Dokładnie 4 lata po przełomowym w kwestii krwi artykule
zamieszczonym w rubryce „Pytania czytelników” w Strażnicy
z 15 czerwca 2000 roku, Ciało Kierownicze Świadków Jehowy
powróciło do tych myśli w Strażnicy z 15 czerwca 2004
roku przedrukowując tamten materiał, dodatkowo okraszając go
dwoma artykułami do studium, które Świadkowie Jehowy będą
analizować na zebraniach od 19 lipca do 1 sierpnia 2004 roku.
'ŁUKASZ'
miana
dokonana w roku 2000 w tzw. „kwestii sumienia” odnośnie
wszystkich frakcji krwi wywołała spore zainteresowanie zarówno
wśród ŚJ, jak i mediów publicznych. Towarzystwo Strażnica wydało
specjalne Oświadczenie Prasowe umieszczone na swojej stronie
internetowej, a oprócz tego rozesłało w tej sprawie kilka listów
do Komitetów Łączności ze Szpitalami, Biur Oddziałów i nadzorców
podróżujących. Zagadnieniu temu poświęcono też czas na
specjalnych Kursach Służby Królestwa organizowanych dla
starszych zboru na przełomie lat 2001/2002.
Jednak pomimo
tak szeroko zakrojonej akcji (dez)informacyjnej, z całego świata
wciąż dawały się słyszeć głosy o niespójności, niekonsekwencji,
czy wręcz paradoksalnych sprzecznościach jakie owo „nowe
zrozumienie” ze sobą niosło.
Chyba
najbardziej szokującą zmianą było dopuszczenie przez Strażnicę
do używania przez Świadków hemoglobiny, która od początku
doktryny o zakazie transfuzji była na indeksie frakcji
zakazanych. Odmowa przyjęcia hemoglobiny albo sporządzonych na
jej bazie roztworów była jedną z głównych przyczyn zgonów wśród
ŚJ, gdyż w przypadku masywnej utraty krwi nie pomaga żadne
rozcieńczanie krwi koloidalnymi lub krystaloidalnymi płynami
zastępczymi; potrzeba substancji rozprowadzającej w organizmie
tlen, a takimi właśnie są medykamenty wyprodukowane z użyciem
hemoglobiny. (Rzecz jasna do dnia dzisiejszego nie wynaleziono
środka tak doskonałego do rozprowadzania tlenu jak izolowana z
krwi pełnej masa czerwonopłytkowa, jednak CK nie zezwala obecnie
na jej stosowanie).
Po zmianie
stanowiska Towarzystwa Strażnica w tej kwestii olbrzymi odsetek
ŚJ z ulgą zakreśla w noszonym przy sobie dokumencie „Dyrektywy i
pełnomocnictwo w sprawie opieki zdrowotnej” punkt 5B „Zgadzam
się na przyjęcie wszystkich frakcji otrzymywanych z podstawowych
składników krwi”, co świadczy o tym, że chociaż wcześniej
milcząco godzili się na zakaz, to w głębi serca oczekiwali tych
zmian. Niemniej pojawiło się też dla Strażnicy inne zagrożenie –
wiele osób, które poniosły szkodę w związku z wcześniejszym
zakazem zaczęło myśleć o wytoczeniu Towarzystwu procesów
odszkodowawczych. Trudno powiedzieć jak się to skończy, gdyż
Ciało Kierownicze dokonało w międzyczasie sprytnego rozdziału
siebie od instytucji pod hasłem „Towarzystwo Strażnica” i tym
samym trudno ustalić winnego – zmiany opublikowało Towarzystwo,
jednak jest to jedynie spółka wydawnicza, której druk zleca
Ciało, nie mające już z nią żadnego fizycznego powiązania.
Co ciekawego
znajdujemy z artykułach do studium w Strażnicy z 15
czerwca 2004? Jak zwykle dla bezkrytycznie myślących
współwyznawców Ciało Kierownicze zaserwowało kolejną dawkę
demagogicznej papki, szumnie zwaną „objawioną przez Boga prawdą”
(str.18). Ale zastanowienie się nad niektórymi wyciągniętymi w
Strażnicy wnioskami jeszcze bardziej pogłębia brak logiki
w bezustannie modyfikowanej doktrynie o krwi oraz uwidacznia
nadużycia na tekstach biblijnych, czy nawet zafałszowywanie
własnych opublikowanych wypowiedzi.
ierwszy
artykuł nosi tytuł „Ceń Boży dar życia”. Jest to
dość karkołomne połączenie biblijnych sprawozdań związanych z
zakazem przelewania i spożywania krwi, z tym, co dokonał Jezus
Chrystus przez swoją zbawczą śmierć. Strażnica przytacza
faktyczne i czysto fizyczne przypadki przelewania krwi (np. Kain
i Abel, Prawo Noahickie, prawo dietetyczno-ceremonialne Żydów)
łącząc je z duchowym i symbolicznym wymiarem przelanej przez
Jezusa krwi gładzącej grzechy.
Już w 5 akapicie
znajdujemy błędną i nie znajdującą poparcia w Biblii informację:
Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.14,15, ak.5
W oświadczeniu,
którego treść dotyczy
wszystkich ludzi,
Bóg wyjawił dodatkowe
informacje o
tym, jaką wartość ma w Jego
oczach życie i
krew. Pozwolił ludziom jeść
mięso zwierzęce, ale jednocześnie zastrzegł:
„Wszelkie poruszające się
zwierzę, które żyje, może służyć wam za pokarm. Tak jak zieloną
roślinność daję wam to wszystko. Tylko mięsa
z jego duszą - jego krwią - nie wolno wam
jeść” (Rodzaju 9:3, 4). (…)
Czas jednak wyraźnie pokazał,
że Bóg zabronił spożywania wszelkiej krwi w celu podtrzymania
życia.
Czy aby na pewno? Jeśli zakaz
ten rzeczywiście był ponadczasowy i dotyczył
wszystkich ludzi, to jak rozumieć następujące prawo Boże
przekazane przez Mojżesza?
Powtórzonego Prawa 14:21
Nie wolno wam jeść mięsa z żadnej
padliny. Możesz je dać osiadłemu przybyszowi, który jest
w twoich bramach, i on będzie je jadł; lub można je
sprzedać cudzoziemcowi, gdyż jesteś ludem świętym dla
Jehowy, swego Boga.
