W dniach 15-17.07.2005 odbył się kolejny kongres w
Sosnowcu. Tym razem uatrakcyjnił go pewien sms.
W
sobotę około godz. 13 dyżurny z Komendy Miejskiej Policji odebrał
telefon z informacją o podłożonym ładunku wybuchowym w Centrum
Kongresowym Świadków Jehowy przy ulicy Mikołajczyka. Trwało tam
zgromadzenie prawie 7 tysięcy osób. Dyżurny powiadomił komendanta.
Na miejsce wysłano natychmiast służby medyczne, policjantów i dwie
jednostki straży pożarnej.
- Skierowaliśmy tam też grupę pirotechników oraz psa
przeszkolonego do wykrywania takich ładunków. Nawiązaliśmy kontakt
z grupą sapersko-minową, by w razie potrzeby też nam pomogła -
mówi podkomisarz Grzegorz Wierzbicki, rzecznik prasowy
sosnowieckiej KMP.
Na miejscu, gdyby nie widok służb mundurowych, trudno było się
domyśleć, że zarządzono jakiś alarm. Większość osób słuchała
wykładu biblijnego wewnątrz Centrum. Po placu spacerowały kobiety
z małymi dziećmi.
Niektórzy zaprzeczali, że słyszeli coś o alarmie bombowym.
(...)
Uspokajał również Czesław Giel, rzecznik prasowy Świadków Jehowy.
- Dzisiejsze spotkanie zaplanowaliśmy od godziny 9.30 do 17.
Hasłem przewodnim jest „Posłuszni Bogu”. Adresujemy je szczególnie
do rodzin. Kiedy dowiedzieliśmy się o zagrożeniu, spokojnie
poprosiliśmy zebranych, by opuścili korytarze i inne miejsca, tak,
żeby można je bez problemu przeszukać. Jesteśmy zdyscyplinowani i
staramy się podchodzić do wszystkiego ze spokojem ducha - wyjaśnia
rzecznik.
Wśród tysięcy wiernych dużo było dzieci i kobiet. Mimo to
administrator nie podjął decyzji o ewakuacji. Jak twierdzi
policja, miał do tego prawo.
- Jesteśmy odpowiedzialni za rozpoznanie sytuacji i poinformowanie
administratora. Możemy wyrazić sugestie, ale nie możemy mu nakazać
ewakuacji. W ekstremalnych sytuacjach, kiedy jest bezpośrednie
zagrożenie, wtedy co innego - możemy się nawet posunąć do usuwania
ludzi siłą. Tu jednak takiej sytuacji nie było - wyjaśnia rzecznik
sosnowieckiej policji.
Także sam administrator jest przekonany, że podjęte środki były
wystarczające. - Czynności sprawdzające podjęte zostały
natychmiast. Nie zarządziliśmy ewakuacji, bo nie było takiej
potrzeby. Przez megafon nie podawaliśmy szczegółów, by nie
wywoływać zamieszania - wyjaśnia Roman Raksa, gospodarz Centrum.
Ryszard Klencz z biura prasowego Świadków Jehowy jest przekonany,
że takie decyzje były wystarczające. - To teren zamknięty, tu dba
o porządek kilkaset osób - mówi.
Po około dwóch godzinach przeszukiwanie zakończono. Alarm na
szczęście okazał się fałszywy. Jeszcze w trakcie przeszukań
Świadkowie Jehowy wrócili na swoje miejsca i kontynuowali program
religijnego spotkania.
Wczoraj po południu policja zatrzymała sprawcę alarmu, 16-letniego
Świadka Jehowy z Jastrzębia Zdroju, uczestniczącego w
zgromadzeniu. Ponoć chodziło o dowcip... który będzie go drogo
kosztował. Decyzję w sprawie ewakuacji podejmuje administrator, a
tylko w ekstremalnych przypadkach policja - informuje Centrum
Zarządzania Kryzysowego wojewody śląskiego.
- Decyduje administrator, policja może sugerować, ale nie ma prawa
nakazać mu ewakuacji - twierdzi Tomasz Bajor z Centrum.
źródło: Magdalena Nowacka: "Alarm bombowy u Świadków Jehowy",
sosnowiec.naszemiasto.pl
Za:
http://www.sosnowieconline.pl/modules/news/news_view.php?id=2360&PHPSESSID=ff93fb08377ee84f74bc45309978e801
Nasz
komentarz: Być może synowi tej posłusznej Bogu niewiasty nie
spodobał się program zgromadzenia, ale teraz na pewno może liczyć
na dodatkowe, karne studium rodzinne. Oczywiście nie pochwalamy
takich praktyk.
Opublikowano na Brooklyn Sp. B.O., lipiec 2005