Kwestia zmartwychwstania to jedna z podstawowych nauk Pisma Świętego
(Hebrajczyków 6:1,2). Nic zatem dziwnego, że Świadkowie Jehowy
poświęcali zawsze temu zagadnieniu sporo miejsca w swojej
literaturze. I tak jak w wielu innych sprawach, także tematyka
zmartwychwstania często stawała się przedmiotem mnóstwa spekulacji
Towarzystwa Strażnica i jego Ciała Kierowniczego.
''Łukasz''
O ile co do
samej formy, czy sposobu zmartwychwstania niebiańskiego ŚJ mają dość
solidny materiał biblijny na poparcie swoich nauk, o tyle
kontrowersje wzbudza zawsze ilość tych osób oraz daty, jakie się
temu wydarzeniu przypisuje. Analizując sobie materiały związane z
tym tematem pod kątem Pamiątki natknąłem się na szokującą zmianę
światła, jakie spłynęło ostatnio przez „kanał” na Organizację. Nie
wiem, w jakim stopniu sami ŚJ spostrzegli tą zmianę, ale niesie ona
ze sobą dalekosiężne skutki.
Sprawa nie jest
świeża, bo już rok temu dyskutowałem o tym z kilkoma osobami, co
zaowocowało nawet skromnym artykulikiem na Brooklynie (http://warsaw.com.pl/brooklyn/blyslonowe.htm),
a Iszbin wykonał w tej sprawie nawet telefon do Nadarzyna. Widocznie rzecznik Nadarzyna przez cały rok nie miał czasu wykonać
faksu do Brooklynu w tej sprawie, ani też żadnej możliwości
sprawdzenia czy nie zaszło przekłamanie w Dziale Tłumaczeń.
No, ale minął
rok i sami przekonujemy się, że jednak „nowe światło” zaświeciło, i
że do żadnego przekłamania w tłumaczeniu nie doszło.
Co zatem nowego
zaserwowało Świadkom Jehowy na „duchowy stół” Ciało Kierownicze?
Nie zmieniła
się wersja promowana przez WTS, iż do nieba idzie wyłącznie 144,000.
Chociaż do roku 1935 Strażnica (a konkretnie Russell i jego następca
Rutherford) nauczała, że w niebie znajdą się dwie klasy zbawionych
chrześcijan, to od tegoż roku sprawa uległa zmianie. CK tak to
wyjaśnia:
Z czasem organizacja Jehowy zaczęła
skupiać uwagę na kimś jeszcze oprócz namaszczonych naśladowców
Chrystusa. Ważne wydarzenia w tym względzie rozegrały się w połowie
lat trzydziestych ubiegłego wieku. Wcześniej słudzy Boży uważali,
że „wielka rzesza” z Księgi Objawienia 7:9 jest drugorzędną klasą
niebiańską, która będzie przebywać w niebie razem z gronem 144,000
zmartwychwstałych pomazańców – niczym druhny czy towarzyszki
oblubienicy Chrystusa (Psalm 45:14,15; Objawienie 7:4; 21:2,9). Ale
31 maja 1935 roku w przemówieniu wygłoszonym na zjeździe
Świadków Jehowy w Waszyngtonie w USA wyjaśniono na podstawie
Biblii, iż „wielka rzesza” („lud wielki”, Biblia gdańska)
to „drugie owce” żyjące w czasie końca (Jana 10:16). Po owym
zgromadzeniu część osób, które uprzednio spożywały emblematy na
Pamiątce, przestała to robić, ponieważ zrozumiała, że ma nadzieję
ziemską, a nie niebiańską. (Strażnica z 15 lutego
2003, s.19)
Ciekawe jest
tutaj stwierdzenie „wyjaśniono na podstawie Biblii”. Przecież
dotychczasowe wyjaśnienie tej doktryny także opierało się na Biblii,
a przez blisko 60 lat ówcześni Świadkowie Jehowy nie widzieli
niczego niebiblijnego w takim tłumaczeniu Objawienia 7:9. No, ale
przyjmijmy, że na Sędziego Rutherforda faktycznie spłynęło „nowe
światło” i dzięki temu ŚJ lepiej rozumieją ten fragment Pisma
Świętego. Niemniej, jeśli faktycznie tak jest, to skąd w Organizacji
takie totalne zamieszanie w kwestii zrozumienia miejsca przebywania
„wielkiej rzeszy”? Na którym dziedzińcu i w którym miejscu duchowej
świątyni Jehowy stoi owa „rzesza” – hieron czy naos?