Czyż sama logika
nie podpowiada, że gdyby Bóg na wieki miał się kurczowo trzymać
zasady, by wszyscy ludzie powstrzymywali się od
spożywania krwi, to dotyczyłoby to także „osiadłych przybyszów”
i „cudzoziemców”. A czy Żyd znający wartość krwi w formie jaką
przypisuje jej Strażnica, mógł z czystym sumieniem dawać
lub sprzedawać niewykrwawione mięso padłego zwierzęcia
bliźniemu, narażając go jednocześnie z całą świadomością na
niezadowolenie Boże? Czy Bóg nie zaprzeczałby sam sobie?
ochodzi
tu do wciąż obowiązującego paradoksu – Świadkowie Jehowy kierują
się podwójnymi normami w traktowaniu krwi jako rzeczy świętej w
oczach Boga. Z jednej strony okazują wobec niej wręcz przesadny
szacunek, unikając jej pod jakąkolwiek postacią, a z drugiej nie
mają skrupułów sprzedawania „krwistych” potraw czy nawet
przetacza krwi tzw. „ludziom ze świata”:
The Watchtower
z 15 listopada 1964, s.680-682 (Strażnica nr11 z 1966,
s.22-24)
Izraelitom powiedziano: „Nie będziecie
jeść żadnej zdechliny; przychodniowi, który jest w bramach
twoich, dasz to, a jeść to będzie, albo sprzedasz cudzoziemcowi;
boś ty lud święty Panu [Jehowie, NW], Bogu twemu.” (5
Mojż. 14:21) A zatem pozostaje kwestią sumienia, czy
chrześcijanin pracujący w składzie będzie się zajmował wyrobami
z krwią, takimi jak kaszanka, sprzedając ją osobom świeckim,
które chcą za nią płacić. Sprawą osobistą jest też decyzja
innego chrześcijanina, który musi rozstrzygnąć, czy będzie w
sklepie chemicznym sprzedawał ludziom ze świata produkty
zawierające krew albo czy ma na żądanie światowego pracodawcy
rozsiewać na jego polu nawóz z zawartością krwi. Oczywiście
chrześcijanin nie postąpiłby słusznie, gdyby zachęcał kogoś do
wybrania raczej wyrobów zawierających krew niż wolnych od niej,
i nie może bronić żadnego z niewłaściwych sposobów nabycia krwi.
Co uczynić, gdy chodzi o postępowanie z takimi produktami, to
musimy jednak pozostawić jako osobistą sprawę sumieniu
każdego poszczególnego chrześcijanina. (…)
Chrześcijanie zatrudnieni w
lecznictwie są osobiście odpowiedzialni za decyzje dotyczące ich
pracy. Muszą ponosić konsekwencje swoich postanowień, zgodnie z
zasadą wyrażoną w liście do Galatów 6:5. Niektórzy lekarze
będący świadkami Jehowy dokonują transfuzji krwi osobom
światowym na ich życzenie. Jednak nie robią tego u oddanych
Bogu świadków Jehowy. Zgodnie ze słowami 5 Mojżeszowej 14:21
dawanie krwi ludziom ze świata, na ich żądanie pozostawione jest
sumieniu chrześcijańskiego lekarza. Sytuacja jest podobna do
tej w jakiej znajduje się chrześcijański rzeźnik lub
sprzedawca, który musi zadecydować, czy może z czystym sumieniem
sprzedawać wędliny z krwią osobom światowym.
Zaznaczyć
należy, że owe zalecenia Ciała Kierowniczego nie zostały nigdy
odwołane, zatem są wciąż obowiązujące. Dlaczego zatem w
opisanych przypadkach bierze się pod uwagę precedensy z Prawa
Mojżeszowego zezwalające na inne niż ogólnie przyjęte w owych
czasach wykorzystywanie krwi, a zupełnie pomija się możliwość
spożywania (czy medycznego używania) krwi w oparciu o Kapłańską
17:15,16? Absolutny brak konsekwencji.
Bodajże po raz
pierwszy Towarzystwo Strażnica wspomina o innym poglądzie na
wyjaśnienie fragmentu z Rodzaju 9:4,5:
Strażnica
z 15 czerwca 2004, s.14, ak.5
Niektórzy
Żydzi wyrażają
pogląd, iż ludzie nie mogą spożywać mięsa
i krwi
wyłącznie zwierzęcia jeszcze żyjącego.
Chociaż
Strażnica wzbrania się przed uznaniem takiego poglądu, to
wcale nie jest on wyssany z palca. Warto przytoczyć kilka
wypowiedzi poważnych autorytetów z dziedziny znajomości kultury
bliskowschodniej.
God - A Biography,
autor Jack Miles, s.286 - First
Vintage Books Edition, April 1996.
„W węższym znaczeniu, istoty ludzkie,
które w Edenie żywiły się roślinami, otrzymały pozwolenie na
zabijanie i jedzenie zwierząt, o ile nie będą ich zjadali
żywcem (takie jest znaczenie nakazu z Księgi Rodzaju
9:4: ‘Nie wolno wam spożywać mięsa z jego krwią życia w nim’)”.
Kim jest autor powyższej wypowiedzi? Oto kilka informacji
dotyczących Jacka Milesa,
zaczerpniętych ze wstępu do jego książki, która zdobyła nagrodę
Pulitzera:
„Jack
Miles jest dyrektorem Centrum Nauk
Humanistycznych przy Claremont
Graduate School
w pobliżu Los Angeles oraz stałym publicystą w czasopiśmie ‘The
Athlantic
Monthly’. Przez 10 lat, do 1995 roku, pracował jako
redaktor zatwierdzający teksty oraz był członkiem rady
redakcyjnej w ‘Los Angeles Times’.
Były jezuita, studiował religioznawstwo zarówno na Papieskim
Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, jak i na Uniwersytecie
Hebrajskim w Jerozolimie. Zdobył doktorat z języków Bliskiego
Wschodu na Uniwersytecie Harvarda. W
1989 gościnnie wykładał na Uniwersytecie Kalifornijskim; w 1990
otrzymał stypendium Guggenheima,
służył jako prezes National
Books Critics
Circle, którego w dalszym ciągu jest
członkiem. Artykuły Milesa drukowane
są przez wiele amerykańskich gazet, w tym ‘New York
Times’, ‘Washington
Post’, ‘Boston Globe’, ‘Commonweal’,
‘Tikkun’ i inne. Mieszka w
południowej Kalifornii z żoną i córką.”
Źródła rabiniczne, jak słynny
komentarz do Talmudu Rabbiego Raschi’ego (1040-1105)
popierają taką interpretację. (wlb.
M. Rosenbaum i
dr. A. M. Silberman:
Pentateuch with Targum
Onkelos,
Haphtaroth and Prayers for Sabbath and
Rashi's Commentary: Genesis,
Londyn: Shapiro,
Vallentine & Co, 1946, s. 37).
