''Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka.''

 

''Iszbin, musisz to przeczytać, tam masz wszystko!'' ''Nie, nie wydam prawie czterech dych na jakąś książkę ni to z psychologii, ni z socjologii.'' Mniej więcej taki sens był mojej, ''zakurzonej już'', dyskusji z Jarosławem Zabiełłą o książce Roberta B. Cialdiniego.

Iszbin

I rzeczywiście znam pełen full znacznie przyjemniejszych celów na jakie można wydać prawie 40 złotych. Minęło sporo czasu od wspomnianej wyżej dyskusji, mnie jednak ciągle nurtowało jedno: Do cholery, co tam jest w tej książce, iż Jarek próbuje przekonać do jej zakupu takiego genetycznego skąpca, jak mnie?

Niedawno stała się rzecz straszna: byłem w księgarni i miałem gotówkę. Na domiar złego zapytałem się sprzedawczynię o Cialdiniego w nadziei, że powie, iż książki nie ma, a me udobruchane sumienie pozwoli wydać kasę na zgoła coś innego, niźli niewątpliwie durny Cialdinii. Jednak pech mnie nie opuszczał. Ekspedientka po usłyszeniu magicznego słowa ''Cialdinil'' znikła na chwilę, by po kilku sekundach wrócić niosąc właśnie tę pozycję. Stało się - książkę kupiłem,  wracając do domu przyrzekłem sobie, że już nigdy nie wejdę do księgarni z pieniędzmi, a już na pewno nie będę zadawał głupich pytań o tę czy inną książkę.

Mądry Polak po szkodzie, jednak w tym momencie siedziałem już w domu, z pustą kieszenią za to książką w łapie. ''Wywieranie wpływu na ludzi''... Z tyłu okładce: bestseller w USA. A co to Amerykanie nie wiedzieli dotąd jak się wpływa na ludzi? ''Komornika w akcji'' nigdy na oczy nie widzieli, czy co? Pełen obaw o bzdetną treść książki, pełną naukowego bełkotu przeplataną obcojęzycznymi nazwami, definicjami wprost z Marsa etc. zacząłem czytać... aby nie móc przestać.

Czasami warto wydać cztery dychy, aby zobaczyć, że się dotąd było głupcem. Książka ta pozwoliła mi spojrzeć zupełnie inaczej, nie tylko na reklamy w TV czy radio, ale także moich własnych zachowań, w tym, jak to się stało, że w ogóle zakupiłem tę książkę, chociaż nie miałem takiego zamiaru!

Jednak, co ma wspólnego ''Wywieranie wpływu na ludzi'' Cialdiniego ze Świadkami Jehowy? W samej książce wszak nawet nie pada nazwa tej Organizacji. Co ma wspólnego pchanie autobusu przez dwie grupy chłopaków na obozie z, zadziwającą niejednego, integracją grupową Świadków? Co łączy zachęcanie przez odwiedzających nas głosicieli (lub to, że Ty zachęcasz) abyśmy sami odczytali ten, lub inny werset z własnej Biblii, z dziwną kolaboracją Amerykanów dostających się do obozów jenieckich w Chinach?  Co łączy najnowszy pomysł WTSu, aby Świadkowie okazywali empatię z Joem Girardem - Najlepszym Sprzedawcą Samochodów?

Jeżeli uważasz już, Drogi Czytelniku, że chyba lektura tej książki nieciekawie wpłynęła na moją psychikę, zadam Ci jedno pytanie: Jak wytłumaczysz rekord Świadków Jehowy, którzy w 2 lata po odwołaniu kluczowej doktryny (o ''tym pokoleniu'') zanotowali najwięcej chrztów w całej swej historii? I, by pozostać konsekwentnym w mym 'szaleństwie', co ma to wspólnego ze strajkiem kierowców autobusów, który niemal nie doprowadził do plajty jednego z banków w Singapurze... itd., itp.

Dwie uwagi: Po pierwsze, po lekturze książki Cialdiniego inaczej będziesz patrzył na otaczającą Cię rzeczywistość, zatem jeśli obecnie patrzy Ci się na nią ''całkiem miło'' - nie wydawaj pieniędzy. Po drugie, książka jest przeznaczona dla ludzi chcących myśleć, potrafiących kojarzyć fakty i znajdować wspólne korzenie. Jeśli w którejś z wyżej wymienionych dyscyplin nie czujesz się za dobrze, trzymaj się z dala od Cialdiniego!


qaoslp3księgarnia


Cialdini Robert B.
Wywieranie wpływu na ludzi Teoria i praktyka


Zobacz!

W tej chwili książka w promocji za 32,40 złotych. Kliknij wyżej.


A ja tymczasem dziękuję Jarkowi, że zaryzykował namawianie mnie na zakup tej pozycji. Jak będziesz miał coś równie dobrego, koniecznie mi o tym nieustannie truj, może znowu wybiorę się jakimś cudem  do księgarni....


Iszbin, marzec 2004