Tu zdanie biblistów z Brooklynu zdania są podzielone i co kilka lat
ulegają modyfikacjom. (Więcej szczegółów znajdziesz tutaj -
http://warsaw.com.pl/brooklyn/wielkarze2.htm).
Jakkolwiek by
na to nie patrzeć, CK podtrzymuje nadal swoją naukę o wyłączności
144,000 pomazańców na miejsca w niebie. Według Strażnicy istnieją
jakieś „niepodważalne”, a zarazem tajemnicze (bo nikt oprócz CK ich
nie widział, ani o nich nie słyszał) dowody, że kompletowanie tego
grona jest już ukończone.
Do tego dzieła zgromadzania nawiązuje
proroctwo Izajasza: „Pójdą narody do twego światła, a królowie - do
blasku twej jasności” (Izajasza 60:3). O jakich „królów” chodzi? O
pozostałych z grona 144000, którzy razem z Jezusem Chrystusem
są dziedzicami niebiańskiego królestwa i przewodzą w dziele
świadczenia (Rzymian 8:17; Objawienie 12:17; 14:1). Dziś żyje na
ziemi zaledwie kilka tysięcy członków namaszczonego ostatka.
(Strażnica z 1 stycznia 2000, s.12)
Biblia oznajmia, że do niebiańskiego
życia w charakterze stworzeń duchowych zmartwychwstanie tylko
ograniczona liczba wiernych chrześcijan - 144000.
(...) Bóg zaczął zgromadzać grono 144000 prawie 2000 lat temu, po
ofiarowaniu na okup Jezusa Chrystusa; dowody wskazują, że jest
już ono skompletowane. (Strażnica z 1 października
2000, s.6)
Przed rokiem 1935 coraz więcej tych,
którzy pozytywnie zareagowali na orędzie biblijne i gorliwie
uczestniczyli w dziele głoszenia dobrej nowiny, poważnie myślało o
życiu wiecznym na rajskiej ziemi. Osoby te nie pragnęły iść do
nieba, ponieważ Bóg nie wszczepił im takiej nadziei. Okoliczność, że
identyfikowały się z wielką rzeszą drugich owiec, wskazuje, iż do
roku 1935 zgromadzanie grona 144000 namaszczonych chrześcijan
zostało w zasadzie zakończone. (Strażnica z 15
maja 2001, s.15)
Na tej
podbudowie łatwiej będzie nam ocenić powagę zmian, jakie cichaczem
zaserwowało swoim współbraciom Ciało Kierownicze. Zbadajmy dostępne
w literaturze Towarzystwa Strażnica materiały, i przyjrzyjmy się
„dowodom”, na jakie bez końca powołuje się „niewolnik”.
STARE
ŚWIATŁO:
Jesteśmy święcie przekonani,
że Chrystus jako „pierwocina” zmartwychwstania, a teraz już
wyniesiony na tron po prawicy Bożej w niebiosach, do końca
urzeczywistni chwalebne zamierzenie Jehowy co do Królestwa. (...)
Strażnica już od dawna wyraża pogląd, że zmartwychwstanie
tych chrześcijan namaszczonych duchem rozpoczęło się w roku 1918.
(Strażnica nr 5 z 1987, s.11)
Z wyjaśnienia tego oraz wszelkich
dostępnych dowodów wynika, że wierni pomazańcy, którzy pomarli, od
roku 1918 dostępują zmartwychwstania i zajmują przyobiecane im
miejsca w niebiańskim sanktuarium. (Strażnica z 1
lutego1989, s.12)
Wszystkie dowody wskazują na to, że owo
zmartwychwstanie niebiańskie, rozpoczęło się w roku 1918
- tuż po tym, jak Jezus w roku 1914 objął tron i we wstępnej fazie
swej królewskiej, zwycięskiej szarży oczyścił niebiosa z Szatana i
demonów. (Wspaniały finał Objawienia bliski! s.103)
Chrystus został wskrzeszony w roku 33 n.e.
Jednakże jego namaszczeni naśladowcy – „ci, którzy należą do
Chrystusa” - musieli czekać, aż rozpocznie się jego obecność w roli
Króla, co według proroctw biblijnych nastąpiło w roku 1914. (...)
Nie wszyscy pomazańcy śpią w grobach, czekając na zmartwychwstanie.
Ci, którzy umierają w czasie obecności Chrystusa, doznają
natychmiastowej przemiany. (Strażnica z 1 lipca
1998, s.17)
Jak widać,
Jehowa udostępnił Ciału Kierowniczemu „mnóstwo dowodów” na to, że
zmartwychwstanie do życia w niebie rozpoczęło się w roku 1918 (tak
jakoś na wiosnę) i od tej pory każdy „pomazaniec” związany z
Towarzystwem Strażnica w chwili śmierci doznawał natychmiastowej
przemiany i udawał się do nieba, żeby zasiąść na swoim tronie jako
współkról i współkapłan Jezusa w rządzie Królestwa Bożego.