Inni komentatorzy zgadzają się z takim wyjaśnieniem i
bezpośrednią interpretacją wersetów z Księgi Rodzaju 9:3,4:
Claus
Westermann:
Genesis 1-11. A Commentary.
Minneapolis:
Augsburg Publishing
House, 1984, s.464
Pierwotnie oznaczało zakaz. B.
Jacob parafrazuje: ‘Możesz jeść
wszelkie mięso, lecz nie mięso z jego życiem’. Powszechnie
akceptowane wyjaśnienie, że w zdaniu tym zabroniono
spożywania krwi, nie jest właściwe, chociaż komuś może się
wydawać, iż taki zakaz z niego wynika;
jednak nie wyrażono tego w sposób kategoryczny.
On Slaughter and Sacrifice, Blood and
Atonement, Hebrew Union College
Annual, tom XLVII, Cincinnati , s. 21
Tradycja rabiniczna rozumie tą
formułę jako zakaz (dany całej ludzkości) odcinania płatów mięsa
z żyjącego zwierzęcia.
Niektórym spośród współczesnych ludzi interpretacja ta może
wyglądać na absurdalną czy wyszukaną, ale taka praktyka
pozwalała przez długi czas przechowywać mięso żywego zwierzęcia
w stanie świeżym, dla późniejszej konsumpcji; co więcej,
udokumentowano te praktyki w wielu częściach Afryki –
pokrewna (rabiniczna) interpretacja, (zakazująca) picia krwi
upuszczanej z żył żywego zwierzęcia jest powszechną praktyką
u członków plemion Masajów (...)
Niektóre sekty
interpretują
zakaz jako
dotyczący
transfuzji krwi. (nawiasy
w oryginale).
Warto zapoznać
się też z wyjaśnieniami Marcina Lutra, który w swoich
komentarzach przedstawia ta sprawę tak samo.
(Jaroslav
Pelikan [wyd.]: Luther’s
Works, tom 2, Saint Louis: Concordia Publishing House, 1960,
s. 138). Identyczny wniosek formułuje także Anna
Świderkówna w książce Rozmowy o Biblii na ss.81-82.
Dlaczego takie spostrzeżenie jest istotne w naszych
rozważaniach? Krew jest w Biblii symbolem życia i jest
używana jako metafora. Tak więc np. „przelewanie krwi
człowieka” jest po prostu sposobem opisującym pozbawianie kogoś
życia. Pojmowanie tego w jakikolwiek inny sposób nie ma żadnego
sensu. Dlatego w tym fragmencie nie odniesiono się bezpośrednio
do literalnej krwi, bo gdyby było inaczej, czymś zupełnie
słusznym byłoby uduszenie kogoś lub odebranie mu życia w
jakikolwiek inny sposób, który nie spowodowałby dosłownego
rozlania jego krwi. Podobnie ma się rzecz z „przelewaniem” krwi
zwierząt.
jeszcze jedna niekonsekwencja: Gdyby Prawo Noahickie naprawdę
było wiążące zawsze i dotyczyło wszystkich
ludzi, to największymi przestępcami wobec jego wymogów
byliby Jezus Chrystus i apostoł Paweł, gdyż
zarówno Paweł, jak Jezus pochwalali
stan wolny, a jednym z punktów przymierza był nakaz pobierania
się i napełniania ziemi potomstwem (Rdz 9:1,7). Zatem
najwyraźniej ta część tak zwanego „wiecznotrwałego przymierza”
nie jest zupełnie wiecznotrwała, i jest już nieważna i
nieistotna, gdyż w Pismach Greckich o tym przymierzu się
nawet nie wspomina (por. Mt 19:10-12; 1Kor 7:8). Mówiąc
językiem prawnika, kiedy jeden warunek przymierza czy kontraktu
zostaje unieważniony, nie unieważnia to automatycznie innych
postanowień, ale z pewnością stawia je pod znakiem zapytania i
częstokroć staje się podstawą do podważenia pozostałych punktów.
Przypuśćmy
jednak, że faktycznie Żydzi rozumują podobnie jak Strażnica – “Bóg
zabronił spożywania wszelkiej krwi w celu podtrzymania
życia”. Jak w takim razie wytłumaczyć fakt, że nawet w
ortodoksyjnych kręgach judaistycznych nie robi się żadnego
problemu w kwestiach medycznego wykorzystywania krwi, a sami
ortodoksi żydowscy nie mają nic przeciwko transfuzji krwi? Czy
Ciało Kierownicze dostrzegło coś, czego nie pojmują przez
tysiące lat sami Żydzi, do których Jehowa skierował nakaz
powstrzymywania się od spożywania krwi?
Inne wyjątki
tego artykułu podkreślają wartość przebłagalnej roli krwi w
ceremonialnym życiu Izraelitów oraz konsekwentnie mówią o
wydanym przez Boga zakazie spożywania krwi (choć
analizując Prawo Mojżeszowe dostrzegamy, że zakaz ten dotyczył
wyłącznie Żydów, a nie wszystkich ludzi,
jak stara się wmówić czytelnikom Strażnica).
Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.14-16
Bóg zabronił
spożywania wszelkiej krwi w
celu podtrzymania życia.
(…)”’Żadnej
duszy spośród was nie wolno spożywać
krwi’”. Jehowa dodał, że
jeżeli ktoś - na przykład myśliwy lub rolnik - zabije zwierzę
dla mięsa, musi wylać jego krew i przykryć ją prochem.
(…) Za dni Noego Bóg
oznajmił, że ludzie mogą
jeść mięso zwierząt, by
podtrzymać własne życie,
ale nie wolno im spożywać krwi.
omijając
już to, że w Piśmie Świętym nigdzie nie znajdujemy zakazu
wyrażonego słowami „nie wolno podtrzymywać życia krwią”, a
jedynie zakaz spożywania krwi, to zastanawiające wydaje się to,
że przez ponad 50 lat do dnia dzisiejszego Strażnica nie
znalazła ani jednego argumentu medycznego czy naukowego poza
wypowiedzią Jean Baptiste Denysa,
który żył w XVII wieku na udowodnienie, że spożywanie
krwi jest równoznaczne z jej przetaczaniem. Dlaczego? Bo takiego
powiązania po prostu nie ma, o czym samo Ciało Kierownicze wie
doskonale:
Przebudźcie się!
z 8 grudnia 1990, s.9
Kardiochirurg Denton Cooley zaznacza:
‘Transfuzja krwi jest przeszczepieniem tkanki’
Jak krew może uratować twoje
życie?, s.8,
Gdy lekarze przeszczepiają serce,
wątrobę lub inny narząd, układ odpornościowy biorcy potrafi
rozpoznać taką obcą tkankę i ją odrzucić. A przecież
transfuzja to też przeszczepienie tkanki.
