Od czasu do czasu niektórzy Świadkowie Jehowy (i
nie tylko) zastanawiają się nad zapuszczeniem sobie brody -
krótszej lub dłuższej, ale schludnej i dobrze utrzymanej. Jednak
praktyka ta jest niemile widziana w zborach ŚJ.
''Łukasz''
hcąc
uzyskać bliższe wyjaśnienie tej sprawy napisałem swego czasu list
do Nadarzyna z pytaniem:
"Czy ochrzczony mężczyzna zapuszczający brodę (...) może być
uważany za dojrzałego, poważnego brata, któremu grono starszych
mogłoby powierzyć jakieś przywileje w zborze?"
O dziwo - otrzymałem nawet odpowiedź. W kwestii noszenia zarostu
przez ochrzczonych Świadków Jehowy Biuro wypowiedziało się
następująco:
Dokładne przeanalizowanie zasad
biblijnych i materiałów zamieszczonych w publikacjach
Towarzystwa, nie upoważnia nikogo do określania konkretnych
przepisów co do ubioru, czy wyglądu zewnętrznego. Wiadomo, że na
całym świecie panują pod tym względem różne zwyczaje i
upodobania. Biblia zaleca chrześcijanom, żeby ich ubiór i
wygląd zewnętrzny był skromny i żeby unikali tego, co razi
innych (1 Koryntian 10:31-33; 1 Tymoteusza 2:9,10).
Z szacunku dla tych zasad, a także w
szczerej trosce o torowanie drogi dobrej nowinie warto brać pod
uwagę, czego się oczekuje w danej okolicy od tych, którzy
utrzymują, iż "boją się Boga" lub nauczają drugich na podstawie
Biblii (2 Koryntian 6:3).
Od dawna wiadomo, że strój lub wygląd
zewnętrzny może utożsamiać daną osobę z określoną warstwą
społeczną. Chrześcijanie nie chcą lekceważyć ogólnie przyjętych
mierników dotyczących stroju i wyglądu zewnętrznego. To prawda,
że poglądy w tej dziedzinie ulegają zmianom, ale niezmienne są
utrwalone w Słowie Bożym zasady, którymi chcemy się kierować.
Warto zapytać: Kiedy można być pewnym, że określony styl
noszenia się nie będzie razić ogółu? Nawet jeśli niektóre osoby
wykonujące pewne zawody noszą brody, czy ludzie aprobują ją u
duchownego lub kogoś, kto naucza drugich z Biblii? Gdyby brat
przemawiał z podium i był znany jako jeden z nauczycieli w
zborze, a ubierał się w niecodzienny sposób lub swym wyglądem
zewnętrznym niepotrzebnie przykuwał uwagę, czy obecni nie byliby
raczej skorzy przyglądać się szczegółom jest wyglądu, czy
stroju, niż słuchać tego co ma do powiedzenia?
Sprawę tę pozostawiamy sumieniu
każdego (Galatów 6:5). Dlatego starannie utrzymana broda nie
musi stanowić przeszkody w zapisaniu kogoś do TSSK, dopuszczeniu
do głoszenia czy ochrzczenia go jako Świadka Jehowy.
Jest jednak jeszcze druga strona tego
zagadnienia, której nie możemy pominąć. Chodzi o wrażliwość
sumienia innych. Mogą oni nie czuć się dobrze, kiedy wyruszają
do służby od drzwi do drzwi ze współchrześcijaninem noszącym
brodę. Dobrze będzie więc, aby chrześcijanin utrzymujący, że ma
prawo do decydowania o swoim wyglądzie zewnętrznym, zechciał
wziąć pod uwagę reakcje
innych osób. Świetny przykład dał pod tym względem Paweł - dla
dobra innych chętnie rezygnował z czegoś, do czego miał prawo (1
Koryntian 8:9,13).
Odpowiedzialność decydowania o tym,
kto w zborze nadaje się do specjalnych przywilejów służby
spoczywa na starszych. Jako grono macie obowiązek ustalić na
podstawie zasad biblijnych i chrześcijańskiego sumienia, kto
daje dobry przykład, biorąc przy tym pod uwagę wspomniane wyżej
czynniki (Hebrajczyków 13:17). Kiedy starsi zastanawiają się nad
tym, czy komuś powierzyć w zborze takie przywileje, mogą
baczniej przyjrzeć się jego wyglądowi zewnętrznemu
niż wtedy, gdy rozważają, czy kogoś dopuścić do chrztu.
Warto zauważyć, że choć Józef nie
podlegał Prawu Mojżeszowemu, to najprawdopodobniej nosił brodę,
ale ogolił się zanim został przyprowadzony do Faraona (Rodzaju
41:14). Jak wykazano w angielskim wydaniu leksykonu Wnikliwe
poznawanie Pism, mógł wziąć pod uwagę to, że w tamtych czasach
Egipcjanie golili twarze i głowy (tom 1, s.267). A zatem Józef
być może zrezygnował z osobistych upodobań i zwyczajów, by
bardziej życzliwie usposobić osoby z którymi miał się zetknąć.
