21 września 2004 roku Sąd Najwyższy w Fall River
zapoznał się z powodami oddalenia pozwu cywilnego dotyczącego
molestowania dziecka wniesionemu przeciwko Strażnicy. Adwokat
Joseph Desmond (z ramienia ŚJ) powoływał się na kwestię rozdziału
kościoła od państwa, jak również oświadczył, że Watchtower Bible &
Tract Society nie ma żadnej kontroli nad zborami Attleboro i
Seekonk. Stwierdził on także, że jest to problem wewnątrzrodzinny,
gdyż ofiara została poszkodowana przez ojczyma, oraz kuzynów,
przybranych wujów i przyrodnich sióstr biologicznego ojca.
Oryginał:
http://www.silentlambs.org/newsletter/NewsLetterItem.cfm?SendoutID=294
an
Desmond oznajmił także, że zbór nie miał żadnej świadomości o
seksualnych dewiacjach Ralpha Heroux, a on sam już wcześniej
przyznał się do wszystkiego podczas sprawy karnej. Było to
niezwykle kuriozalne oświadczenie, ponieważ Jane Doe była w
posiadaniu drugiego listu z Bristol County District Attorney's
Office, że jej nazwisko figuruje na liście ofiar poszkodowanych
przez zbory Seeknok i Attleboro. Kiedy Jane Doe po raz drugi
pozwała zbór w Seekonk i przesłuchiwano starszego Josepha Azevdo,
zapytano go: "Jak zamierzacie chronić inne dzieci przed tym
mężczyzną?" Starszy Azevdo stwierdził: "Ze swej strony nie
zrobiliśmy nic, żeby powiadomić o tym odpowiednie władze". Czy oni
naprawdę myśleli, że sędzia nie będzie tego znał?
Adwokat ofiar Stephen Born przyniósł kopie Strażnic i Przebudźcie
się! i pokazał sędziemu, że na stronie 2 widnieje wzmianka, iż te
czasopisma są opublikowane przez Watchtower Bible & Tract Society.
Jego firma prawnicza zatrudnia też w swoim biurze prawnika
zajmującego się nieruchomościami, który jest w stanie przedstawić
hipotekę, z której wynika, że właścicielem nieruchomości jest
Watchtower Bible & Tract Society. Adwokat Born przedstawił również
argumenty, że to nie był rodzinny problem, ale problem Świadków
Jehowy. Zrelacjonował sędziemu, jak to po raz pierwszy Jane Doe
powiedziała starszym, swojej ciotce i innym, którzy byli skłonni
ją wysłuchać, o Ralphie Heroux i o tym, co zrobił on ofierze.
Ofiara usłyszała od starszych, że już zrobiła wszystko co mogła w
tej sprawie zrobić oraz, że teraz starsi muszą przesłuchać
molestującego ją ojczyma. To było kilka lat wcześniej zanim matka
Jane Doe zapoznała i poślubiła Ralpha, który został jej drugim
mężem, jednak z powodu zmowy milczenia nigdy jej przed nim nie
ostrzegli, a nie był to jedyny przypadek molestowania w przypadku
Jane Doe, gdyż nadużyć na niej dopuścił się na niej także kuzyn, o
którym zgłosiła ona także podczas pierwszej sprawy. Sędzia
zarządził dodatkowe konsultacje i odroczył sprawę do 27 września
2004 roku, odnawiając do tego czasu wszelkich komentarzy.
prawa
ta została wznowiona i w proces zostało także włączone Watchtower
Bible & Tract Society w Nowym Jorku i Pennsylwanii! Przez 25
lat ten przypadek był utajniany. Działo się tak dlatego, że
dopiero w roku 2002 zmieniły się przepisy stanowe stanu
Massachusetts stwierdzające, że jeśli przedstawiciele kościoła
wiedzą o jakimś faktycznym nadużyciu, są zobowiązani zawiadomić o
tym władze. I tylko na podstawie nowego prawa stanowego starsi
zostali zmuszeni do ujawnienia seksualnych nadużyć na wielu
dzieciach.
Obecnie Heroux ma za sobą rok więzienia, a na następne dwa lata
miał zasądzony areszt domowy z elektroniczną bransoletką, wyrok w
zawieszeniu, dozór kuratora i zwolnienie warunkowe. Wyszło to na
jaw później, gdy Heroux niedawno został wypuszczony z więzienia, a
starsi z jego nowego zboru chcieli podjąć studium biblijne z nim
wspólnie z pewna kobietą i jej dwoma małymi dziećmi.
Czy Strażnica w taki sposób chce wygrywać procesy cywilne w
kwestii molestowania dzieci?
Najprawdopodobniej zarówno ten, jak i wiele innych procesów
cywilnych stworzą na przyszłość prawne precedensy, które zapewnią
zadośćuczynienie ofiarom skrzywdzonych obecną polityką Strażnicy
odnośnie nadużyć i sprawi, że Ciało Kierownicze w niedalekiej
przyszłości zapłaci sporą karę za zranione dzieci.
Z ''bushmeńskiego''
na nasze (18.11.2004, pisownia oryginalna):
Szanowny Iszbin-ie.Zajrzałem tu raczej przypadkowo,przeczytałem
pierwszy artykuł z newsów:"Strażnica pociągnięta przed oblicze
sądu".Niestety,po porównaniu z dołączonym
oryginałem,stwierdziłem,że w tłumaczeniu jest wiele błędów.Jane
Doe to nie imię i nazwisko ofiary,ale odpowiednik polskiego
NN,czyli "dane nieznane" lub,jak w tym przypadku,utajnione,ze
względu na dobro nieletniej.Numeracja Jane Doe 1,Jane Doe 2
wskazuje,że były dwie ofiary płci żeńskiej.Kuzyn,występujący jako
John Doe 1 (to oczywiście też kryptonim),to nie sprawca,ale ofiara
molestowania.Sprawca był tylko jeden,ojczym Jane Doe 2,przyrodni
wuj Johna Doe 1 i biologiczny ojciec Jane Doe 1,która była
przyrodnią siostrą Jane Doe 2.Uff!Układy rodzinne zawikłane,ale
jak się coś tłumaczy,to najpierw trzeba to rozumieć.Jest jeszcze
kilka błędów,których już nie wymienię.A sama idea strony
interesująca.Pozdrawiam. ''Belfer'' (Wpis do Księgi Gości nr 24)
Opublikowano na Brooklyn Sp.B.O., październik 2004