(kursywa w oryginale)
Zatem
powoływanie się na zakaz spożywania krwi w celu uzasadnienia, że
do owego zakazu można zaliczyć także transfuzje krwi jest po
prostu nielogiczny z punktu widzenia medycyny. Transfuzja
krwi nie może przecież być jednocześnie przeszczepem tkanki i
pokarmem, tak samo jak zupełnie różnymi sprawami są
spożywanie nerki, serca czy wątroby (ludzkiej czy zwierzęcej, bo
Strażnica upiera się przy „jakiejkolwiek krwi”), a
przeszczepami tych narządów.
W akapitach 8 i
9 Strażnica wprowadza kolejną półprawdę:
Strażnica
z 15 czerwca 2004, s.15
Składano także
ofiary ze zwierząt. I właśnie w
odniesieniu do tych ofiar Bóg
oznajmił: „Dusza ciała jest we krwi, a ja dałem ją na
ołtarz, abyście dokonywali przebłagania
za swe dusze, gdyż to krew dokonuje przebłagania dzięki
duszy, która w niej jest.
Dlatego powiedziałem synom Izraela: ‘Żadnej
duszy spośród was nie wolno spożywać
krwi’”.
Jehowa dodał, że jeżeli ktoś - na przykład myśliwy lub rolnik -
zabije zwierzę dla mięsa, musi wylać jego krew i przykryć ją prochem.
Ziemia jest podnóżkiem Boga, więc wylewając na nią krew,
człowiek taki uznaje fakt,
iż życie wraca do jego Dawcy
(Kapłańska 17:11-13;
Izajasza 66:1). (…)
Krew miała odgrywać kluczową rolę
w zakryciu (czyli przebłaganiu) grzechów.
W okresie obowiązywania Prawa
Mojżeszowego
Jehowa zezwalał jedynie na to, by krew wylewano
na ołtarz celem dokonania przebłagania
za życie Izraelitów, którym zależało na
uzyskaniu przebaczenia.
Owszem, zakaz
związany z unikaniem spożywania krwi został w Prawie Mojżeszowym
zarysowany dość wyraźnie. Czy jednak oznacza to, że pod
żadnym pozorem krwi spożywać nie było wolno? Nie. Prawo
zostawiało furtkę dla sytuacji skrajnych, zagrażających życiu
człowieka.
Kapłańska 17:15,16
Jeżeli ktoś, jakaś dusza – czy to
rodowity mieszkaniec, czy też osiadły przybysz – zje jakąś
padlinę lub coś rozszarpanego przez dzikie zwierze, to
wypierze swe szaty i wykąpie się w wodzie, i będzie nieczysty aż
do wieczora; potem będzie czysty. Ale jeśli ich nie wypierze
i nie wykąpie swego ciała, to odpowie za swe
przewinienie.
1 Samuela 14:31-35
Tego dnia bili Filistynów od Michmasz
do Ajjalon i lud bardzo się zmęczył. I lud rzucił się
chciwie na łup, i brał owce oraz bydło, jak też cielęta, i
zarzynał je na ziemi, i lud zabrał się do jedzenia z krwią.
Powiedzieli więc Saulowi, mówiąc: „Oto lud grzeszy
przeciwko Jehowie, jedząc z krwią”. Wtedy rzekł:
„Sprzeniewierzyliście się. Przede wszystkim przytoczcie do mnie
wielki kamień”. Potem Saul rzekł: „Rozproszcie się między
ludem i powiedzcie im: ‘Niech każdy przyprowadzi do mnie swego
byka i swą owcę i tutaj zarzynajcie i jedzcie, a nie wolno wam
grzeszyć przeciwko Jehowie przez jedzenie z krwią’”. Toteż każdy
z całego ludu przyprowadził swego byka, którego tej nocy miał
pod ręką; i tam zarzynali. A Saul zbudował ołtarz Jehowie. Tak
to zaczął budować ołtarze dla Jehowy.
Do tej drugiej
sytuacji nawiązano w kolejnym artykule Strażnicy, gdzie
napisano:
Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.23, ak.14
Biblia stawia
sprawę jasno: człowiek posłuszny Bogu nie będzie spożywać
niewykrwawionego mięsa. Jest
to niezmiernie
ważne, bo nawet gdy
w wyjątkowych
okolicznościach
izraelscy
żołnierze zjedli takie mięso, uznano
ich za winnych ciężkiego grzechu
(Powtórzonego
Prawa 12:15, 16; l Samuela
14:31-35). (kursywa w
oryginale)
Jak więc wyraźnie
widać zdarzały się sytuacje, kiedy pomimo wyraźnego zakazu Bożego
Izraelitom zdarzało się spożywać krew. Jakie były konsekwencje
takiego czynu? Czy śmierć? Nie, ceremonialna nieczystość na jeden
dzień oraz ustne napomnienie, żeby szanować życzenie Jehowy w
kwestii spożywania krwi. Jednakże
dzisiaj, kiedy Świadek Jehowy znajdzie się wyjątkowej sytuacji z
medycznego punktu widzenia i zaakceptuje transfuzję krwi
najprawdopodobniej zostanie ukarany przez Towarzystwo i pozbawiony
normalnych związków ze swoimi przyjaciółmi i członkami rodziny,
którzy są Świadkami Jehowy. Postępek ten jest postrzegany jako
wielki grzech zasługujący na śmierć z ręki Jehowy i wieczne
potępienie, a osoby dopuszczające się go zostają wydalone ze
swojego zboru.
Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.20,21, ak.7
Ciało
kierownicze wyraźnie uznało ‘powstrzymywanie
się od krwi’
za równie istotne, jak wystrzeganie się niemoralności płciowej czy
bałwochwalstwa.
A zatem ów zakaz jest sprawą bardzo
ważną.
Chrześcijanie, którzy dopuszczają się bałwochwalstwa
lub niemoralności i nie okazują
skruchy, „nie odziedziczą
królestwa Bożego”; ‘ich
działem będzie druga śmierć’
(1 Koryntian 6:9,10; Objawienie 21:8; 22:15). Zwróć uwagę na
dwie skrajnie różne
ewentualności: Nieposłuszeństwo wobec wskazówek Bożych co do
świętości krwi
może doprowadzić do wiecznej śmierci,
natomiast docenianie Jezusowej ofiary może oznaczać
wieczne życie.
The Watchtower z 1 listopada 1959, s.645 (Strażnica
nr8 z 1960, s.2)
Dając Noemu zaraz po potopie swoje prawo
Bóg wyraźnie orzekł, że życie, czyli dusza jest we krwi. Jednakże
nowoczesna wiedza lekarska nie chce uznać prawa Bożego, które
nakazuje poszanowanie dla świętości krwi. Nowoczesna medycyna
lekceważy fakt, że ta ustawa o krwi obowiązuje po dziś
dzień całą ludzkość i że za łamanie tego świętego prawa
dotyczącego krwi przewidziana jest kara z ręki Bożej.