Ponieważ dane
dotyczące ilości żyjących w roku 2002 pomazańców podawały, że było
ich 8,760, więc odejmując tą cyfrę od ogólnej liczby pomazańców
(czyli 144,000) wychodzi nam, że do roku 2002 w niebie zasiadało
już 135,240 namaszczonych Świadków Jehowy. Całkiem spora liczba.
Czekali oni już tam tylko na swoich pozostałych współbraci, by po
skompletowaniu całego grona na rozkaz Jezusa roznieść ten system
rzeczy w perzynę.
Ale Jehowa
zmienił zdanie, co niezwłocznie wyjaśnił swoim ziemskim sługom za
pośrednictwem Strażnicy, periodyku cieszącego się Jego
osobistym błogosławieństwem.
NOWE
ŚWIATŁO:
Jak długo grono chrześcijańskich
pomazańców miało obchodzić Pamiątkę śmierci Chrystusa? „Aż on
przybędzie” - napisał Paweł, najwidoczniej wskazując, że potrwa to
do chwili, gdy Jezus podczas swej „obecności” przybędzie, by
wskrzesić swych namaszczonych naśladowców do życia w niebie (1
Tesaloniczan 4:14-17). (Strażnica z 15 lutego 2003,
s.13)
Pomazańcy mieli obchodzić rocznicę śmierci
Jezusa „aż on przybędzie”. Miało to trwać do chwili, gdy Jezus
podczas swej „obecności” przybędzie, by wskrzesić namaszczonych
naśladowców do życia w niebie (1 Tesaloniczan 4:14-17). (Strażnica
z 15 marca 2004, s.7)
WNIOSKI:
Od lutego 2003
roku Ciało Kierownicze dyskretnie i niemal niedostrzegalnie dla
swoich członków wprowadza zmianę poglądów na doktrynę o niebiańskim
zmartwychwstaniu. To, na co wskazywały „wszystkie dowody” nagle
stanęło pod znakiem zapytania. Co więcej, bez zbędnych wyjaśnień i
ceregieli Strażnica poinformowała swoich czytelników, że
zmartwychwstanie do nieba to sprawa bliżej nieokreślonej
przyszłości.
Możemy się
zapewne spodziewać, że swoim starym zwyczajem Ciało Kierownicze
znowu całą winę zwali na niezdecydowanych Jehowę i Jezusa, którzy w
niewytłumaczalny sposób zmieniają jasną i przejrzystą dotąd
wykładnię Pisma na coś innego, ale zdecydowanie lepszego.
Po pierwsze, skoro
trzeba dbać o „jedność”, dojrzały chrześcijanin musi być zjednoczony
i całkowicie zgodny ze swymi współwyznawcami w kwestiach wiary i
wiedzy. Jeśli chodzi o zrozumienie Biblii, nie będzie krzewił
osobistych opinii czy poglądów ani się przy nich upierał. Wprost
przeciwnie, odniesie się z bezgranicznym zaufaniem do prawdy
objawionej przez Jehowę Boga za pośrednictwem Jego Syna, Jezusa
Chrystusa, oraz „niewolnika wiernego i roztropnego”.
Regularnie korzystając z pokarmu duchowego, dostarczanego „we
właściwym czasie” na łamach chrześcijańskich publikacji oraz na
zebraniach i większych zgromadzeniach, przyczynimy się do ‘jedności
w wierze i poznaniu’ z naszymi współwyznawcami (Mateusza 24:45).
(Strażnica z 1
sierpnia 2001, s.14)
Warto też
prześledzić materiał ze Strażnicy z 15 maja 1995 roku „Strugi
światła – wielkie i małe”, gdzie powołano się na około 30 z kilkuset
tzw. „jaśniejszych świateł” i już wiemy, że za każdą zmianą poglądów
WTS osobiście stoi sam Jehowa Bóg. Schemat ten nie zmienił się, o
czym świadczy zacytowany materiał.
W świetle
powyższych cytatów ze Strażnic z lat 2003-2004 jeśli
namaszczeni Świadkowie Jehowy nadal obchodzą Pamiątkę śmierci
Chrystusa, to jego „przybycie” jeszcze nie nastąpiło. Strażnica
odwołuje się tu do cytatu z 1 Koryntian 11:26: "Ilekroć jecie ten
chleb i pijecie ten kielich, obwieszczacie śmierć Pana, aż on
przybędzie". Pamiątkę powiązano zatem jednoznacznie z okresem
oczekiwania na przybycie Jezusa. ŚJ mają ją obchodzić do Armagedonu.