Dojrzałość chrześcijańska widoczna
jest w postępach duchowych i skłania do okazywania szacunku
wobec sumienia innych. Jest rzeczą zrozumiałą, że ktoś nowy, kto
być może przyzwyczaił się do określonego ubioru, czy wyglądu
zewnętrznego, będzie zapewne potrzebował czasu, by ukształtować
taką wrażliwość. Niemniej, gdy w miarę pogłębiania znajomości
prawdy będzie
pragnął nadawać się do dodatkowych przywilejów, pomoże mu
przejawianie takiego samego nastawienia, jakim odznaczał się
apostoł Paweł. Napisał on: "Stałem się wszystkim dla ludzi
wszelkiego pokroju (...) przez wzgląd na dobrą nowinę" (1
Koryntian 9:19,23). Był on gotów zrezygnować z niektórych
osobistych upodobań czy zwyczajów, aby móc bez przeszkód krzewić
dobrą nowinę (porównaj Dzieje 16:3).
A zatem na Twoje pytanie nie możemy
odpowiedzieć "tak" lub "nie". Niemniej korzystanie ze zdolności
rozumowania pomaga w przeanalizowaniu każdego takiego wypadku z
osobna i dokonania trafnej oceny (Przysłów 28:5).
(
Pełny treść listu w formie skanu dostępna tutaj: -
2
- )
Tyle List z Biura WTS.
Jakby ktoś chciał się na niego powołać, jako na precedens, to nosi
on sygnaturę SCC:SSC 8 sierpnia 2002. Jest to oficjalne stanowisko
Towarzystwa Strażnica wobec noszenia brody.
I chociaż raczej WTS niechętnym okiem patrzy na brodaczy to
istotne wydaje mi się zdanie: "Dlatego starannie utrzymana broda
nie musi stanowić przeszkody w zapisaniu kogoś do TSSK,
dopuszczeniu do głoszenia czy ochrzczenia go jako Świadka Jehowy."
upełnie
inną sprawą jest oddziaływanie na podświadomość poszczególnych
Świadków Jehowy przez zręcznie przygotowane i publikowane w
literaturze zdjęcia "prawdziwych chrześcijan" i "ludzi ze świata".
Jakbyśmy nie kartkowali, to nigdzie nie znajdziemy fotografii
współczesnego ŚJ noszącego brodę. Natomiast WTS chętnie pokazuje "światusów"
właśnie z brodami! Jak się latami ogląda takie obrazki, to bardzo
mocno potrafi się wryć w umysł wizerunek do jakiego ma przystawać
"sługa Jehowy".
Oto kilka przykładów:
- Strażnica z 15 października 2002, s.32
- zdjęcie dwóch młodych ŚJ na tle siedzącego na ławce brodatego
członka gangu w podobnym do nich wieku trzymającego na kolanach
wyzywająco wyglądająca panienkę.
- Strażnica z 15 grudnia 2002, s.17 -
fotografia brodatego profesora wykładającego "niebezpieczną" dla
chrześcijanina teorię ewolucji.
- Strażnica z 1 marca 2003, s.10 -
zdjęcie ukazujące kontrast pomiędzy uśmiechniętym młodym
"prawdziwym chrześcijaninem", a innymi zbuntowanymi chłopakami -
obaj mają brody i wyglądają na członków młodzieżowego gangu.
- Strażnica z 1 kwietnia 2003, s.21 - na
zdjęciu widzimy radosną chrześcijankę, która próbuje "trafić do
serca" swojemu brodatemu niewierzącemu mężowi.
- Strażnica z 1 października 2003, s.18
- na fotografii widać wściekłego brodatego niewierzącego męża,
wrzeszczącego na przerażoną żonę, która ma Biblię na kolanach, a
trzymana w ręce brodacza broszura sugeruje, że właśnie obserwujemy
kłótnię na tle religijnym.
- Strażnica z 15 października 2003, s.15
- zdjęcie na którym widać roześmianego brodatego współpracownika,
który proponuje zdegustowanemu tym głosicielowi wspólne oglądanie
pisma pornograficznego.
różno
by szukać zdjęcia głosiciela z zarostem (co najwyżej wąsy, a i to
rzadziutko), natomiast wszystkie fotografie brodaczy, na jakie
możemy natknąć się w literaturze WTS, przedstawiają tylko i
wyłącznie tzw. "niegodziwych ludzi ze świata" - buntowników,
członków gangu, niewierzących
przeciwników prawdy czy fascynatów pornografii.
Nie jest to absolutnie żaden przypadek. Wystarczy przypomnieć
sobie tutaj fragment wideo "Świadkowie Jehowy - organizacja godna
swej nazwy", gdzie wyraźnie ukazano z jaką pieczołowitością
dobiera się fotografie i ilustracje do każdego wydania Strażnicy,
żeby dzięki nim jeszcze bardziej wzmocnić siłę przekazu argumentów
propagowanych w literaturze WTS.
Jak zatem widać, oficjalnie WTS jest w sprawie noszenia brody dość
liberalne, ale w praktyce lansuje ono nieco inny wizerunek
mężczyzn noszących brodę.
''Łukasz'', kwiecień 2004