Tym sposobem
zahaczamy o drugi artykuł do studium zatytułowany „Pozwól,
by kierował tobą żywy Bóg”. Tutaj aż roi się od prób
doprowadzenia czytelnika do przekonania, że sprawy wyglądają
inaczej niż mają się one w rzeczywistości.
Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.14-19
Nawet jeśli Izraelita nie rozumiał
powodów ustanowienia prawa zabraniającego
dotykania zwłok, stosowanie się do niego przynosiło mu pożytek. Po
pierwsze, dzięki posłuszeństwu zbliżał się do żywego Boga, a po drugie, mógł
uniknąć różnych chorób
(Kapłańska 5:2; 11:24).
Podobnie przedstawia się sprawa Bożych
wskazówek dotyczących krwi.
Tutaj Strażnica
(być może nieświadomie) pokazuje, że spożywanie krwi należało do
takiej samej kategorii przewinień, co dotykanie padliny czy zwłok.
Wystarczy porównać zaproponowane w nawiasie wersety odnośnie zwłok
oraz spożywania krwi.
Kapłańska 5:2
Albo gdy ktoś,
jakaś dusza, dotknie czegoś nieczystego, czy to padliny
nieczystego dzikiego zwierzęcia, czy padliny nieczystego
zwierzęcia domowego, czy padliny nieczystego rojącego się
stworzenia, chociażby to było przed nim ukryte, jest nieczysty
i zawinił.
Kapłańska 11:24,25
Każdy, kto
dotknie ich padliny, będzie nieczysty aż do wieczora. I każdy,
kto by niósł ich padlinę, wypierze swe szaty i będzie nieczysty
aż do wieczora.
Kapłańska 17:15,16
Jeżeli ktoś, jakaś dusza – czy to
rodowity mieszkaniec, czy też osiadły przybysz – zje jakąś
padlinę lub coś rozszarpanego przez dzikie zwierze, to
wypierze swe szaty i wykąpie się w wodzie, i będzie nieczysty aż
do wieczora; potem będzie czysty. Ale jeśli ich nie wypierze i
nie wykąpie swego ciała, to odpowie za swe
przewinienie.
Jedyną karą była
ceremonialna nieczystość oraz konieczność złożenia jakiejś drobnej
ofiary zwierzęcej jako przebłaganie [taką ofiarę złożono w
przypadku żołnierzy Saula – 1Sam 14:31-35]. Nigdzie nie znajdujemy
wzmianki, że ktoś taki zasługiwał na śmierć czy wieczne
potępienie. Nawet nazirejczyk Samson dotykał zwłok, a Jehowa nie
cofnął z tego powodu swojego błogosławieństwa od niego. Niemniej
obecnie Towarzystwo Strażnica próbuje nadać tym wypowiedziom o
wiele poważniejszy, śmiercionośny w skutkach sens. Jest to
oczywiste nadużycie na powyższych tekstach biblijnych, przy czym
ten ostatni – dotyczący spożywania niewykrwawionej padliny – jest
jakby zupełnie przez Ciało Kierownicze ignorowanym precedensem,
zmieniającym zupełnie obraz korzystania z krwi w sytuacjach
zagrażających utracie życia przez danego człowieka.
o
kolejnym nawiązaniu do zakazu spożywania krwi znajdującym swoje
echo w dekrecie apostolskim z Dziejów 15:28,29, Strażnica
straszy czytelników wieczną śmiercią za coś, co dla Żydów (także
apostołów) było jedynie kwestią nieczystości, po czym próbuje się
znaleźć jakieś dziwaczne argumenty przeciwko medycznemu
wykorzystywaniu krwi.
Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.14-19
(…) pierwsi
chrześcijanie wiedzieli,
że chodzi o coś więcej
[niż samo spożywanie].
Czasami krew spożywano
jako lekarstwo.
Tertulian zanotował, że niektórzy poganie pili świeżą krew,
usiłując leczyć
epilepsję. Być może używano jej także w jakiś
inny sposób, by się leczyć lub podreperować
zdrowie. A zatem
chrześcijanie stronili też od stosowania
krwi w celach „medycznych”.
Postępowali tak nawet
wtedy, gdy mogło to zagrozić ich życiu.
Towarzystwo
Strażnica znowu jawi się światu jako ostateczny autorytet i
arbiter w sprawach medycznych. Doskonale udokumentowane są
szarlatańskie pomysły Strażnicy na unikanie w celach „zdrowotnych”
korzystania z aluminiowych naczyń, przyjmowania szczepień,
transplantacji narządów albo zachwalane na łamach Złotego Wieku
cudowne diety przedłużające młodość i życie czy niezwykle
właściwości elektronicznego Radio Biola, które wprowadzało
organizm w pozytywne wibracje dodając użytkownikom wigoru i
wypędzając z nich wszelkie choroby.
Teraz znowu
widzimy próby łączenia niedorzecznych z dzisiejszego punktu
widzenia poglądów „pogan” ze współczesną wiedzą medyczną na temat
krwi. Czy fakt, że ówczesna wiedza medyczna była na tak żenująco
niskim poziomie powinien wystarczyć, by podpierać się owymi
wyobrażeniami o „leczniczych” właściwościach krwi do zakazu jej
używania w XXI wieku? Przecież obecnie powszechnie wiadomo, że
spożywanie krwi nie niesie ze sobą jakichkolwiek korzyści
zdrowotnych, ale jest tak w wypadku wprowadzenia jej bezpośrednio
do krwiobiegu chorej osoby.