No i obchodzą,
o czym świadczy ten cytat:
Rocznica tego wydarzenia przypada w tym
roku w niedzielę 4 kwietnia po zachodzie słońca. Świadkowie Jehowy
na całej ziemi zbiorą się w ten szczególny wieczór, by zgodnie z
nakazem Jezusa obchodzić Pamiątkę jego śmierci. (Strażnica
z 15 marca 2004, s.32)
Żeby zamknąć
ewentualne spekulacje, co dla Świadków Jehowy oznacza termin
„przyjście” lub „przybycie” Jezusa, zapoznajmy się z ich oficjalną
wykładnią tego zagadnienia:
Jezus wskazał, że podczas swej „obecności”
(po grecku parousia) przyjdzie w mocy i chwale. Na temat tego
„przyjścia” (określanego formami greckiego słowa erchomai)
oświadczył: „Potem ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, a
potem wszystkie plemiona ziemi będą się uderzać, lamentując, i ujrzą
Syna Człowieczego przychodzącego na obłokach nieba z mocą
oraz wielka chwałą. (…) Dlatego czuwajcie, gdyż nie wiecie, którego
dnia wasz Pan przyjdzie. (…) Okażcie się gotowi, gdyż Syn
człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie domyślacie”
(Mateusza 24:30,32,33,42,44). (Strażnica z 15 września
1998, s.16, kursywa w oryginale)
Jeszcze więcej
światła ma różnicę, przy jakiej upierają się ŚJ na określenia
pomiędzy „obecnością” (parousia), a „przyjściem” (erchomai)
Jezusa Chrystusa rzuca artykuł „Przyjście Jezusa czy jego obecność”
w Strażnicy z 15 sierpnia 1996 roku, strony 9-14. Główna myśl
tego materiału jest następująca – obecność (parousia) Jezusa
trwa od października 1914 roku i zakończy się jego przyjściem (erchomai)
podczas Armagedonu, w którym unicestwi on między innymi „człowieka
bezprawia” (czyli kleru chrześcijaństwa) oraz resztę społeczeństwa
podległego szatanowi.
Jeżeli więc
Chrystus jeszcze nie „przybył”, to nie mógł też „wskrzesić
namaszczonych naśladowców do życia w niebie”. A jeśli to nie
nastąpiło, to CK po prostu lekką ręką ściągnęło 135,240 wyniesionych
do nieba w latach 1918-2002 Świadków Jehowy (łącznie z apostołami) z
powrotem do grobów.
Jakoś dziwnie
teraz brzmią wyjątki z książki Wspaniały finał Objawienia bliski!,
które odnoszą się do „zmartwychwstałych” pomazańców:
Namaszczeni duchem zwycięzcy otrzymują
po zmartwychwstaniu władzę, która oznacza uniesienie wspólnie z
Jezusem „rózgi żelaznej”, zwiastującej buntowniczym narodom zagładę
w Armagedonie. (strona 53)
Owi starsi wyobrażają namaszczonych duchem
naśladowców Jezusa, zajmujących swe niebiańskie stanowiska –
przecież Chrystus zawarł z nimi przymierze, na mocy którego mieli
zasiąść na tronach w jego Królestwie (…) Zadanie powierzone w
niebie owym 24 starszym nie ogranicza się do sprawowania rządów.
(…) Są to więc zarówno królowie, jak i kapłani. (strona 77)
Owi zmartwychwstali niewątpliwie
spełniają w niebie jakieś zadania. Ich odpoczynek nie oznacza
błogiej bezczynności, lecz cierpliwe oczekiwanie na dzień pomsty
Jehowy. Dobiegnie końca, gdy staną się świadkami unicestwienia
religii fałszywej i jako ‘powołani wybrani i wierni’ wyruszą z Panem
Jezusem Chrystusem, by wykonać wyrok na wszystkich pozostałych
elementach niegodziwego ziemskiego nasienia Szatana. (strona
103)
Ciekawe, co na
to sami zainteresowani? 85 lat siedzieli sobie wygodnie na tronach w
rządzie Królestwa Bożego, planowali, doradzali, palili kadzidło,
śpiewali pieśni i odliczali dni do Armagedonu, a tu nagle ups. No,
ale cóż... Takie to są konsekwencje przynależności do Organizacji -
nie wiadomo, co jutrzejsza Strażnica przyniesie. Nikt nie
może czuć się bezpiecznie, nawet apostołowie w niebie.
''Łukasz'', kwiecień 2004