nie utrudniali lekarzom szpitala w ratowaniu życia chłopca. Jeśli w trakcie śledztwa znajdą się wystarczające dowody na to wskazujące, zostaną przeciw nim podjęte stosowne kroki".

Szeligowie nie chcą podważać praktyki medycznej, jednak nie wykluczają, że sprawę skierują do Trybunału Europejskiego. Kontrargumentują oni, że zostały w tym przypadku naruszone prawa człowieka. a prawa religijne zostały ograniczone. Uczynią tak gdy okaże się, że prokurator potraktuje ich zachowanie jako przestępstwo, kierując sprawę  na wokandę.


Artur Boratczuk, Aleksandra Pezda (1996)