Być może łatwiej
byłoby Strażnicy uzasadnić swoje twierdzenia, gdyby
znalazła chociaż jednego współczesnego lekarza,
który wyraziłby opinię, że transfuzja krwi jest w całej
rozciągłości odpowiednikiem spożywania krwi. Ale nie znajdzie się
nikt taki, gdyż przy obecnej wiedzy naukowej wygłaszanie takich
poglądów byłoby niedorzecznością tego rodzaju, co upieranie się,
że „picie świeżej krwi leczy epilepsję”. Ciekawe, na ile świadomie
WTS lekceważy te fakty. Poza tym, skąd CK z taką stanowczością
wie, że „chrześcijanie stronili
też od stosowania krwi w
celach ‘medycznych’”? Wspomniany Tertulian pisał jedynie o
unikaniu spożywania krwi, natomiast nie istnieją żadne przekazy
odnośnie praktyk medycznych wśród pierwszych chrześcijan. Są to
jedynie domysły, z których Strażnica uczyniła pewnik.
astępnym
nadużyciem jest „drobne” niedopowiedzenie faktów odnośnie
dopuszczalnych wśród ŚJ frakcji krwi:
Strażnica
z 15 czerwca 2004, s.22, ak.12
We wspomnianym
artykule medycznym [The
Journal of the American
Medical Association
z 27 listopada 1981
roku; przedrukowany w
broszurze Jak krew może ocalić twoje życie?, strony 27-29]
napisano też: „Poglądy religijne Świadków nie
wykluczają
jednak całkowicie używania takich
komponentów
[mniejszych frakcji], jak albuminy, immunoglobuliny i czynniki
krzepnięcia krwi. Każdy Świadek musi sam zadecydować,
czy zechce je przyjąć”. Od roku 1981
wyizolowano i wprowadzono do
użytku wiele frakcji (uzyskiwanych z czterech głównych
składników krwi). Dlatego
pomocne informacje na ten temat zamieszczono na łamach
Strażnicy z 15 czerwca 2000 roku, w artykule z serii „Pytania czytelników”. Z
myślą o milionach dzisiejszych
czytelników został on przedrukowany na stronach
od 29 do 31 niniejszego numeru. Zawiera szczegółowe i
przemyślane argumenty, które jak
łatwo zauważyć, pozostają w zgodzie z artykułem
z roku 1981.
Co w tej wypowiedzi
jest nie tak? Otóż chociaż przyznano, że „od roku 1981 wyizolowano
i wprowadzono do użytku wiele frakcji”, to nie wspomniano, że na
bazie tych rewelacyjnych „szczegółowych i przemyślanych
argumentów”, którymi Towarzystwo rzekomo kieruje się od roku 1981
nie pozwalało ono przez całe lata na inne niż wspomniane tutaj
frakcje krwi. Zapewne przez nieuwagę zapomniano wspomnieć też, że
przed rokiem 1981 Strażnica zabraniała niemal wszystkiego, co w
jakikolwiek sposób miało związek z krwią
The Watchtower
z 15 lutego 1963 roku, s.124 (Strażnica nr2 z 1964, s.9)
Chrześcijanin (...) potrzebuje tylko
zapytać lekarza: „Z czego wytworzona jest plazma?” „Z czego
wytwarza się czerwone krwinki?” „Skąd pochodzi ta substancja?”
Jeśli odpowiedź brzmi: „Ona pochodzi z krwi” lub „zachodzi we
krwi”, wtedy chrześcijanin dokładnie wie, co ma czynić, gdyż
zasadzie tej podlega nie tylko krew jako taka, lecz też wszystko,
co z krwi jest wytwarzane.
Obecne poglądy na
frakcje krwi zostały zilustrowane w ramce na stronie 22:

Jak widać poglądy
Boga [bo przecież wyłącznie Jego zdanie Strażnica oznajmia
„prawdziwym chrześcijanom”] ulegały stopniowym przeobrażeniom – od
zupełnego zakazu do dopuszczenia wszystkich frakcji wyizolowanych
z krwi. Przyglądając się powyższej ramce nie sposób oprzeć się
wrażeniu, że Ciało Kierownicze tak dalece upiera się przy zakazie
krwi, iż nie dostrzega ewidentnych śmieszności swoich obecnych
zaleceń. Posłużmy się przykładem: Lekarz ze względu na chorobę
serca zaleca swojemu pacjentowi wstrzymywanie się od szkodliwej
diety, np. do hamburgerów. Mówi: „Hamburgera jeść pan nie będzie,
bo źle się panu powiedzie”. Ale pacjent myśli sobie: „Każdy
składnik hamburgera mimo wszystko niesie ze sobą jakieś korzyści
dla mojego organizmu. Więc będę jadł poszczególne składniki
osobno. Najpierw samą bułkę, potem kotleta, pomidorka, ser,
cebulę, sos…” Czy zastosował się do zaleceń lekarza? Oczywiście.
Hamburgera nie zjadł. Ale czy takie było przesłanie lekarskiego
zalecenia? A gdyby lekarz powiedział, że hamburger jako całość
(bez rozgraniczania na poszczególne składniki) jest zabroniony, to
sprawa staje się poważniejsza. A przecież tak się ma sprawa z
krwią. Bóg mówi o niej jako o całości, a nie o
składnikach.
Wykorzystajmy tu
podobny przykład oparty na Prawie Mojżeszowym.
Kapłańska 11:7,8
Również
świnia, ponieważ ma rozdzielone kopyto i rozwidloną racicę,
ale nie przeżuwa pokarmu. Jest dla was nieczysta. Nie wolno wam
jeść niczego z ich mięsa i nie wolno wam dotykać ich
padliny. Są dla was nieczyste.
Bóg zabronił w
Prawie jedzenia pewnych rodzajów mięsa, np. wieprzowiny, uznając
je za nieczyste. Co ciekawe, w Prawie Noahickim wyraził się
zupełnie inaczej: „Wszelkie poruszające się zwierzę, które
żyje, może służyć wam za pokarm. Tak jak zieloną roślinność daję
wam to wszystko” (Rdz 9:4). Ale pomijając tą pozorną
sprzeczność pomyślmy co by się stało, gdyby Izraelita rozumował
podobnie jak obecnie Ciało Kierownicze? Czy mógłby sobie pomyśleć,
że wolno mu obejść ten zakaz gotując sobie np. zupę ogonową?
Przecież to był tylko „drobny składnik” świni. A może mógł sobie
pozwolić na salceson z głowizny? To tylko odpadki, nie będące samą
zabronioną świnią. Co powiedzieć o galarecie z nóżek wieprzowych?
Tutaj nawet można samo mięso wyjąć i delektować się efektem
końcowym, czyli wspomnianą galaretą. Czy nie dostrzegamy tu
podobieństwa do obecnego stanowiska wobec krwi prezentowanego
przez Strażnicę?
Jehowa Bóg
powiedział wyraźnie: „Nie wolno jeść NICZEGO ze świni”, tak jak
powiedział: „Jeśli jakiś
człowiek z domu Izraela lub jakiś osiadły przybysz, który przebywa
pośród was jako przybysz, spożywa jakąkolwiek krew,
to zwrócę swe oblicze przeciw duszy, która spożywa krew; i
niechybnie zgładzę go spośród jego ludu” (Kpł 17:10). Tak samo jak
obłudne byłoby w przypadku Izraelity szukanie „kruczków” w nakazie
wstrzymywania się od wieprzowiny, tak samo obłudne jest aktualne
stanowisko Towarzystwa w sprawie krwi i jej frakcji, przy
jednoczesnym powoływaniu się na zasady z Prawa Mojżeszowego,
dopuszczającego jednak możliwość spożywania zarówno padliny
i krwi, kiedy zachodziły wyjątkowe okoliczności (Kpł 17:15). Albo
uznajemy, że zakaz dotyczy bezwzględnie „jakiejkolwiek krwi” i
powstrzymujemy się od niej całkowicie, albo uznajemy, iż sytuacje
zagrażające zdrowiu lub życiu człowieka pozwalają dopuścić do
użytku inne niż „tradycyjne” wykorzystanie krwi. Bóg w Prawie
Mojżeszowym upiera się przy opcji drugiej. Strażnica jednak
wie lepiej.
ie
przeszkadza to Ciału Kierowniczemu w zawoalowanym powoływaniu się
na wspomniany precedens, kiedy pisze:
Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.23,24, ak.16
Jeszcze inni
godzą się na zastrzyki
z białkiem wyodrębnionym z osocza, by
zwalczyć chorobę
lub zneutralizować jad węża, chociaż odmówiliby zgody na
przyjęcie pozostałych drobnych frakcji.
Oto szczyt obłudy!
Kiedy w grę wchodzi zagrożenie życia po ukąszeniu jadowitego węża,
wtedy jest rzeczą zrozumiałą, że sumienie może pozwolić
komuś na przyjęcie frakcji krwi by ratować życie, ale w innych
przypadkach ktoś taki jest orędownikiem całkowitego
wystrzegania się krwi. No tak, kiedy śmierć zagląda w oczy
wszystko wygląda zupełnie inaczej… Ale co wtedy, kiedy zagrożenie
dla życia stanowi nie jad węża, ale masywny krwotok w następstwie
wypadku? Czy Strażnica stosuje do tego jednakową miarę? Otóż nie:
Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.29,30
Świadkowie Jehowy
uważają, że przyjęcie krwi pełnej bądź któregoś z jej czterech
podstawowych składników stanowi pogwałcenie prawa Bożego.
Inną kwestią,
którą warto poruszyć jest wręcz bezczelna wprowadzająca w błąd
młodszych i mniej wnikliwych czytelników Strażnicy
wypowiedź:
Strażnica
z 15 czerwca 2004, s.23, ak.15
Skoro Bóg
nie nakreślił konkretnej metody
postępowania, to może byłoby
najlepiej, gdyby Żydzi nadsyłali
mnóstwo pytań do jakiejś rady
złożonej z rabinów, prosząc o rozpatrzenie każdego
przypadku?
Zwyczaj taki rzeczywiście upowszechnił się w judaizmie, ale
Jehowa na szczęście nie zalecił
swym prawdziwym czcicielom tego sposobu podejmowania
decyzji w kwestii krwi.
Czyżby redaktorzy
Strażnicy zapomnieli już o 50 latach właśnie takiego
postępowania? Dziesiątki pytań i drobiazgowych odpowiedzi na temat
korzystania z krwi w każdej dziedzinie życia pojawiały się od 1951
roku w wielu wydaniach Strażnicy, Przebudźcie się! i
innych wydawnictwach. Żeby nie być gołosłownym, przytoczę kilka
przykładów.
ŚJ są zobligowani przepytać swojego
rzeźnika, jeśli zachodzi najmniejsze podejrzenie, iż kupione mięso
pochodzi z niewłaściwie wykrwawionego zwierzęcia. Dalej, jakich
terminów używa się w odniesieniu do produktów z krwią w ich
okolicy, a w razie wątpliwości upewnić się u producenta
(The Watchower, Nov. 1, 1961, p. 669 [wyd. polskie –
Strażnica nr 4 z 1967 roku, s. 12]).
ŚJ muszą upewniać się czy należycie
wykrwawiono ryby i owady. Padło pytanie: „Jak przyrządzać ryby i
owady, aby je można było jeść, nie naruszając przy tym biblijnego
nakazu o powstrzymywaniu się od spożywania krwi?”
(The Watchower, Nov. 1, 1961, p. 669 [wyd. polskie –
Strażnica nr 3 z 1962 roku, s. 14]).
ŚJ nie mogą karmić swoich zwierząt
domowych pokarmem zawierającym krew, a nawet pozwolić by
zwierzakowi przetoczono krew. Rozważono takie kwestie: „Czy
chrześcijanin, który pozwoliłby weterynarzowi przetoczyć krew
zwierzęciu domowemu, postąpiłby niezgodnie z Pismem świętym? Czy
chrześcijanin może podawać zwierzętom karmę, która przypuszczalnie
zawiera krew? Czy wolno stosować nawozy sztuczne zawierające
krew?” (The Watchtower,
Febr. 15, 1964, p. 127 [wyd. polskie – Strażnica nr 17 z
1965 roku, s. 12]).
ŚJ nie wolno pozwalać na karmienie
pijawek własną krwią (The
Watchtower, June 15, 1982, p. 31 [wyd. polskie – Strażnica
nr15 z 1983 roku, s. 23])
ŚJ nie wolno używać nawozów
zawierających krew (The
Watchtower, Oct. 15, 1981, p. 31 [wyd. polskie – Strażnica
nr 1 z 1983 roku, s. 31]).
Gdyby ŚJ był właścicielem sklepu, to nie
powinien sprzedawać produktów zawierających krew
(The Watchtower, July 15, 1982, p. 26 [wyd. polskie –
Strażnica nr 22 z 1982 roku, s. 16]).
ŚJ nie mogą przechowywać swojej własnej
krwi przed operacją (Strażnica
z 1 marca 1989 roku, s. 31).
W Strażnicy
nr 6 z 1962 roku w związku z rozpatrywaniem kwestii krwi podano
takie szczegóły, na które trzeba zwracać uwagę, jak: spożywanie
świeżej krwi, krwi dodawanej do potraw i zup czy słodyczy, padliny
lub niewykrwawionego należycie mięsa, zwracanie uwagi na parówki,
konserwy, hamburgery, ciastka i chleb mogące zawierać drobne
składniki krwi, a także na cały szereg lekarstw. Z kolei w
Strażnicy
nr11 z 1966 roku napisano:
The Watchtower
z 15 listopada 1964, s.680-682 (Strażnica nr11 z 1966,
s.22-24)
Krew
bywa stosowana nie tylko we współczesnej praktyce medycznej; z
rożnych doniesień wynika, że jest teraz używana w rozmaitych
produktach, jak spoiwa do produkcji sklejek, płyt wiórowych,
twardych płyt pilśniowych, kapsli do butelek, mebli oraz
instrumentów muzycznych. Krew jest także używana przy
polimeryzacji składników gumy, do lepów owadobójczych, do
osadzania się zawiesin przy przemysłowej obróbce odpadków, do
oczyszczania wody (w przemyśle papierniczym), oczyszczania uranu,
jako środek pianotwórczy do lekkiego betonu, przeciwpożarowy
środek pianotwórczy, czynnik klarujący wino; przy produkcji
papieru; jako powłoki i spoiwa, koagulatory oraz klejonki; nadto
zamiast kazeiny w emulsjach lateksowych, przy emuglowaniu asfaltu,
do mieszanki korkowej, w roztworach do płyt fotochemigraficznych,
do czynności wykończeniowych przy obróbce skóry, w wodoodpornym
spoiwie barwnikowym, do drukowania wzorów na bawełnie, w nawozach
sztucznych, paszach zwierzęcych oraz w produkcji aminokwasów,
takich jak na przykład histydyna i histamina. Prawdopodobnie w
przyszłości znane się staną jeszcze dalsze zastosowania krwi.
W świecie korzysta się z krwi na różne sposoby, lecz żaden z nich
nie odpowiada biblijnej metodzie postępowania z krwią, która ma
być wylana na ziemię.
Na przestrzeni lat
Ciało Kierownicze mnóstwo razy szczegółowo
wypowiadało się na temat zastosowania krwi w przemyśle spożywczym
i przetwórczym (w latach 70-tych pojawiały się wręcz całe spisy
wyrobów spożywczych zawierających krew), opublikowało wiele
artykułów odnośnie korzystania ze szczepionek, surowic czy
składników krwi. W literaturze WTS znajdujemy tez kilka materiałów
szczegółowo opisujących, jak powinien reagować chrześcijanin na
wykorzystanie krwi autologicznej (swojej) lub allogenicznej
(obcej), np. Strażnica nr21 z 1960, Strażnica nr5 z
1979, Strażnica z 15 sierpnia 1989 czy Strażnica z
15 października 2000. Przykładów można by mnożyć w nieskończoność.
Zatem twierdzenie,
że ludzie traktujący wielbienie Jehowy formalistycznie mają
tendencje do „nadsyłania
mnóstwa pytań do
jakiejś rady złożonej z rabinów, prosząc o rozpatrzenie
każdego przypadku”, chociaż
„Jehowa na szczęście nie zalecił swym prawdziwym czcicielom tego sposobu podejmowania
decyzji w kwestii krwi”, jest w przypadku Towarzystwa Strażnica
klasycznym przykładem nie liczenia się ze swoimi czytelnikami i
ewidentną hipokryzją.
I jeszcze jedna
rzecz, jaka rzuca się w oczy podczas lektury tych artykułów – winą
za wszystkie dotychczasowe i obecne poglądy w kwestii krwi obarcza
się Boga. To On objawia swoją wolę, raz tak, raz inaczej. Ciało
Kierownicze nie ponosi żadnej odpowiedzialności. I chociaż o
zmianach w rozumowaniu nie wspomina się bezpośrednio, to wyraźnie
odczuwa się to podczas czytania na przykład takich sformułowań:
Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.14-19
Zgodnie z Księgą
Przysłów 23:22 musimy
więc chętnie słuchać Boga, starać się zrozumieć Jego
pogląd na życie i nim się kierować,
odrzucając inne opinie. (…) Bóg zabronił ludziom robić
niewłaściwy użytek z krwi (…)
Ta objawiona
przez Boga prawda pozwala
nam objąć myślą
wszystkie niezwykłe aspekty
tego, co Biblia
mówi o krwi - dlaczego Bóg
zapatruje się na
nią tak, a nie inaczej, co
my sami
powinniśmy o niej myśleć i dlaczego
należy respektować nałożone przez Niego
ograniczenia
co do jej używania. (…) Krew ma
zatem w oczach Boga wyjątkowe
znaczenie. Powinniśmy się na
nią zapatrywać podobnie.
Stwórca, który tak bardzo ceni życie,
ma prawo określać, co ludzie mogą, a czego nie mogą czynić
z krwią. (…) Ponieważ
Jehowa przejawia tak wielką troskę o nasze życie, mamy
podstawy, by polegać na
Jego kierownictwie
(Psalm 147:8; Mateusza
5:45). Ale nie wszyscy naprawdę Mu ufają -
zwłaszcza gdy natkną się w
Biblii na polecenie,
którego nie rozumieją lub które wydaje im
się nazbyt ograniczające. Niemniej poleganie
na Jehowie świadczy o
mądrości.
Nie jest to wcale
nowy pogląd, ale jak widać jest na tyle wygodny przy częstych
zmianach „nowych świateł”, że cieszy się powodzeniem do dziś:
The Watchtower
z 15 lipca 1961, s.434 (Strażnica nr15 z 1965, s.11)
To Jego [Jehowy]
duch kierował wszystkimi tymi
poczynaniami, włącznie z
zajęciem przez sam tylko lud Boży stanowiska przeciw silnie
okopanym zwolennikom transfuzji krwi. Bez kierownictwa
ducha Bożego na pewno nie byłoby możliwe stawić czoło gwałtownemu
naporowi kpiny i szyderstwa oraz „rad” życzliwych krewnych czy
poważanych autorytetów medycznych, usiłujących wyperswadować tę
postawę. Nie, tak nieugiętego obstawania przy świętości krwi
nie da się przypisać jedynie ludzkiemu rozumowaniu i
przewodnictwu. Cała chwała i uznanie należy się kierownictwu ducha
Jehowy.
iało
Kierownicze po raz kolejny udowadnia zupełną ignorancję faktów z
dziedziny nauki i medycyny odnośnie zupełnego braku związku
pomiędzy spożywaniem krwi a transfuzją krwi. Swoje „rewelacje”
przypisują Bogu i w konsekwencji Jego obciążają śmiercią
niewinnych ofiar, w tym tysięcy bezbronnych dzieci. Z jednej
strony powołano do istnienia Służbę Informacji o Szpitalach,
której pracownicy pieczołowicie czytają, analizują i gromadzą
materiały na temat nowoczesnych metod leczenia bez krwi, a z
drugiej świadomie wprowadzają w błąd miliony szczerych
chrześcijan, zabraniając im ratowania życia wbrew wersetom, na
które sami się powołują.
Miejmy nadzieję,
że osoby trzeźwo myślący i rzeczywiście „pozwalające, by
kierował nimi Bóg” dostrzegą te rażące niekonsekwencje,
sprzeczności i manipulacje, i nie pozwolą by wpływ na kwestie
dotyczące życia i śmierci ich samych i ich rodzin podejmowała
grupa szarlatanów z Brooklynu.
'Łukasz', lipiec 2004